
Andrzej Duda zmienia jak w kalejdoskopie stanowisko ws. in vitro. ‒ To sprawa Andrzeja Dudy, jego sumienia i jego podejścia do tych spraw. Proszę jego o to pytać ‒ mówi w "Bez autoryzacji" Bolesław Piecha, poseł do PE i były wiceminister zdrowia. Zapewnia też, że to Jarosław Kaczyński, a nie Andrzej Duda będzie liderem PiS w walce o władzę w najbliższych wyborach.
Może pan mi pomoże, bo jak słucham Andrzeja Dudy, to już nie wiem, czy to in vitro jest dobre czy złe? Raz mówi tak, raz tak.
Bolesław Piecha: Nie pomogę panu zrozumieć, bo nie znam wszystkich wypowiedzi Andrzeja Dudy. Mam swoje zdanie na ten temat i o nim mogę mówić. To są sprawy ideologiczne, światopoglądowe i w Prawie i Sprawiedliwości nie ma w tych sprawach dyscypliny. Proszę przyciskać kandydata. Nie zamierzam być ani jego adwokatem, ani adwersarzem. Nie znam nawet dokładnego kontekstu tych wypowiedzi.
Niewątpliwie gdyby kandydat i jego sztab zgodził się na rozmowę, pytalibyśmy i o to. Stanowisko Dudy zmieniło się znacznie w ciągu tych trzech miesięcy kampanii.
Być może, nie kwestionuję tego. To sprawa Andrzeja Dudy, jego sumienia i jego podejścia do tych spraw. Proszę jego o to pytać, a nie starać się, bym był egzegetą jego wypowiedzi. Ani na bieżąco nie śledzę tego, co on mówi, ani nie chcę tego robić. W PiS nie ma dyscypliny, głosujemy według własnego sumienia.
Jak pan ocenia kampanię Andrzeja Dudy? Ona ostatnio jest bardzo cicha, sztabowi nie udaje się przebić ze swoimi postulatami.
Nie oceniam jej źle. Taki jest czas kampanii, że różne mniej czy bardziej ważne wydarzenia się dzieją. Kampania prezydencka w ogóle jest jakaś taka niemrawa. To bierze się z uników Komorowskiego przed debatą, przed otwartą konfrontacją. On próbuje unikać spotkań, a kampania wyborcza jest dla mnie właśnie konfrontacją na argumenty merytoryczne, a nawet na zabiegi retoryczne.
Sądzę, że takie unikanie konfrontacji przez prezydenta powoduje, że kampania nie ma rozpędu, że rzeczywiście jest niemrawa. Przyzna pan, prawda?
Czyli to Komorowski i jego strach przed debatą jest winny temu, że wasz sztab nie może się przebić do mediów?
Myślę, że tak. Ale nie sądzę, żeby ta debata przed pierwszą turą miała charakter konfrontacyjny, bo nie będzie dwóch głównych kandydatów. Kontrowersyjne wypowiedzi padają ze strony sztabów tych mniejszych kandydatów, bo u tych głównych odpowiedzialność jest wyższa ze względu na ich pozycję polityczną i pozycję polityczną ich partii. Z uwagi na doświadczenie w rządzeniu, w Sejmie składanie przez nich czczych deklaracji byłoby nie na miejscu.
Ale debata to jeden dzień z kilku miesięcy kampanii. A poza tym można ją prowadzić niebezpośrednio.
Nie jestem sztabowcem, PR-owcem, mam tylko jakieś doświadczenia z kampanii. Przeważnie unikałem ostrych sformułowań w kampanii negatywnej. Myślę, że Andrzej Duda jest eleganckim, szarmanckim kandydatem i również unika takich ostrych sformułowań, nie chce zaostrzać sytuacji. Sztab pewnie ma jakiś plan.
Po raz kolejny pojawiają się przecieki z PiS, że do wyborów parlamentarnych jesienią może poprowadzić was Andrzej Duda, a nie prezes Kaczyński.
Nie, nie sądzę. Bieżąca polityka jest ukierunkowana na liderów ugrupowań i to spekulacje niepoparte konkretami. Może to spekulacje części ludzi związanych z PiS-em, ale liderem partii jednoznacznie jest Jarosław Kaczyński.
Te głosy mówią nie o przewrocie, ale o tym, że to prezes ma popierać taki scenariusz.
To spekulacje i ja ich nie potwierdzę. Na razie - póki co, bo lata płyną - liderem PiS jest Jarosław Kaczyński, który ma ogromne doświadczenie, wiedzę i charyzmę, nawet wielką charyzmę.
To znaczy, że Andrzej Duda nie ma charyzmy?
Ma, ale jeszcze nie aż taką. To inny polityk, jeszcze młody. Ale myślę, że potencjał Andrzeja Dudy jest bardzo duży.
