
Kandydaci na prezydenta albo unikają jak ognia dyskusji światopoglądowych, albo budują na nich swoje poparcie. A jakiego prezydenta chcą Polacy? Dotychczas wybieraliśmy raczej tych, którzy na czas prezydentury potrafili schować swoje poglądy do szafy. Tymczasem palących pytań jest sporo: czy in vitro powinno być legalne, a palenie marihuany dozwolone, albo czy kara śmierci powinna być przywrócona? Politycy startujący w wyścigu o fotel prezydenta w takich sprawach najczęściej nabierają wody w usta.
Bronisław Komorowski wystrzega się wyrazistości i najwyraźniej uważa, że ostentacja w polityce szkodzi. Na ugodowej, a w rzeczywistości, często miałkiej polityce, opartej na przypochlebianiu się po równo wszystkim grupom społecznym, zdołał zbić potężny kapitał polityczny, który procentuje do dzisiaj i winduje jego kandydaturę we wszystkich sondażach prezydenckich.
Jako Andrzej Duda nie popieram in vitro. Ale jako prezydent Andrzej Duda rozumiem, że są rodzice, którzy nie mogą mieć dzieci i szukają rozwiązania tej sytuacji. Dlatego zaakceptuję in vitro(...) Czytaj więcej
Nie można startując w wyborach na prezydenta sytuować się po jakiejś stronie. Prezydent jest prezydentem wszystkich Polaków, a w momencie kiedy obejmuje urząd, musi być prezydentem Polaków o różnych poglądach: zarówno prawej, jak i lewej strony. Czytaj więcej
Politycy zachowują się jak sprzedawcy, którzy chcą się jak najlepiej się zaprezentować. Ich zachowanie jest koniunkturalne i obliczone na konkretny wynik wyborczy. Kandydat na prezydenta może powiedzieć cokolwiek, jeśli mu się to politycznie opłaci. Żeby przypodobać się elektoratowi, nie mają najmniejszego problemu z tym, żeby opowiedzieć się za czymś, co jest odległe od ich własnych poglądów.
Co innego tzw. kandydaci antysystemowi: Kukiz, Korwin-Mikke, Braun, Kowalski, Wilk – wszyscy oni, bez wyjątku, popularność zdobyli właśnie dzięki wyrazistym deklaracjom w sprawach budzących powszechne kontrowersje. Dla nich nie ma tabu, nie ukrywają również, że sprawowanie najwyższego urzędu w państwie nie musi oznaczać metamorfozy w polityka bez właściwości. Wręcz przeciwnie, zarówno ewentualna wygrana, jak i rozgłos w czasie kampanii, to dla nich świetna okazja do wyłożenia swojego politycznego credo.
Napisz do autora:dominika.majewska@natemat.pl
