Bronisław Komorowski unika światopoglądowych dyskusji. Podobnie jak znakomita większość kandydatów na prezydenta.
Bronisław Komorowski unika światopoglądowych dyskusji. Podobnie jak znakomita większość kandydatów na prezydenta. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Kandydaci na prezydenta albo unikają jak ognia dyskusji światopoglądowych, albo budują na nich swoje poparcie. A jakiego prezydenta chcą Polacy? Dotychczas wybieraliśmy raczej tych, którzy na czas prezydentury potrafili schować swoje poglądy do szafy. Tymczasem palących pytań jest sporo: czy in vitro powinno być legalne, a palenie marihuany dozwolone, albo czy kara śmierci powinna być przywrócona? Politycy startujący w wyścigu o fotel prezydenta w takich sprawach najczęściej nabierają wody w usta.

REKLAMA
Można powiedzieć, że Polacy głosują na tych, którzy mają takie poglądy, jak oni sami – czyli często niewyraziste, umiarkowane albo po prostu nijakie. Aż 42 proc. z nas przyznaje się otwarcie do tego, że ma problem z określeniem swoich preferencji politycznych.
W sondażach, często ponad połowa respondentów wybiera odpowiedź "nie wiem" albo "nie mam zdania".
Komorowski, Duda, Ogórek zamiatają poglądy pod dywan
Bronisław Komorowski wystrzega się wyrazistości i najwyraźniej uważa, że ostentacja w polityce szkodzi. Na ugodowej, a w rzeczywistości, często miałkiej polityce, opartej na przypochlebianiu się po równo wszystkim grupom społecznym, zdołał zbić potężny kapitał polityczny, który procentuje do dzisiaj i winduje jego kandydaturę we wszystkich sondażach prezydenckich.
Hasło jego kampanii: "zgoda i bezpieczeństwo" – dobrze oddaje pomysł Komorowskiego na wstrzelenie się w oczekiwania elektoratu. Chodzi o zgodę, unikanie kontrowersji i konfrontacji. Dwa lata temu ośrodek badawczy CBOS zapytał Polaków, jakie cechy najlepiej charakteryzują polityka PO. Okazało się, że ankietowani najczęściej, bo aż w 82 proc., określili Komorowskiego... jako "sympatycznego", co dużo mówi i o samym prezydencie i o wyborcach, którym podoba się właśnie taki, a nie inny szef państwa.
Bronisław Komorowski jest też gorącym przeciwnikiem debaty kandydatów na prezydenta. Przypadek? Raczej nie, to tylko bardzo konsekwentne miganie się od trudnych pytań i odpowiedzi. Tak jak w przypadku wejścia Polski do Strefy Euro. – Zapowiedziałem odsunięcie debaty o kwestiach euro na czas po wyborach parlamentarnych, dlatego, że szkoda (...) "bić pianę". Nie ma możliwości wejścia Polski do strefy euro w tej chwili, dopóki Polska nie spełni kryteriów (z Maastricht) – powiedział prezydent w Radiu Zet
Właśnie taka postawa jest lejtmotywem kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego. Nie zawsze tak jednak było – podczas poprzedniej kampanii prezydenckiej, nie bał się tak bardzo stanowczych deklaracji na kontrowersyjne tematy.
– Jestem i zawsze byłem przeciwko karze śmierci. Jestem przeciwny eutanazji. Jestem przeciwko aborcji, ale uważam, że kompromis wypracowany w ustawie to świetne rozwiązanie. Jestem za in vitro – mówił parę lat temu Komorowski.
Dzisiaj nie możemy liczyć na taką otwartość, nie tylko w przypadku Bronisława Komorowskiego. Andrzej Duda i Magdalena Ogórek też chcą być "prezydentem wszystkich Polaków". Kandydat PiS ostatnio sparzył się w kwestiach światopoglądowych. Zarzuca się mu, że w sprawie in vitro zachowuje się jak chorągiewka na wietrze. Przyciśnięty przez dziennikarzy, w końcu wyłożył karty na stół, chociaż odpowiedź wielu rozczarowała.
Andrzej Duda, kandydat PiS na prezydetna

Jako Andrzej Duda nie popieram in vitro. Ale jako prezydent Andrzej Duda rozumiem, że są rodzice, którzy nie mogą mieć dzieci i szukają rozwiązania tej sytuacji. Dlatego zaakceptuję in vitro(...) Czytaj więcej

Stanowisko Dudy w sprawie zapładniania pozaustrojowego, to jego recepta na nieantagonizowanie opinii społecznej i metoda na utorowanie sobie drogi do Pałacu Prezydenckiego. Duda-prywatnie i Duda-prezydent często nie mają ze sobą nic wspólnego.
Jednym z wyjątków jest sprawa wieku emerytalnego. O ile Bronisław Komorowski przypieczętował los milionów Polaków i podpisał ustawę  o wydłużeniu wieku emerytalnego, o tyle Duda głośno i wyraźnie podkreśla, że gdy tylko zasiądzie w fotelu prezydenckim, zrobi z tym porządek i przywróci poprzednią granicę wieku, pozwalającą na wcześniejsze przejście na emeryturę.
Magdalena Ogórek również wyznaje zasadę, że prezentowanie własnych przekonań, nie ma żadnego sensu, ponieważ prezydent jest rzecznikiem interesu całego narodu, a poglądy i zapatrywania są nieistotnym szczegółem.
Magdalena Ogórek, kandydatka SLD na prezydenta

Nie można startując w wyborach na prezydenta sytuować się po jakiejś stronie. Prezydent jest prezydentem wszystkich Polaków, a w momencie kiedy obejmuje urząd, musi być prezydentem Polaków o różnych poglądach: zarówno prawej, jak i lewej strony. Czytaj więcej

Zdaniem Rafała Chwedoruka, politologa, próba ucieczki od trudnych tematów od jakiegoś czasu zdominowała publiczną debatę.
Rafał Chwedoruk, politolog

Politycy zachowują się jak sprzedawcy, którzy chcą się jak najlepiej się zaprezentować. Ich zachowanie jest koniunkturalne i obliczone na konkretny wynik wyborczy. Kandydat na prezydenta może powiedzieć cokolwiek, jeśli mu się to politycznie opłaci. Żeby przypodobać się elektoratowi, nie mają najmniejszego problemu z tym, żeby opowiedzieć się za czymś, co jest odległe od ich własnych poglądów.

Kandydaci radykałów nie robią uników. Mówią prosto z mostu
Co innego tzw. kandydaci antysystemowi: Kukiz, Korwin-Mikke, Braun, Kowalski, Wilk – wszyscy oni, bez wyjątku, popularność zdobyli właśnie dzięki wyrazistym deklaracjom w sprawach budzących powszechne kontrowersje. Dla nich nie ma tabu, nie ukrywają również, że sprawowanie najwyższego urzędu w państwie nie musi oznaczać metamorfozy w polityka bez właściwości. Wręcz przeciwnie, zarówno ewentualna wygrana, jak i rozgłos w czasie kampanii, to dla nich świetna okazja do wyłożenia swojego politycznego credo.
- Ta strona sceny politycznej musi być wyrazista, w przeciwnym wypadku nikt ich nie usłyszy. Dla radykalnych kandydatów to typowe zachowanie i tak właściwie jedyna szansa na bycie skutecznym - uważa Wawrzyniec Konarski, politolog.
Wykrzykiwanie swoich poglądów weszło antysystemowcom w nawyk: "przywrócę karę śmierci", "zakażę aborcji", "będę strzelał do górników" – to tylko niektóre z haseł, które mają sprawić, że radykałowie przebiją się z przekazem do opinii publicznej.
Na razie wychodzi im całkiem nieźle – w sondażach przedwyborczych przedstawiciele skrajnej prawicy jeszcze nigdy nie mieli tak wysokich notowań. W ostatnim sondażu na Pawła Kukiza swój głos chciało oddać już 8 proc. Polaków. Niewiele mniej – bo 7,4 proc. ankietowanych zagłosuje najprawdopodobniej na Janusza Korwin-Mikke.
Jak to tłumaczyć? Chyba tym, że Polakom nie wystarcza już zachowawcza postawa większości kandydatów, a śmiałe wypowiedzi prawicowych polityków, zaczynają im się podobać, nawet na tyle, żeby obdarzyć ich solidnym mandatem zaufania i oddać na nich głos podczas wyborów.
Jeśli jednak wziąć pod lupę wypowiedzi antysystemowców, okazuje się, że może i nie boją się mówić otwarcie o swoich poglądach, ale nie musi to znaleźć odzwierciedlenia w stylu urzędowania. Paweł Kukiz zapytany o to, jakim prezydentem chce być, udzielił mało sensacyjnej wypowiedzi, która równie dobrze mogłaby by wyjść z ust Bronisława Komorowskiego. – Chcę być prezydentem, który będzie prezydentem obywateli, który będzie ponadpartyjny, który będzie ponadświatopoglądowy, dla którego będzie ważny interes Polski, obywateli, a nie interes partyjnego klanu, to jest podstawowa sprawa – stwierdził Kukiz.
W przypadku wygranej, Janusz Korwin-Mikke zapowiada co prawda zerwanie z polityką chowania głowy w piasek, ale ostatecznie przyznaje, że też chce być prezydentem "wszystkich Polaków". Sformułowanie rozumie inaczej niż Bronisław Komorowski i zapowiada "silną" i "twardą" kadencję, co również może być tylko ładnym frazesem.
10 maja Polacy zapewne znowu opowiedzą się za umiarkowaniem, ale każdy głos oddany na kandydata radykalnej prawicy, będzie czerwoną kartką dla polityków maskujących swoje przekonania. Taka strategia zaczyna nudzić, a ziewający wyborca może przysnąć także w czasie wyborów prezydenckich.

Napisz do autora:dominika.majewska@natemat.pl