Niemiecka gazeta TAZ pisze o pełnych kompleksów polskich emigrantach: "Staraliśmy się być jak Niemcy".
Niemiecka gazeta TAZ pisze o pełnych kompleksów polskich emigrantach: "Staraliśmy się być jak Niemcy". Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta

– Wstydziliśmy się być Polakami – pisze o zachowaniu polskich migrantów w autorka gazety TAZ. Upokarzani, przerażeni, z ogromnym kompleksem niższości starali się być jak najbardziej niemieccy. Bez polskiego języka, kuchni i jakichkolwiek polskich akcentów.

REKLAMA
Zachowanie Polaków opisuje mieszkająca w Niemczech przez lata Emilia Smechowski, która przyjechała tam w 1988 roku wraz z rodziną. Była młodą dziewczyną. Przypomina, jak przesiedlona z socjalistycznej Polski starała się „wkupić” do grupy niemieckiej młodzieży. Pełna kompleksów, udawała, że nie ruszają jej drwiące z Polaków słowa i dowcipy. – Starałam się być bardziej niemiecka, niż sami Niemcy – mówi.
Bardziej niemieccy niż Niemcy
Nie mówili po polsku, w codziennym życiu starali się robić wszystko najlepiej – tak, aby nikt nie domyślił się ich prawdziwego pochodzenia. W szkole same piątki, w pracy zawsze rzetelni i skrupulatni. Nie byli jedyni. Rodzin „polskich” żyjących w taki sposób było wiele. Każdy ukrywał polskość jak mógł. – W ten sposób Polacy stali się supermigrantami. Wzorowymi przykładami, których nikt nie widział – pisze na łamach "TAZ".
Dlaczego tak bardzo starali się być jak Niemcy? Po pierwsze, mało kto myślał wówczas o powrocie do kraju. – Ci, którzy uciekli z socjalizmu nie chcieli do niego wracać – mówi historyk Robert Traba. Po drugie, jak przekonuje autorka, Niemcy chcieli takich właśnie „wzorowych emigrantów”. – Z Polaków robiono Niemców, którzy mieli być niezauważalni – dodaje.
Nowy Polak bez kompleksów
Dziś Polacy również emigrują do Niemiec – z raportów rządu wynika, że są tak najsilniej reprezentowaną nacją. Dziś jednak sytuacja jest już zupełnie inna. – Jest minimalny konsensus: ludzie muszą się zgodzić co do wspólnych wartości, mówić tym samym językiem, mieć równe szanse edukacji i udziału w politycznych decyzjach – pisze Smechowski na łamach TAZ.
Autorka przyznaje jednak, że czasy się diametralnie zmieniły. Mówi, że teraz chętniej sięga po to, co polskie. Chętnie też odwiedza takie miasta jak Gdańsk, Wrocław czy Warszawa. Co więcej, nie zauważa różnic między Warszawą, a Berlinem. – Moja ojczyzna się zmieniła. Jak mało który kraj byłego bloku wschodniego – przekonuje.
Dodaje, że Polska budzi dziś zupełnie inne konotacje niż przed laty – nie jest powodem do drwin i przedmiotem upokarzających dowcipów. Zmienili się również (a w zasadzie przede wszystkim) sami Polacy. Bez żadnych obaw i kompleksu niższości – jeżdżą za granicę, otwarcie deklarują swoją polskość i są z niej niezwykle dumni.
Źródło: Gazeta.pl