Wyznawcy islamu nie uznają pokazywania wizerunku proroka Mahometa.
Wyznawcy islamu nie uznają pokazywania wizerunku proroka Mahometa. Shutterstock.com

W stanie Teksas, gdzie zorganizowano wystawę karykatur proroka Mahometa, doszło do strzelaniny. Dwie osoby zginęły, uczestników ewakuowano, a samą wystawę zamknięto. Według przypuszczeń do incydentu doszło z powodu imprezy pokazującej karykatury.

REKLAMA
Z relacji świadków wynika, że dwaj mężczyźni podjechali samochodem pod budynek Curtis Culwell Center w miejscowości Garland, gdzie odbywał się konkurs satyrycznych podobizn Mahometa. Otworzyli ogień, ale sami zginęli od kul policjantów. Jeden z amerykańskich funkcjonariuszy został ranny podczas akcji.
Najprawdopodobniej to właśnie karykatury stały się przyczyną tragedii. Wyznawcy islamu nie uznają pokazywania wizerunku Mahometa, a złamanie tego zakazu uważają za obraźliwe. W tym przypadku, konkurs satyryczny mógł więc godzić w ich uczucia religijne.
Pamela Geller, prezes American Freedom Defense Initiative i organizatorka wystawy tłumaczyła się na łamach gazety "Dallas Morning News", że konkurs zorganizowała, żeby poprzeć prawo do swobodnego wyrażania poglądów politycznych.
O tym, jak skrajne mogą być  reakcje islamskich radykałów, najdotkliwiej przekonała się Francja. W styczniu w redakcji tamtejszego satyrycznego tygodnika "Charlie Hebdo" doszło do strzelaniny, w której zginęło 12 osób. Powodem ataku fundamentalistów na redakcję były prześmiewcze karykatury Mahometa.
Źródło: TVN24