
SLD chce specjalnego zasiłku dla "ofiar Balcerowicza". Być może znajdzie sojusznika po drugiej stronie sejmowej sali, bo PiS sięga po retorykę używaną dotychczas przez sieroty po PZPR i Andrzeja Leppera. – Polski nie stać na kolejny plan Balcerowicza – przekonuje Beata Szydło, szefowa sztabu Andrzeja Dudy.
Dotychczas to lewica przodowała w kwestionowaniu zasług Leszka Balcerowicza i jego ekipy, która przeprowadziła nasz kraj przez transformację gospodarczą. Swój kapitał polityczny budował na tym też Andrzej Lepper. Dzisiaj do tego grona coraz wyraźniej dołącza Prawo i Sprawiedliwość. Beata Szydło, wiceprezes partii i szefowa sztabu Andrzeja Dudy mówi, że to właśnie Balcerowicz odpowiada za problemy dzisiejszej Polski.
Beata Szydło
Jednak jeśli chodzi o własną wiedzę ekonomiczną Szydło nie poraża. Pytana o źródła finansowania zmian, które mają obniżyć wiek emerytalny wiceprezes PiS mówi o demografii i zwiększeniu rozwoju gospodarczego. Problem w tym, że to projekt do zrealizowania w ciągu kilku, jeśli nie kilkunastu lat. Tymczasem wiek emerytalny ma być obniżony zaraz po objęciu władzy przez PiS. Jeśli tak się stanie czeka nas kilka lat powiększania się dziury w systemie emerytalnym. I to zakładając optymistycznie, że po tych kilku latach rzeczywiście nastąpi zapowiadane przez PiS odbicie.
Wcześniej to SLD przodowało w atakach na dokonania gospodarcze rządu Mazowieckiego. 400 złotych miesięcznie przez okres 12 miesięcy, gdy dochód na osobę w rodzinie osoby uprawnionej nie przekracza wysokości minimalnej emerytury (840 zł) – tak miałby wyglądać zasiłek z "Funduszu Solidarności". Z wyliczeń partyjnych ekspertów od gospodarki wynika, że państwo wydawałoby na ofiary Balcerowicza do 2,8 mld złotych rocznie. Ten wydatek miałby być pokrywany z wpływów prywatyzacyjnych i dywidend.
Źródło: "Rzeczpospolita"
