
Trwa medialna ofensywa Magdaleny Ogórek. Kandydatka popierana przez Sojusz Lewicy Demokratycznej w końcu przeprosiła się z dziennikarzami i chętnie odpowiada na ich pytania. Tym razem udzieliła pierwszego prasowego wywiadu - w tygodniku "Wprost" przyznaje, że jest "za grzeczna".
REKLAMA
Kandydatka z poparciem SLD tłumaczy,dlaczego na początku kampanii tak rzadko zabierała głos, a swój polityczny wizerunek pozostawiła w rękach Leszka Millera. – Może czasami jestem za grzeczna i nie chce drugiej osobie przerywać.
Magdalena Ogórek sporą część wywiadu poświęca tematom gospodarczym - zgodnie ze swoimi wcześniejszymi zapowiedziami, zapowiada obniżenie podatków i rozruszanie rynku.
Trzeba uwolnić gospodarkę, obniżyć podatki i wtedy przedsiębiorcy będą młodych zatrudniać na etaty, a nie na śmieciówki.
Kandydatka na prezydenta ma też plan na zmianę statusu prezydenta, którego rola, według Ogórek, sprowadza się obecnie do "dublowania rządu". Uważa, że powielanie działań jest niepotrzebne, a rząd i prezydent nie powinni wchodzić sobie w paradę. W wywiadzie przekonuje, że jako prezydent chętnie zrzekłaby się polityki zagranicznej i obronnej na rzecz Rady Ministrów.
Magdalena Ogórek nie unika też ostrej oceny rządów Bronisława Komorowskiego. Obwinia go o nieudolną politykę zagraniczną i pogorszenie relacji z Rosją. – Mój największy zarzut pod adresem prezydenta dotyczy całkowitego zniszczenia stosunków polsko-rosyjskich. Sygnały, jakie wysyłają rządzący, sprawiły, że w rosyjskich mediach jesteśmy przedstawiani jako największy wróg Rosji, na równi ze Stanami Zjednoczonymi – mówił Ogórek.
źródło: Wprost
