
Carly Fiorina będzie ubiegać się o nominację Partii Republikańskiej. Jest pierwszą kobietą w historii USA, która – jako były dyrektor generalny wielkiej firmy – zdecydowała się na taki krok. Już dziś widać, że w kampanii nie będzie przebierać w słowach. Na swojej demokratycznej rywalce Hillary Clinton nie zostawia suchej nitki.
Carly Fiorina już tryska ogromną pewnością siebie. Uważa, że jest najlepszą kandydatką na prezydenta, bo zna zasady funkcjonowania gospodarki, wie, jak podejmować ważne decyzje i prowadzić trudne, biznesowe rozmowy.
– Co jej szkodzi ubiegać się o nominację Republikanów? Przez jakiś czas będą o niej mówić. To dobra autoreklama i sposób na zwiększenie rozpoznawalności swojego nazwiska. Na zasadzie, wszystko jedno, czy mówią dobrze, czy źle, byle nazwiska nie przekręcili. Być może ma jakiś cel, np. biznesowy i jeszcze większa rozpoznawalność może jej się przydać.
Rzeczywiście, jak podaje „New York Times”, dziwnym zbiegiem okoliczności decyzja Fioriny o udziale w wyścigu o republikańską nominację zbiegła się w czasie z publikacją książki jej autorstwa pt. „Rising the Challenge: My Leadership Journey”. Publikacja traktuje o jej karierze biznesowej - od pracy na stanowisku sekretarki aż na szczyt Hewlett Packarda. Zysk ze sprzedaży książki Fiorina zamierza przeznaczyć na cele charytatywne.
W mediach już pojawia się określenie „wojna kobiet”. Tym bardziej, że Fiorina jeszcze nie zaczęła kampanii, a już widać, że jadu jej nie brakuje. – „Nie sądzę by ten kraj wytrzymał cztery lata prezydentury Clinton” – mówiła ostatnio przeciwniczka kandydatki Demokratów. – „Tak, jak Clinton, pokonałam setki tysięcy kilometrów podróżując dookoła globu. Ale w przeciwieństwie do niej coś udało mi się osiągnąć. Pani Clinton, latanie jest czynnością, a nie osiągnięciem” – dodała była szefowa HP.
Fiorina wyróżnia się nie tylko językiem. Dawno w USA nie było takiego kandydata, który tak ostro i emocjonalnie wypowiadałby się w kwestii ruchu pro-life i aborcji. Przeciwniczka Clinton twierdzi, że tak została wychowana. Ale, jak opowiedziała „Breitbart News”, kilka zdarzeń miało decydujący wpływ na jej przekonania.
Carla Fiorina ma na swoim koncie jedynie nieudany start w wyborach do Senatu. Próbowała w 2010 roku w Kalifornii. Bezskutecznie. Ale wyścig prezydencki w USA dopiero się rozkręca. – Republikanie rzeczywiście powinni znaleźć kogoś niestandardowego. Jeśli po stronie Demokratów raz nominują osobę czarnoskórą, raz kobietę, a po stronie Republikanów ciągle wybierani są starsi panowie, to nie jest to dobry pomysł na zwycięstwo w 21 wieku. Musi to być jednak ktoś rozpoznawalny, z doświadczeniem i z jakąś historią polityczną – przekonuje prof. Lewicki.
napisz do autora: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
