Aleksander Kwaśniewski nie chce zdradzać, na kogo zagłosuje 10 maja.
Aleksander Kwaśniewski nie chce zdradzać, na kogo zagłosuje 10 maja. Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Aleksander Kwaśniewski, który w środę był jednym z gości "Faktów po faktach" ogłosił, że odda głos w wyborach prezydenckich, ale nie ujawnił, na kogo. – Pójdę na wybory i po raz pierwszy będę głosował, tak jak chcę – podkreślił były prezydent.

REKLAMA
Ma to związek z faktem, że żaden z kandydatów w wyścigu o najważniejszy urząd w państwie nie poprosił go o wsparcie. – Korzystam po raz pierwszy od wielu, wielu wyborów z wolności, czyli będę głosował bez jakichkolwiek próśb i nacisków – mówił Kwaśniewski.
Nie jest on wcale pewien zdecydowanej wygranej Bronisława Komorowskiego, która byłaby równoznaczna z zakończeniem wyborów już po I turze. Jeśli do tego nie dojdzie - zastrzegł gość "Faktów po faktach" - możemy być świadkami "dramatycznej" kampanii.
W opinii byłego prezydenta, jeśli rozstrzygnięcia nie zapadną już 10 maja, są dwa scenariusze, według których może potoczyć się dalsza sytuacja. Pierwszy zakłada, że urzędująca głowa państwa już w I turze zdobędzie nad kontrkandydatem znaczącą przewagę. W tej sytuacji - tłumaczył Kwaśniewski - zdobycie niewielkiego procentu głosów, potrzebnego do ostatecznego zwycięstwa, nie będzie trudne.
W przeciwnym razie - gdyby Komorowskiemu potrzebne było do wygranej w II turze np. aż 10 proc. głosów - jego droga do prezydentury wyraźnie się skomplikuje. Może on liczyć bowiem na głosy wyborców Magdaleny Ogórek i Janusza Palikota, ale już niekoniecznie te, które zostaną oddane na prawicowych kandydatów. Tu - podkreślił Kwaśniewski - przewagę ma kandydat Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Duda.
Już wcześniej były prezydent dostrzegał analogię między swoją drugą kampanią wyborczą, a tym co dzieje się dziś na scenie politycznej. – Byłem w podobnej sytuacji jak dziś Bronisław Komorowski. Wszyscy byli przekonani, że wybory są rozstrzygnięte, zanim jeszcze zaczęła się kampania wyborcza. Jeździłem na spotkania z wyborcami, ale nie było w nich żaru – wspominał Kwaśniewski w wywiadzie dla "Newsweeka".
Jednocześnie przestrzegł Komorowskiego przed "pomysłem, że można robić kampanię wydarzeniami prezydenckimi: prezydent jedzie, otwiera, uświetnia, upamiętnia". To - w przekonaniu byłego prezydenta - może nie wystarczyć do zapewnienia sobie drugiej kadencji.
Źródło: TVN24