
Jedyna debata prezydencka przed pierwszą turą już za nami, ale wciąć słychać jej echa. Było kilka rozczarowań, kilka zaskoczeń i kilka aferek. Jednak to, co przewijało się w kontekście debaty wyjatkowo często, to porównanie do kultowego już programu "Jeden z dziesięciu".
REKLAMA
Ciężko się z tym nie zgodzić. Scena i kolorystyka studia podobna. Nawet liczba uczestników i format zbliżone. Na ostatniej prostej przed wyborami postanowiliśmy spojrzeć na debatą nieco z przymrużeniem oka i faktycznie zestawić ją z "Jeden z dziesięciu". Efekt? Trudno się nie uśmiechnąć. Kto wygrał?
