Rzecznik Praw Dziecka upomina się o kary dla rodziców, którzy dają klapsa dzieciom
Rzecznik Praw Dziecka upomina się o kary dla rodziców, którzy dają klapsa dzieciom Fot. Shutterstock

Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak jest zaniepokojony tym, że prokuratorzy zbyt pobłażliwie traktują sprawy o karcenie dzieci. Chce, by sądy karały rodziców nawet za klapsa – oburza się “Gazeta Polska Codziennie”.

REKLAMA
Dyskusja o tym, czy klaps to już bicie dziecka, wraca co jakiś czas i za każdym razem wywołuje dużo emocji. Tym razem uruchomiło ją pismo, które do ministerstwa sprawiedliwości wysłał rzecznik praw dziecka. Z relacji “GPC” wynika, że Marek Michalak narzeka w nim na umarzanie przez prokuratorów postępowań przygotowawczych w sprawach o karcenie dzieci, a także na sądy, które nie karzą rodziców za wymierzanie klapsów.
“W piśmie skierowanym jeszcze do ministra Cezarego Grabarczyka (podał się do dymisji z powodu afery pistoletowej) RPD skarży się, że śledczy umarzają sprawy, uważając, że choć karcenie dzieci ma znamiona czynu zabronionego, to nie jest przestępstwem i ma znikomą szkodliwość społeczną” – przekonuje prawicowy dziennik.
Jak pisze, Michalak przytacza przykład stanowiska prokuratury z warszawskiej Ochoty, która uznała, że "jednorazowe czy nawet kilkukrotne skarcenie dziecka tzw. klapsem, nie jest równoznaczne z biciem”. Według rzecznika już klaps jest naruszeniem nietykalności cielesnej i nie można uznać, że ma znikomą szkodliwość społeczną. Rzecznik staje na stanowisku, że „klaps” jest naruszeniem nietykalności cielesnej małoletniego, a karcenia dzieci nie można uznawać za zjawisko o znikomej szkodliwości społecznej.
"Rzecznik praw dziecka działa na szkodę dzieci" – komentuje w rozmowie z gazetą Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.
Stanowiskiem Michalaka oburza się także Tomasz Terlikowski. "Pan Marek Michalak nie chciał interweniować w sprawie zabijania dzieci, ale w sprawie klapsów interweniuje. Marek Michalak (...) uważa, że dzieci można zabijać, ale nie można im dać klapsa" – stwierdził naczelny Telewizji Republika.
W naTemat wielokrotnie broniliśmy stanowiska, że klaps to już przemoc. – Przemoc jest zawsze wtedy, kiedy wykorzystuje się swoją uprzywilejowaną pozycję wobec osoby słabszej. Bicie dzieci, nawet przysłowiowy klaps, jest więc przemocą, w dodatku wynikającą z bezsilności – mówiła nam psycholog dziecięcy Justyna Kowal.
Niestety, w społeczeństwie żywe jest przekonanie podobne do tego, które wyrazili dziennikarze "GPC" i Terlikowski. Z najnowszych badań TNS OBOP wynika, że aż 60 proc. Polaków akceptuje klapsy, a 40 proc. nawet bicie dzieci.
Źródło: Niezalezna.pl