Polska jest krajem nieatrakcyjnym dla zagranicznych producentów filmowych.
Polska jest krajem nieatrakcyjnym dla zagranicznych producentów filmowych. Fot. Pixabay.com/ CC0 Public Domain / FAQ

Polska jest jednym z nielicznych krajów w europie, który nie wprowadził ulg podatkowych dla producentów. Wbrew pozorom, traci na tym nie tylko nasza gospodarka, ale także prestiż na arenie międzynarodowej. Produkcja zagranicznych filmów w Polsce nawet z mało znanymi gwiazdami Hollywood to duża szansa na promocję, a co za tym idzie – na wzrost liczby turystów.

REKLAMA
Producenci wybierają naszych sąsiadów
Realizacja filmów w naszym kraju jest dla twórców innych państw zwyczajnie nie opłacalna. Przez brak ulg wybierają oni chociażby naszych sąsiadów – Czechy i Węgry, gdzie takie ulgi obowiązują od 2010 roku. To tam kręcono takie hity, jak: "Serenę" z Bradleyem Cooperem i Jennifer Lawrence czy słynne „Casino Royal”. Na Węgrzech film „Herkules” dysponujący budżetem w wysokości 100 mln zł otrzymał 20 mln ulgę.
Koszty, które trzeba ponieść w związku z udzieleniem takiej ulgi szybko się zwracają. Bowiem realizacja zagranicznej produkcji to przede wszystkim konieczność udzielenia im noclegu, wyżywienia, transportu, ochrony i innych organizacyjnych drobiazgów. Ponadto, zagraniczne ekipy mogłyby korzystać z naszego sprzętu, zatrudniać naszych kaskaderów czy asystentów.
Ubogi polski przemysł filmowy
Kondycja polskiego przemysłu filmowego pozostawia wiele do życzenia. Wprawdzie liczba wyprodukowanych filmów (w 2014 było ich 37) jest taka sama jak w Czechach, specjaliści zwracają uwagę, że nie mamy się czym chwalić, gdyż jesteśmy krajem znacznie większym i – teoretycznie – o większych możliwościach.
Obecnie dysponujemy zaledwie kilkoma studiami, które nadają się do tworzenia międzynarodowych produkcji, np. kompleks filmowo-dźwiękowo-koncertowy Toya Studios w Łodzi czy ATM Studio w Warszawie i we Wrocławiu. Brak funduszy hamuje rozwój i ogranicza możliwość współpracy z zagranicznymi firmami.
Robert Kijak, prezes Next Film

Producenci ponoszą największe ryzyko przy wszystkich projektach filmowych. Bez wątpienia ulgi podatkowe czy inne formy wspierania finansowego mogą sprawić, że zwiększy się liczba podmiotów inwestujących w polskie. Czytaj więcej

Nawet niskie ulgi to szansa na filmowy rozwój
Eksperci przekonują, że nawet niewielkie ulgi, na poziomie około 20-25 proc. mogłyby usprawnić filmowy biznes i przyciągnąć zagranicznych producentów. Roczna sprzedaż w gospodarce mogłaby wynieść wówczas od 80 do ponad 240 mln zł.
Ulgi podatkowe obowiązują aż w 17 krajach. Z raportu przeprowadzonego przez PwC i Polski Instytut Sztuki Filmowej wynika, że po ich wprowadzeniu wpływy z sektora filmowego zwiększają się średnio o 9 proc. rocznie w porównaniu do 5 proc. w państwach bez takich zwolnień. PISM ubiega się o wprowadzenie ulg już od kilku lat – na razie nieskutecznie.
Źródło: Wyborcza.biz