Były prezydent Aleksander Kwaśniewski przekonuje, że formuła SLD się wyczerpała i nie wróży sukcesu w jesiennych wyborach.
Były prezydent Aleksander Kwaśniewski przekonuje, że formuła SLD się wyczerpała i nie wróży sukcesu w jesiennych wyborach. Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Aleksander Kwaśniewski nie wierzy w odrodzenie SLD. Pomysł z wystawieniem Magdaleny Ogórek traktuje jako polityczny „strzał w stopę”. Sojuszowi była potrzebna osoba nowa, lecz nie taka, której brakuje doświadczenia politycznego – przekonuje w wywiadzie dla „Newsweeka”.

REKLAMA
SLD bez szans na dwucyfrowy wynik
Prezydent Aleksander Kwaśniewski przyznał, że boleje nad tym, co stało się z lewicą w Polsce. Nie wierzy w brak SLD w parlamencie po jesiennych wyborach, ponieważ – jak przyznaje w rozmowie – twardy elektorat istnieje. Niemniej jednak, tych najbardziej wytrwałych wyborców z pewnością nie jest tyle, aby Leszek Miller mógł liczyć na dwucyfrowy wynik. Wspomina, że 13 proc., jakie w 2007 roku udało się zdobyć koalicji Lewica i Demokraci uznano za wielką porażkę. Dziś taki wynik dla Sojuszu byłby spełnieniem marzeń.
Koniec SLD nie oznacza – zdaniem byłego prezydenta – końca lewicy. Kwaśniewski przekonuje, że po tej stronie sceny politycznej jest wiele zdolnych ludzi o prawdziwie lewicowych poglądach. Wymienia wśród nich m.in. Barbarę Nowacką czy Andrzeja Rozenka. – Indywidualności są. Nie ma integracji – przekonuje i dodaje, że nie wierzy w powrót Palikota.
Ogórek to nie był dobry wybór
W kontekście wyborów prezydenckich, Kwaśniewski przyznał, że wybór osoby nowej, młodej jak symbol „nowego otwarcia” SLD od początku mu się podobał. Nie podobało mu się natomiast to, że ostatecznie wybór padł na osobę bez żadnego politycznego doświadczenia. – Fakt, że nie próbowała nawet stworzyć pozorów wsparcia wystawiającej ją formacji, to już było nieznośne – komentuje zachowanie Magdaleny Ogórek.
Andrzejowi Dudzie, który ma mniej więcej tyle lat, co sam Kwaśniewski obejmując urząd w 1995 roku, zarzuca jednak brak doświadczenia w pełnieniu roli przywódczych. Pawła Kukiza zaś porównuje do Andrzeja Leppera. - To samorodek – mówi, który jednak – jak dodaje ma zdolności komunikacyjne i naturalność, któej brakuje politykom z wiejskiej.
Źródło: "Newsweek"