Coraz częściej polscy maturzyści sprawdzają swoje prace w CKE.
Coraz częściej polscy maturzyści sprawdzają swoje prace w CKE. Agencja Gazeta/ Piotr Skórnicki

Studenci i uczniowie nie są już pokorni. Wiedzą czego można wymagać od instytucji oświaty. Dlatego tak często ostatnio słyszy się o protestach na uczelniach i w ośrodkach edukacji. Młodzi ludzie znają swoje możliwości, wymagają szacunku i rzetelnych działań.

REKLAMA
Nie będziemy pisać dyplomów na akord!
Ostatnio głośno krzyczą studenci z Uniwersytetu Warszawskiego. Nie zgadzają się na to, żeby pisać im pracę magisterską pod presją czasu. Do tej pory student po otrzymaniu absolutorium miał dwa lata na napisanie i obronę pracy dyplomowej. Zmiany mają wejść w życie od przyszłego roku. Według nowego regulaminu student będzie musiał obronić się w tym samym roku, w którym uzyskał absolutorium.
Pisanie jest pracochłonne i męczące. Studenci z wyższych lat w dużej części pracują, bo bez doświadczenia znalezienie dobrej pracy graniczy z cudem. Niektórzy ciągną kilka kierunków studiów na raz i bardzo często nie bronią się zaraz po uzyskaniu absolutorium, ponieważ nie mają czasu. Czekają na urlop. A pośpiech nie służy przecież napisaniu wartościowej pracy naukowej.
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego uznało, że płatne konsultacje dyplomowe za wznowienie studiów na dzień obrony są niezgodne z ustawą o szkolnictwie wyższym, która nie przewiduje ich w zamkniętym katalogu opłat. W praktyce wyglądało to tak, że student płacił za dodatkowe seminaria dyplomowe.
Protestujący studenci nie są tak bardzo roszczeniowi, jak mogłoby się wydawać. Nie sprzeciwiają się skreślaniu z listy studentów czy podpisywaniu nowej umowy po wznowieniu studiów, jeśli student nie złożył swojej pracy w określonym terminie. Dążą jednak do tego, aby wznowienie lub uzupełnienie różnic programowych w ciągu dwóch lat było bezpłatne, bo tak wynika z prawa. Ich zdaniem UW dąży do zmiany sytuacji prawnej kosztem swoich studentów. Zaliczenie seminarium dyplomowego będzie wyłączone z warunków koniecznych do uzyskania absolutorium. Spowoduje to taką sytuację, że po złożeniu pracy po planowanym terminie trzeba będzie wznowić studia w celu powtarzania seminarium dyplomowego. A za te dodatkowe seminaria będzie pobierana opłata.
11 maja podczas obrad Parlamentu Studentów przegłosowano jednak petycję o zmianę regulaminu. Na nic zdały się podpisy kilku tysięcy studentów i prośba o odtajnienie głosowania członków Parlamentu.
logo
Studenci UW nie chcą pisać prac dyplomowych na akord facebook.com
Wygląda na to, że studenci UW będą musieli pisać swoje prace na akord. W 2011 roku studenci sprzeciwiali się reformie szkolnictwa minister Kudryckiej, kiedy miały być wprowadzone opłaty za studiowanie dwóch kierunków studiów na raz. Reforma miała objąć również rezygnację ze stypendium motywacyjnego na rzecz rektorskiego. Wtedy jednak protest nie wzbudził aż tak dużego zainteresowania.
– Nasza inicjatywa zrodziła się ze sprzeciwu wobec bardzo konkretnych rozwiązań:  likwidacji instytucji absolutorium w jej dotychczasowym kształcie,  wprowadzeniu opłat za dłuższe przygotowanie pracy dyplomowej i późniejszą obronę oraz ponownym pojawieniu się w Regulaminie tzw. „dwói dziekańskiej” – oświadczają przedstawiciele inicjatywy "Uniwersytet Zaangażowany". – Protestujemy także przeciwko dużo szerszym zjawiskom, których symptomem są te zmiany.  Nie zgadzamy się na komercjalizację szkolnictwa wyższego, tworzenie prawa w sposób wadliwy i tworzenie go bez udziału osób, które ma obejmować.

Nie chcemy, by podejmowano decyzje o nas bez nas.  Jesteśmy częścią życia uczelni, wobec czego chcemy uczestniczyć w kształtowaniu zasad jej funkcjonowania. Jeśli rzeczywiście uniwersytet to nie firma, najważniejszymi z tych zasad nie mogą być logika zysku i biernego podporządkowania. Czytaj więcej

– Nie chcemy, by podejmowano decyzje o nas bez nas.  Jesteśmy częścią życia uczelni, wobec czego chcemy uczestniczyć w kształtowaniu zasad jej funkcjonowania. Jeśli rzeczywiście uniwersytet to nie firma, najważniejszymi z tych zasad nie mogą być logika zysku i biernego podporządkowania – tłumaczą studenci.
Student wie, że może wymagać
Dlaczego studenci nie traktują już instytucji oświaty z takim szacunkiem, jak przed laty? Skąd u nich odwaga do chęci wprowadzania zmian? Jak powiedział nam psycholog społeczny Andrzej Tucholski zmieniły się standardy wzajemnych wymagań między studentami a instytucjami oświaty. – Powstała zależność, jak płacę, wymagam. W czasach kiedy za edukację nie trzeba było płacić studenci mieli poczucie korzystania z przywileju.
A co w przypadku studiów bezpłatnych?
– Jeżeli studenci nie spełniają oczekiwań wykładowcy, może to niekiedy oznaczać błąd w sposobie nauczania. Należy wtedy przemyśleć swój sposób dydaktyki. Od tej samej młodzieży można wiele otrzymać, pod warunkiem, że zapewni się odpowiednią jakość nauczania. Poziom wymagań młodzieży zmienił się i obie strony muszą dostosować się do oczekiwań. Studenci mogą dziś doprowadzić do zwolnienia wykładowcy, tak jak wykładowcy mają wpływ na wydalenie studentów z uczelni – tłumaczy Tucholski i dodaje.
– Polskie instytucje oświaty, mimo doskonałej jakości przekazywanej wiedzy, nie spełniają czasem nowoczesnych standardów. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a młodzi ludzie mają coraz większe oczekiwania co do jakości edukacji. Przy pisaniu prac dyplomowych obie strony popełniają wiele błędów, w tym metodologicznych, ponieważ zdarza się, że studenci są pozostawieni sami sobie.
Nie tylko studenci są waleczni
Dla starszych pokoleń decyzje Komisji Egzaminacyjnych nie były kwestią sporną, tylko świętością. Rok temu opinię publiczną poruszyła historia maturzystki Kingi, która złożyła wniosek do sądu o przyznanie jej punktu z egzaminu z biologii. Na egzaminie zabrakło jej właśnie tego jednego do dostatnia się na bezpłatne studia stomatologiczne. A powinna go była dostać, o tym przekonała się podczas wglądu egzaminu w siedzibie CKE. Podobna sytuacja przytrafiła się Maksowi, zeszłorocznemu maturzyście, który dowiedział się się, że odpowiedź może być dobra, ale jeśli nie jest zgodna z kluczem, to nic nie da się zrobić. Jednocześnie dostrzegł w pracy komisji wiele niedociągnięć i absurdów.
Cztery lata temu unieważniono maturę z rozszerzonej chemii maturzystom z Ostrowca Świętokrzyskiego. Po dwóch latach 18 z nich wystosowało skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Członkowie Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej z Łodzi uznali, że maturzyści ściągali od siebie podczas rozwiązywania zadań z rozszerzonej chemii. Nie zważali jednak na fakt, że uczniowie nie pisali matury w tych samych salach, nawet nie wszyscy w tych samych szkołach. A błąd, który miał być przesłanką do oszustwa wynikał po prostu z pomyłek. Ale Sąd Administracyjny i dyrektor CKE uznali, że decyzja jest niepodważalna.
Maturzystów reprezentuje warszawska kancelaria prawna. Adwokat Paweł Osik wcześniej reprezentował młodych ludzi przed sądami administracyjnymi z ramienia Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Sprawę maturzystów badała prokuratura, która uznała, że CKE miało rację, a potem Najwyższa Izba Kontroli, która uznała, że komisja nie miała racji.
logo
Dyrektor CKE Krzysztof Konarzewski Agencja Gazeta/ Bartosz Bobkowski
Paweł Osik, adwokat reprezentujący maturzystów powiedział w rozmowie z Gazetą Wyborczą. – Sprawa ma charakter precedensowy. Może mieć znaczenie dla przyszłych maturzystów, którzy znajdą się w podobnej sytuacji.
Maturzyści nie mogą być traktowani jak przestępcy, którzy nie mają prawa do obrony.
Teraz podobna sytuacja ma szansę już się nie wydarzyć. W prawie funkcjonuje nowelizacja Ustawy o systemie oświaty, która daje więcej możliwości działania w podobnych przypadkach. Można odwołać się od decyzji unieważnienia matury, możliwy jest również wgląd w egzamin i możliwość wyjaśnienia sytuacji przed komisją. Ostrowieckim maturzystom z 2011 roku chodzi o zasady. Jeżeli Trybunał Konstytucyjny uzna działania CKE za niezgodne z konstytucją będą mogli ubiegać się o odszkodowanie.

Do niedawna maturzysta nie miał tyle możliwości reagowania w przypadku źle sprawdzonej matury. Kiedy mamy podejrzenia, że nasz egzamin został źle oceniony możemy złożyć wniosek do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej o wgląd do pracy. Jeśli otrzymamy zgodę pracę możemy obejrzeć tylko siedzibie komisji. Jeżeli nie zgadzamy się z oceną egzaminatora musimy napisać wniosek o ponowne sprawdzenie egzaminu. Mamy prawo do wszczęcia postępowania sądowego cywilnego lub w formie skargi konstytucyjnej. Najwięcej osób chętnych do wglądu swojego egzaminu zgłasza się w lipcu.

Za granicą również są sprzeciwy
W 2012 roku studenci z Czech protestowali przeciw reformie szkolnictwa wyższego, która zakładała wprowadzenie opłat za studia na państwowych uczelniach. W ramach protestu przez okna wyrzucano arbuzy, które symbolizowały miliony koron przeznaczonych na niesolidną reformę. Protest poparły władze Uniwersytetu Karola.
W Palermo studenci starli się z policją. Nie podobała im się reforma, która nie gwarantowała rozwoju szkolnictwa,bo ograniczono ilość publicznych pieniędzy przeznaczonych na oświatę. Protesty zakończyły się obrzuceniem policji kamieniami.
W zeszłe wakacje kilkadziesiąt tysięcy studentów z Chile rzucało w policjantów kamieniami. Żądali od prezydent Michelle Bachelet spełnienia obietnicy wyborczej dotyczącej reformy edukacyjnej i wprowadzenia bezpłatnego szkolnictwa wyższego. Głośno było również o protestach tysięcy studentów z Londynu w listopadzie 2014. Protestowali przeciwko opłatom za studia i cięciom wydatków na szkolnictwo wyższe.
Młodzi ludzie są coraz bardziej zdenerwowani tym, że odbiera im się prawo do decydowania o swojej przyszłości. Nie chcą też być okradani. A kiedy widzą, że uczelnia czy państwo są wobec nich nieuczciwe czują niesprawiedliwość i wszczynają bunt. A podobno, że zbuntowana młodzież skończyła się w latach 90.