Grzegorz Schetyna ma przejąć stery u sztabowców Komorowskiego.
Grzegorz Schetyna ma przejąć stery u sztabowców Komorowskiego. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Grzegorz Schetyna wraca do gry? Długo był trzymany na uboczu, najpierw przez Donalda Tuska, potem przegrywał międzyfrakcyjne tarcia wewnątrz Platformy Obywatelskiej, w końcu otrzymał tekę dyplomacji od Ewy Kopacz, ale podobno nie z powodu zasług, ale dlatego, że wroga zawsze jest lepiej mieć blisko siebie. Teraz ma przejąć władzę w sztabie Bronisława Komorowskiego i doprowadzić do wygranej w II turze wyborów.

REKLAMA

Przynajmniej tak twierdzą dziennikarze "Rzeczpospolitej" - sam zainteresowany i jego otoczenie nabrali wody w usta i zaprzeczają rewelacjom gazety, ale przyznają, że "świeża krew" przydałaby się sztabowcom prezydenta.

Dziennik donosi, że do spotkania podsumowującego kampanię i pracę sztabu Komorowskiego miało dojść już w dzień poprzedzający wybory. To właśnie na nim, prezydent krytycznie ocenił pomysły sztabowców i ich realizację, ale najostrzejszym recenzentem okazał się Grzegorz Schetyna, szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Najwięcej zarzutów padło pod adresem Roberta Tyszkiewicza, który odpowiada za sztab Komorowskiego.

Według informacji "Rzeczpospolitej", Robert Tyszkiewicz nie straci posady i nadal będzie szefem sztabu, ale już nieoficjalnie do końca kampanii to właśnie Grzegorz Schetyna pokieruje pracami sztabu z tylnego siedzenia. Mogłoby to oznaczać, że Grzegorz Schetyna wraca do łask, a jego frakcja może liczyć na lepsze miejsca na listach w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Donald Tusk, który zmarginalizował barona z Dolnego Śląska, jest już daleko i nie może temperować apetytu Schetyny i jego ekipy na władzę.