Uwierzyli, że rozmawiają z hiszpańską gwiazdą YouTube
Uwierzyli, że rozmawiają z hiszpańską gwiazdą YouTube Fot. Zrzut ekranu z kanału na YouTube P.I.G.

Widzowie ślepo wierzą we wszystko co mówią ich idole i powoli zaczyna być to przerażające. Youtuberzy są tego świadomi i wykorzystują ten fakt w różnych celach. Ostatnio zrobili test i sprawdzili, czy jeżeli wmówi się widzom, że dana osoba jest gwiazdą hiszpańskiej sceny YouTube, to przyjmą to bezkrytycznie. Przyjęli, a tego typu przykładów jest więcej.

REKLAMA
Podczas kwietniowego Meet Upa w Poznaniu, internetowi twórcy wpadli na pomysł, by sprawdzić czujność swoich widzów. W ramach prowokacji, podczas jednego z paneli przeprowadzili wywiad z chłopakiem, który udawał najpopularniejszego hiszpańskiego youtubera. Przybrał nick iTownGamePlay i nikomu z osób biorących udział w spotkaniu nie chciało się wpisać tej nazwy nawet w Google.
Kilkaset osób ślepo uwierzyło w sławę chłopaka i robili sobie z nim zdjęcia, brali autografy…
Autorem tej akcji jest Mateusz Skitek, szerzej znany jako youtuber Szakal. Chciał poprzez nią pokazać, jak na co dzień wszyscy jesteśmy manipulowani.
– Bardzo łatwo jest sterować widzami, szczególnie tymi najmłodszymi – mówi Mateusz. – Oni utożsamiają się ze swoim idolem i łykają każdą jego opinię bezkrytycznie – dodaje.
Historia od początku wydawała się być naciągana, sami jej pomysłodawcy nie za bardzo wierzyli, że to się uda, bo w ostatnim momencie dowiedzieli się, że chłopak, który biegle mówi po hiszpańsku zachorował. Zastąpił go Jacek, mówili po angielsku, "hiszpańska gwiazda" z wyglądu bardziej przypominała kogoś ze Skandynawii.
Bartłomiej Szkop, pomysłodawca m.in. projektu "Grażyna Żarko" uważa, że łatwo jest oszukać każdego, nie tylko internautę. Powyższy film przypomniał mu o eksperymencie Milgrama z 1961 i 1962 roku, w którego celem było sprawdzenie czy ludzie pod wpływem rozkazów są w stanie dopuścić się okrucieństwa.
– Tutaj mamy podobną sytuację – mówi. – Organizatorzy imprezy, czyli autorytet dla osób biorących udział w sympozjum, poświadczyli o autentyczności gościa, którego zaprosili na wydarzenie. Nie musieli w szczególny sposób udowadniać, że to gwiazda. Widzowie godząc się na udział w imprezie zaakceptowali, czytaj, zaufali organizatorom i przyjęli ich zasady "gry". Taka sytuacja mnie nie dziwi, jest naturalna – dodaje.
Zdziwił go jednak fakt, że ludzie, którzy dali się nabrać, nie zweryfikowali youtubera w Google. Przecież to konferencja tematyczna, 90 proc. jej uczestników miało dostęp do internetu w trakcie jej trwania.
Przepraszam
To, że widzowie ślepo wierzą w to, co zobaczą w internecie w ostatnim tygodniu udowodniła studentka ASP z Wrocławia. Iwona Ogrodzka opublikowała film, w którym przeprasza za to, że studiuje malarstwo.
Jest jej głupio, że marnuje pieniądze podatników, a przecież po swoich studiach nie wybuduje domu. Na jej długiej liście przeprosin znaleźli się m.in. mieszkańcy Łukownicy, premier, prezydent, minister kultury oraz rektor wrocławskiej ASP.
Film bardzo szybko rozniósł się po sieci, a obecnie ma już ponad 300 tys. wyświetleń. Internauci w komentarzach faktycznie uwierzyli dziewczynie i zaczęli ją pocieszać:
Tianlong23

(...)Jako młoda osoba może pani jeszcze wiele osiągnąć. Nie ma nic złego w tym że Pani robi to co lubi. Rodzina, ani też mieszkańcy Pani rodzinnej miejscowości nie mają absolutnie nic do tego co Pani studiuje i jak Pani to robi. To Pani życie i skorzystała Pani z możliwości jakie się pojawiły.

Podatnicy natomiast i tak SĄ ZMUSZENI płacić na totalnych nierobów jak np. prezydent czy premier których to pani przeprosiła (zupełnie niepotrzebnie)(...).

Ostatecznie okazało się, że ten jeden film to tylko zadanie na zaliczenie przedmiotu z multimediów, a aby otrzymać dobrą ocenę wystarczyło jedynie 5 tys. wyświetleń. Iwona zrobiła niezłą prowokację i wywołała dyskusję na temat sztuki i sensu studiowania humanistycznych kierunków.
Polska Partia Youtuberów
W zeszłym roku youtuber Matt Olech postanowił wkręcić swoich widzów, że startuje w wyborach samorządowych. W mediach społecznościowych wywołał niemałe zamieszanie, a wszystko po opublikowanym przez niego spocie wyglądało bardzo realnie. Były też plakaty, billboardy oraz deklaracja członkowska partii.
Pojawiły się osoby chętne do wstąpienia do partii, ale po kilku dniach, gdy zaczęło robić się już naprawdę gorąco youtuber na swoim blogu postanowił rozwiać wszystkie wątpliwości.
Katolicki głos w internecie
Jedną z najgłośniejszych prowokacji w polskiej sieci był projekt “Grażyna Żarko”. Starsza pani przez dwa miesiące publikowała na YouTube filmy, w których przedstawiała swoje bardzo radykalne poglądy. Rozwścieczyła nimi internautów, a ci w komentarzach zaczęli ją wyzywać i grozić śmiercią.
W jednym z kilkunastu filmów Grażyna komentowała piosenkę “Koko Koko Euro Spoko” i zarzuca kobietom z zespołu Jarzębiny, że ich stroje regionalne przypominają sektę oraz przyjmują narkotyki.
Cała akcja miała miejsce w 2012 roku, a stał za nią telewizyjny producent Grzegorz Cholewa oraz Bartłomiej Szkop, który był scenarzystą i reżyserem oraz emerytowana nauczycielką Anna Lisak. Za pośrednictwem Grażyny Żarko chcieli pokazać jak wiele wśród internautów jest nienawiści.
Po wyjawieniu prowokacji, aktorka otrzymała mnóstwo przeprosin, a internauci zebrali dla niej pieniądze na wakacje.
Prowokacje jak widać zdarzają się często, ale nie popadajmy też w paranoję. Miejmy nadzieję, że jednak większość ludzi ma czyste intencje , a youtuberzy swoją moc wykorzystają w odpowiedni sposób.

Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl