mat. prasowe

Jafar Panahi to irański reżyser, którego uwielbia nie tylko widownia na całym świcie, ale także krytycy i jury konkursów międzynarodowych. Jego filmy nie podobają się jednak władzom Iranu, które wydały na niego zawodowy wyrok śmierci - zakaz kręcenia filmów. Panahi robi to jednak dalej i wciąż zachwyca swoim talentem. Jego najnowszy film “Taxi-Teheran” wchodzi do kin już 22 maja.

REKLAMA
Po prostu Jafar
Jego nazwisko dla wielu jest wyznacznikiem kina najwyższej jakości. Panahi to przedstawiciel tzw. irańskiej nowej fali i jednocześnie jeden z najbardziej znanych irańskich reżyserów. Jest także producentem i scenarzystą, a w końcu - wybitnym twórcą o którego wciąż upomina się świat. Znakomity obserwator rzeczywistości. Sława i popularność Panahiego dawno przekroczyła już granice jego ojczystego kraju, oczywiście wszystko za sprawą kręconych filmów. Pokochaliśmy go za obraz “Krąg” za który zdobył Złotego Lwa w Wenecji czy “Offside” - film uhonorowany Srebrnym Niedźwiedziem w Berlinie.
Koniec końców, Panahi może liczyć na uznanie widzów oraz krytyków niemal przy każdym realizowanym filmie. Jego poprzedni film “Parade” także zdobył Srebrnego Niedźwiedzia za najlepszy scenariusz oraz otrzymał nominację w konkursie głównym Berlinale 2013.
logo
mat. prasowe
Halo, Taxi!
Jafar Panahi postanowił tym razem, że to właśnie wnętrze taksówki będzie przestrzenią analizy irańskiego społeczeństwa. Reżyser tym samym sprawił, że uwaga widza skupia się przede wszystkim na bohaterach i ich historiach, zaś przestrzeń i miejsce akcji staje się tylko tłem. Tyle jednak wystarczyło, aby obraz “Taxi-Teheran” podbił świat. W prosty sposób Jafar sprzedał nam, dosłownie, kawał dobrego kina. I prawdę o swojej ojczyźnie.
logo
mat. prasowe
To film tak dobry, aby zdobyć nagrodę Złotego Niedźwiedzia na tegorocznym Berlinale oraz wyróżnienia w Krakowie, Hong Kongu czy chociażby Buenos Aires. Jest jeszcze coś. Chociaż pojawia się tu dosadna krytyka cenzury czy opresyjnego systemu, film przepełniony jest miłością do perskiej kultury i Irańczyków. Dzięki niemu dowiadujemy się na temat Iranu więcej prawdy niż z mediów w ostatniej dekadzie. - "Taxi" - pokazany w głównym konkursie Berlinale, jest najpełniejszą wypowiedzią Jafara Panahiego po wyroku - oceniał film Tadeusz Sobolewski z Gazety Wyborczej nawiązując tym samym do decyzji sądu z 2010 roku, gdy reżyserowi zakazano... kręcić filmy.
logo
mat. prasowe

Wyrok zawodowej śmierci
W grudniu 2010 roku sąd irański wydał na Jafara Panahiego wyrok zawodowej śmierci - sześć lat więzienia i aż dwadzieścia lat zakazu realizowania filmów, pisania scenariuszy, a także zakaz opuszczania kraju czy udzielania wywiadu. Wyjątkiem była możliwość udania się do Mekki czy podróż w związku z ewentualnym pogorszeniem się zdrowia. I choć niemal cały świat solidaryzował się z Jafarem, zarówno ten filmowy jak i polityczny głośno sprzeciwiając się decyzji sądu, ostatecznie irański wymiar sprawiedliwości podtrzymał wyrok.
Panahi został skazany za “działalność przeciwko bezpieczeństwu kraju i propagandę antyreżimową”. Reżyser faktycznie angażował się politycznie, co przekładało się na jego twórczość, ale wynikało to bardziej z troski o swój kraj niż o działanie na jego niekorzyść. O co więc tak naprawdę chodziło? Wszystko zaczęło się w 2009 roku, gdy prezydentem Iranu został kolejny raz Mahmud Ahmadineżad. Mówiło się wtedy o sfałszowanych wyborach, a sam Panahi zaangażował się w akcję poparcia przywódcy opozycji. I to bardzo nie spodobało się władzom Iranu. Oliwą do ognia był fakt, że rozpoczął pracę nad filmem o sytuacji w kraju. To, co za słuszne uznały władze Iranu, czyli skazanie na zawodową śmierć wybitnego reżysera, dla świata wielkiego kina było dobrze wyreżyserowaną komedią.
logo
mat. prasowe
Jak ogromne poparcie i wierną widownię ma Panahi na całym świecie świadczył choćby fakt, że gdy władze w Teheranie w roku 2010 zabroniły mu przyjechać na festiwal w Wenecji, niemal trzystu twórców, ale także aktorów z całego świata podpisało petycję w obronie Irańczyka. Co tak oburzyło świat? Niesprawiedliwy wyrok, próbę ograniczenia wolności, ale przede wszystkim ograniczenie swobody twórczej, za którą tak bardzo kocha Panahiego światowe kino. Panahi ma w sobie jeszcze jedną cechę, która pozwala mu kręcić dalej - ducha walki. O siebie, swoje filmy i Iran.
Panahi kręci omijając zmyślnie zakazy i ograniczenia. Wciąż karmi nas swoim talentem, a jego najnowsze dzieło “Taxi-Teheran” tylko udowadnia, jak bardzo jest nam potrzebny.

Artykuł powstał we współpracy z Solopan.