Komu SLD dał pół miliona na kampanię prezydencką? Właściciel agencji to brat przyjaciółki Magdaleny Ogórek

Kampanię wyborczą Magdaleny Ogórek prowadziła firma należąca do brata jej przyjaciółki, malarki Katarzyny Domańskiej.
Kampanię wyborczą Magdaleny Ogórek prowadziła firma należąca do brata jej przyjaciółki, malarki Katarzyny Domańskiej. Fot. Facebook.com/kasia.domanska1
Kampania Magdaleny Ogórek to jeden wielki niewypał. SLD w dużej mierze obwinia za to agencję DSK, która przygotowała koncepcję kampanii i miała realizować większość jej działań. Według naszych źródeł wybór tej konkretnej agencji był jednym z warunków kandydatki. Okazuje się, że Ogórek jest przyjaciółką siostry właściciela agencji DSK.


Po słabym wyniku Magdaleny Ogórek (niecałe 2,4 proc.) zaczęło się szukanie winnych. W czwartek opublikowaliśmy spowiedź sztabowca SLD, który dużą część winy składa na agencję DSK. która przygotowywała kampanię kandydatki. Firma dostała na to od partii ok. pół miliona złotych. Zdaniem naszego rozmówcy wybór tej konkretnej firmy był jednym z podstawowych warunków Magdaleny Ogórek.


"Znam od 15 lat"
Kandydatka odpowiedziała na swoim blogu w naTemat. Przekonuje, że to politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej złamali początkowe postanowienia. – Przez pierwsze dwa miesiące budżet, jaki był do dyspozycji, to 0 zł. O tym, jaki był końcowy budżet, dowiedziałam się z mediów – pisze w naTemat Ogórek. Prawda wyjdzie na jaw już wkrótce, kiedy komitet wyborczy złoży sprawozdanie finansowe z kampanii.


Dlaczego Ogórek wybrała akurat agencję DSK, kierowaną przez Jacka Domańskiego? Nie mogliśmy jej o to spytać, bo podobnie jak w kampanii wyborczej nie odbiera telefonów, odpisała tylko na SMS-a. – Jacka Domańskiego i jego agencję znam od 15 lat i jego agencję także – przyznaje Ogórek.
Przyjaciółki
Magdalenę Ogórek łączy też bliska więź z siostrą Domańskiego, wziętą malarką Katarzyną Domańską. Na otwartym profilu artystki jest też zdjęcie obu pań, które pozują przed jednym z obrazów. Kandydatka SLD w 2014 roku określała ją mianem swojej przyjaciółki.


– Też doszliśmy do takich wniosków, już w trakcie kampanii – przyznaje w rozmowie z naTemat Leszek Aleksandrzak, szef sztabu Magdaleny Ogórek. – Rzeczywiście wybór agencji to była propozycja kandydatki. Sprawdziliśmy ich kampanie, często współpracowali z samorządami województw, czasem kilkukrotnie, więc to był dla nas znak, że się sprawdzają i nie mieliśmy powodu aby przeciwstawiać się temu wyborowi – wyjaśnia szef SLD w Wielkopolsce.

"To ja wybrałam agencję"
Teraz jednak Aleksandrzak przyznaje, że kampania nie była taka, jak się spodziewano. – Pierwsza faza, czyli wypromowanie kandydatki przebiegła dobrze, gorzej z drugą. Jeśli by to porównywać do reklamy produktu, to wypromowali markę, ale nie umieli jej sprzedać – mówi nam polityk SLD. Założyciel agencji DSK Jacek Domański nie chce komentować powodów, które powodowały Magdaleną Ogórek w wyborze jego agencji i po odpowiedzi na te pytania odsyła do Ogórek.

Ogórek, pytana przez nas, czy nie widzi konfliktu interesów w przyznawaniu publicznych pieniędzy agencji, która należy do jej wieloletniego znajomego i jednocześnie brata jej przyjaciółki, odpowiedziała tylko "to ja wybrałam agencję, którą cenię i ufam".

Na kolejne przesyłane SMSami pytania Ogórek odpowiada, że nigdy wcześniej nie współpracowała z agencją DSK, ani nie była w niej zatrudniona. Wyklucza też pracę tam w przyszłości.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl