Polacy i Niemcy współpracują już w ramach Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego, który ma siedzibę w Szczecinie.
Polacy i Niemcy współpracują już w ramach Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego, który ma siedzibę w Szczecinie. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

To mały wojskowy sojusz polsko-niemiecki da początek wspólnej armii europejskiej? Tak przynajmniej sugeruje w weekend dziennik "Die Welt". Według niemieckich publicystów, Polacy i Niemcy powinni zacząć od stworzenia wspólnej brygady, której celem byłaby szybka reakcja na ewentualną agresję Rosji na kraje bałtyckie.

REKLAMA
Bezpieczeństwo Europy w rękach Polaków i Niemców
Zdaniem "Die Welt", brygada złożona z żołnierzy Wojska Polskiego i Bundeswehry mogłaby okazać się dziś lepszym sposobem na ochronę regionu bałtyckiego przed agresywną Rosją niż niespiesznie tworzona tzw. szpica NATO. Jeden z najbardziej renomowanych za Odrą dzienników podkreśla też, że powody do obaw na Litwie, Łotwie i w Estonii wciąż istnieją, a najlepiej rozumieją je w Polsce, która dobrze wie, na co stać Rosjan.
"Die Welt" sugeruje, iż najlepszą receptą na powstrzymanie Władimira Putina przed destabilizacją czy otwartym atakiem na wschodnie granice Unii Europejskiej, może być uczynienie z krajów bałtyckich tworu podobnego do Berlina Zachodniego z okresu zimnej wojny.
Niemcom chodzi o to, by bezpieczeństwo Litwinów, Łotyszy i Estończyków gwarantowało skupienie w tym regionie choćby kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy z państw sojuszniczych. Niekoniecznie zdolnych samodzielnie stawić czoła rosyjskiej agresji, ale odstraszających Rosjan, którzy nie zaryzykują doprowadzenia do śmierci żołnierzy polskich, niemieckich, czy amerykańskich w obawie przed zmasowaną odpowiedzią Zachodu.
NATO ostrzega
– Zwiększenie rosyjskich i separatystycznych sił militarnych na granicy i na wschodzie Ukrainy może być przyczynkiem do rychłego przeprowadzenia ataków – mówił w poniedziałek sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.
Szef sojuszu zauważył, że w ostatnich tygodniach Rosja regularnie udzielała wsparcia separatystom wysyłając im wojska, sprzęt czy też szkoląc ludzi. Zaznaczył przy tym, że – choć nikt nie może jasno mówić o intencjach separatystów – rychły atak sił prorosyjskich na wojska ukraińskie jest bardzo prawdopodobny.
Źródło: "Die Welt"