
Kampania między Andrzejem Dudą i Bronisławem Komorowskim pokazuje, że Polacy jednak nadal interesują się polityką. Na wszystkich antenach program oglądało 10,5 mln osób. To z kolei może oznaczać, że frekwencja w drugiej turze będzie znacznie wyższa niż w pierwszej. Beneficjentem tego będzie Bronisław Komorowski, którego wyborcy 10 maja zostali w domach.
REKLAMA
Pierwsza w debata prezydencka przed II turą wyborów przyciągnęła rekordową jak na wydarzenie polityczne widownię. Program na pięciu antenach TVP i Polsatu oglądało w sumie 10,5 mln osób – poinformowało Centrum Informacji TVP. Debatę między 10 kandydatami obejrzało tylko 3,15 mln widzów, a więc ponad trzykrotnie mniej.
To pokazuje, że największe emocje budzi starcie między dwoma silnymi kandydatami. I że kampania wyborcza w ogóle budzi jakieś emocje, w przeciwieństwie do starcia przed 10 maja. Efektem tego była niska frekwencja, która w dużej mierze odpowiada za przegraną Bronisława Komorowskiego. Jego wyborcy zostali w domach. Teraz, kiedy temperatura sporu między nim a Andrzejem Dudą jest znacznie wyższa, korzysta Komorowski.
Bo wysoka oglądalność debaty to dowód, że jego wyborcy przejęli się możliwością powrotu do władzy przedstawiciela PiS, a jesienią całej partii. Sztab prezydenta będzie robił wszystko, by tę wysoką temperaturę podtrzymać. Współpracownicy prezydenta zauważyli już, że nie zyskają głosów Kukiza, a może ich uratować tylko wysoka frekwencja.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
