
Bronisław Komorowski w ostatnich dniach kampanii prezydenckiej kampanii osiągnął nieprawdopodobne tempo i skuteczność. Podczas całej 5-letniej kadencji zgłosił 27 projektów ustaw (0,45 ustawy miesięcznie), a 14 z nich zakończyło się przegłosowaniem i wejściem w życie. Pod presją rywala Andrzeja Dudy prezydent wykonał pracę, jaka normalnie zajęłaby kancelarii pół roku.
REKLAMA
Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko nabiera tempa. Sprawa referendów w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych, przychylnej dla podatników, finansowanie partii politycznych jest już na etapie praw w senacie. W ostatniej chwili znalazły się 2,7 mld złotych na refundacje stworzenia 100 tys. miejsc pracy dla 20 latków. Akcja może ruszyć w przyszłym roku! Kilka dni temu Komorowski rzucił na stół projekt ustawy, która pozwala przejść na emeryturę po 40 latach opłacania składek ZUS. Co jeszcze Komorowski mógłby załatwić w ostatnich godzinach kampanii.
Darmowe autostrady
10 miesięcy temu Donald Tusk dokonał przewrotu kopernikańskiego w drogownictwie – wstrzymał opadające szlabany na bramkach autostrady A1, a ruszył z posad stojące w korkach samochody. Obywatele mogli ruszyć nad polskie wybrzeże mimo że autostrada A1 ma prywatnego operatora zarabiającego na przejazdach. GTC otrzymał 20 mln zł rekompensaty. Już wtedy pytano, dlaczego tylko w weekendy i dlaczego ta jedna trasa. Przydałoby się więcej bezbramkowych i darmowych autostrad. To chociażby obwodnica Gliwic, na której bramkach regularnie zatrzymują się kierowcy ze Śląska i klną na korki.
10 miesięcy temu Donald Tusk dokonał przewrotu kopernikańskiego w drogownictwie – wstrzymał opadające szlabany na bramkach autostrady A1, a ruszył z posad stojące w korkach samochody. Obywatele mogli ruszyć nad polskie wybrzeże mimo że autostrada A1 ma prywatnego operatora zarabiającego na przejazdach. GTC otrzymał 20 mln zł rekompensaty. Już wtedy pytano, dlaczego tylko w weekendy i dlaczego ta jedna trasa. Przydałoby się więcej bezbramkowych i darmowych autostrad. To chociażby obwodnica Gliwic, na której bramkach regularnie zatrzymują się kierowcy ze Śląska i klną na korki.
Już wkrótce nadchodzi długi weekend związany ze świętem Bożego Ciała i pół Polski ruszy na wypoczynek. Doszedł ważny argument za darmowymi przejazdami. Rząd do dziś nie ma odwagi by dokończyć budowę bramek i szlabanów na gotowych od 2012 roku odcinkach A2 ( od Warszawy do Strykowa) oraz fragmencie A4. Skoro więc trzy lata GDDKiA dawała sobie radę bez opłat to może drogi mogą pozostać bezpłatne.
Uzasadnieniem opłat za przejazdy miało być finansowanie utrzymania dróg oraz budowa nowych. Warto jednak przypomnieć, że po ostatniej podwyżce opłaty paliwowej (10-24 groszy w litrze paliwa) kierowcy i tak wpłacają do budżetu 1,5- 1,8 miliarda złotych. W ciągu wielu lat istnienia tego podatku spłacili budowę i odśnieżanie autostrad na kilka lat do przodu. Za korzystanie z autostrad i dróg ekspresowych płacą już właściciele najbardziej niszczących je ciężarówek.
Niższy VAT, wyższa kwota wolna od podatku
Pod presją wyborów kruszy się beton Ministerstwa Finansów. Bo kiedy Andrzej Duda obiecał obniżkę podatków minister finansów Mateusz Szczurek zaczął przebąkiwać, że być może tymczasową wyższą 23-proc. stawkę VAT faktycznie da się zdjąć w 2017 roku. Według niego można zacząć zastanawiać się nad podwyższeniem kwoty wolnej od podatku. O ile? To już kwestia obliczeń ekspertów.
Pod presją wyborów kruszy się beton Ministerstwa Finansów. Bo kiedy Andrzej Duda obiecał obniżkę podatków minister finansów Mateusz Szczurek zaczął przebąkiwać, że być może tymczasową wyższą 23-proc. stawkę VAT faktycznie da się zdjąć w 2017 roku. Według niego można zacząć zastanawiać się nad podwyższeniem kwoty wolnej od podatku. O ile? To już kwestia obliczeń ekspertów.
W Berlinie, po uwzględnieniu lokalnych mnożników, kwota wolna od podatków sięga 24 tys. euro co czyni miasto najbliższym rajem podatkowym dla wielu polskich firm. U nas kwota wolna od podatku wynosi zaledwie o 3091 zł, 6 lat temu podniesiono ją o symboliczne 2 zł. Wyborcom wmówiono, że więcej się nie da, bo budżet miałby poważne kłopoty finansowe. Konfederacja Pracodawców Lewiatan podkreśla, że tylko demagogiczne ratowanie finansów upadłych SKOK, w przeddzień wyborów do Parlamentu Europejskiego kosztowało 3,5 mld złotych.
Polska rajem przedsiębiorczości
– Politycy już teraz mogliby obiecać trochę więcej gdyby uwolnili gospodarkę doprowadzając do większego wzrostu gospodarczego. Przypominam, że w szufladach rządu znajduje się raport zagranicznej firmy doradczej, która opracowała listę kilkunastu tysięcy szkodliwych dla gospodarki przepisów. Zlikwidujmy je i cieszmy się rosnącym bogactwem – mówi Andrzej Sadowski z Centrum Im. Adama Smitha.
– Politycy już teraz mogliby obiecać trochę więcej gdyby uwolnili gospodarkę doprowadzając do większego wzrostu gospodarczego. Przypominam, że w szufladach rządu znajduje się raport zagranicznej firmy doradczej, która opracowała listę kilkunastu tysięcy szkodliwych dla gospodarki przepisów. Zlikwidujmy je i cieszmy się rosnącym bogactwem – mówi Andrzej Sadowski z Centrum Im. Adama Smitha.
Łatwo powiedzieć ale czy trudno zrobić? – Z tego co pamiętam kancelaria prezydenta podejmowała prace nad zagadnieniami: reform podatkowych i nowej ustawy o VAT, reform systemu pomocy społecznej a także systemu promocji polskich firm za granicą – wylicza Wojciech Warski, przedsiębiorca i ekspert gospodarczy Business Center Club. Sugerując, że jeśli współpracownicy prezydenta faktycznie coś robili to teraz wypadałoby rzucić karty na stół. – Na szybko i bez popadania w wyborcze wędliny nic poważnego zrobić się nie da. Mszczą się zaniechania rządu przez ostatnie 3,5 roku – dodaje Warski.
W 1991 roku uchwalono pierwszą ustawę o PIT, a rok później wprowadzono CIT dla firm. Po 133 nowelizacjach na rynku usług podatkowych działa ponad 9 tys. doradców podatkowych, którzy muszą tłumaczyć zawiłości tego prawa. Ustawę o VAT zmieniano ponad tysiąc razy, do tego dochodzi 130 tysięcy tzw. interpretacji podatkowych wydawanych przez szefów Izb Skarbowych.
Raczej trudno o to by prezydenccy eksperci wyciągnęli jak z kapelusza projekt ustawy o VAT czy innych podatkach. Eksperci mówią, że teraz mogłaby paść jakaś ważna deklaracja, a konkrety można by wypracować przed jesiennymi wyborami. – Prawo podatkowe należałoby napisać od nowa - uważa prof. Witold Modzelewski. Wspomina, że za jego czasów zajmowało się tym 6 osób i to w ramach dodatkowych obowiązków. Gdyby nowe zadanie powierzyć profesjonalistom na cały etat w pół roku byłoby po sprawie.
Ziemia dla Polaków
W naszym zestawieniu jest tez coś dla wyborców ze wsi. Na rok przed uwolnieniem rynku nieruchomości, zniesieniu ograniczeń w kupowaniu ziemi przez obcokrajowców, w zasobach Agencji Nieruchomości Rolnych znajduje się ponad 1,1 mln państwowych hektarów. Problem w tym, że urzędnicy agencji powołanej 12 lat temu do rozparcelowania majątku PGR sprzedają ziemię tak, żeby jej nie sprzedać. Inaczej wraz z ostatnim hektarem ktoś musiałby zgasić światło w instytucji zatrudniającej ponad 1,5 tys. urzędników w tym, ważnych działaczy PSL.
W naszym zestawieniu jest tez coś dla wyborców ze wsi. Na rok przed uwolnieniem rynku nieruchomości, zniesieniu ograniczeń w kupowaniu ziemi przez obcokrajowców, w zasobach Agencji Nieruchomości Rolnych znajduje się ponad 1,1 mln państwowych hektarów. Problem w tym, że urzędnicy agencji powołanej 12 lat temu do rozparcelowania majątku PGR sprzedają ziemię tak, żeby jej nie sprzedać. Inaczej wraz z ostatnim hektarem ktoś musiałby zgasić światło w instytucji zatrudniającej ponad 1,5 tys. urzędników w tym, ważnych działaczy PSL.
Jeśli dziś Kowalski znajdzie interesująca działkę w zasobach ANR to usłyszy, że najszybciej będzie mógł ją kupić za 9-12 miesięcy. Tyle czasu zajmuje rzetelna i czasochłonna wycena gruntu przez rzeczoznawcę, przygotowanie transakcji. Agencja sprzedaje ziemię na przetargach, równając do wysokich cen rynkowych i sama nakręca ich wzrost. Ponad milion hektarów, zamiast sprzedać, przekazano w wieloletnią dzierżawę. Co pokazuje, że urzędnicy wiją sobie gniazdko na lata.
Widać więc, że gdyby politykom dać szanse jeszcze konkurować, to przed jesienią Polska wyglądałaby zupełnie inaczej. Może nawet ogłoszono by plany budowy trzeciej linii metra, kurs złotego do franka wyniósłby 1:1, stalibyśmy się rajem podatkowym.
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
