
Prawo i Sprawiedliwość się cieszy, ale przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość planuje. Planuje jesienne zwycięstwo w wyborach parlamentarnych. Aby to zrobić, nie może popełnić błędów w najbliższych miesiącach. Dlatego Andrzej Duda będzie prezydentem light. – Najpierw musimy pokazać ludziom naszą pracę, ale później Smoleńsk też ruszymy – zapewnia jednak Andrzej Melak, radny PiS, którego brat zginął pod Smoleńskiem.
REKLAMA
Nie było dziękowania prezesowi, nie było krytykowania nieczystych zagrań PO czy mówienia o fałszerstwach. W swoim przemówieniu prezydent-elekt Andrzej Duda zaprezentował się jak głowa państwa, nie polityk PiS. Bo partia Jarosława Kaczyńskiego ciesząc się ze zwycięstwa w wyborach prezydenckich już myśli o wyborach parlamentarnych.
Andrzej Duda przez pierwsze miesiące prezydentury będzie działał tak, by nie dać ani cienia pretekstu do straszenia PiS-em przed wyborami parlamentarnymi. To będzie prezydentura light. Duda zapowiedział, że będzie spotykał się ze wszystkimi grupami społecznymi, że przywróci urząd prezydenta Polakom. Wszystkim. Dlatego właśnie tak dużo miejsca w przemówieniu poświęcił dziękowaniu tym, którzy poszli do wyborów i mówieniu o wartości wysokiej frekwencji.
O ile Duda pokazał już w czasie kampanii, że dobrze potrafi wchodzić w zaplanowane role, o tyle nie wiadomo, czy w spokoju i pokorze wytrzymają jego zwolennicy. Bo już w czasie przemówienia Bronisława Komorowskiego słychać było okrzyki "do więzienia" i zapowiedzi rychłego procesu. Prowadzący wieczór wyborczy radny PiS z Wieliczki wielokrotnie musiał uciszać tłum.
Bo osiem lat w opozycji odbiło się mocno na politykach i wyborcach PiS. – Najpierw trzeba się zająć sprawami społecznymi, musimy pokazać ludziom naszą pracę – mówił rozemocjonowany Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, który zginął pod Smoleńskiem. – Ale spokojnie, później Smoleńsk też ruszymy – dodał.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
