
Porażka w wyborach prezydenckich nie zakończy kariery Bronisława Komorowskiego, ale stawia go przed trudnym wyborem: zdegradować się do roli posła i wrócić do bieżącej polityki czy pozostać poza nią i zachowanie prestiżu przypłacić politycznym bezrobociem? Oto, co może zrobić odchodzący prezydent.
REKLAMA
1. Z POWROTEM W PARLAMENCIE
Na początku sierpnia prezydent Komorowski przestanie pełnić obowiązki głowy państwa. Najprostsza odpowiedź na pytanie "co dalej?" każe spoglądać na parlament, czyli poprzednie miejsce pracy polityka. W pierwszym, choć mało prawdopodobnym scenariuszu, Komorowski mógłby więc wrócić do posłowania, i to już na jesień. Taki wybór jest jednak o tyle wątpliwy, że trudno wyobrazić sobie polityka z autorytetem głowy państwa, który nagle "kurczy się" do mandatu poselskiego. Choć przecież miejsce na liście na pewno by się znalazło...
Inny wariant również przewiduje powrót do bieżącej polityki, ale w dużo bardziej istotnej roli. Aleksander Smolar z Fundacji Batorego postawił w "Gazecie Wyborczej" tezę, że Komorowski powinien stanąć na czele Platformy i przygotowywać ją do wyborów parlamentarnych. "Kopacz tego nie uniesie, nie ma formatu politycznego. A Komorowski ma autorytet i osobowość. Został naturalnym przywódcą, gdy zabrakło Tuska. Może unieść ciężar konfrontacji z PiS i bezpośredniego starcia z Jarosławem Kaczyńskim" – napisał.
Także inni eksperci rozważają ten scenariusz. Są z nim jednak co najmniej dwa problemy. Pierwszy – prezydent niesie za sobą ciężar wyborczej porażki, a więc Platforma z nim na czele dostałaby "w prezencie" wizerunek przegranego. Tuż przed bardzo ważnymi wyborami parlamentarnymi raczej nie może sobie na to pozwolić. Co więcej, nawet występy byłego prezydenta na pierwszym froncie w PO zapewne nie będą mile widziane.
Poza tym w samej partii powstałby pewnie opór. Trudno przypuszczać, by Kopacz została zdetronizowana właśnie teraz – pół roku po przejęciu władzy i na kilka miesięcy przed decydującą bitwą z PiS. Dodać do tego trzeba walki frakcyjne w partii, które nie będą sprzyjały ewentualnemu kandydatowi na lidera.
2. WYKŁADY, BIZNES, KONSULTACJE
Jeśli Komorowski miałby czerpać z doświadczeń poprzednich prezydentów, to właśnie w tej kategorii trzeba go lokować. Nie "zniżając się" do poziomu parlamentu i codziennej walki politycznej mógłby pójść np. drogą Aleksandra Kwaśniewskiego. Działalność w fundacji, prelekcje, doradztwo – to może być jego przyszłość.
Ten wariant jest bardziej prawdopodobny m.in. dlatego, że Komorowskiemu ciężko będzie zrobić karierę za granicą. Po przegranej w wyborach i bez szczególnej reputacji na arenie międzynarodowej ma mniejsze szanse choćby na posadę w którejś z organizacji międzynarodowych.
– Prezydent nie będzie raczej zainteresowany karierą międzynarodową. On jest człowiekiem oddanym głównie Polsce. W tym scenariuszu jest też inny problem. Mógłby być kłopot z językami, a jeśli chodzi o karierę za granicą to jest standard – mówi naTemat Dariusz Rosati, były szef dyplomacji, obecnie związany z PO.
Jak dodaje, najłatwiejsza byłaby dla Komorowskiego kariera wykładowcy i prelegenta. – W przypadku byłego prezydenta to jest zawsze możliwe. Chociaż tu też nie można do końca porównać np. Kwaśniewskiego i Komorowskiego. Pierwszy miał bardzo dużo kontaktów międzynarodowych, był prezydentem 10 lat – podkreśla. Z kolei za Lechem Wałęsą ciągnie się jego legenda. Tego Komorowskiemu brakuje.
3. Na aucie
Scenariusz typu "wszystko albo nic". Jeśli Komorowski nie wróci jako czynny polityk, nie poświęci się działalności w biznesie, zawsze może wybrać ucieczkę na zewnątrz. Przysługuje mu przecież dożywotnia emerytura w wysokości ok. 11 tys. złotych. Przechodząc także na polityczną emeryturę nie pozbawiłby się prawa do komentowania, występowania w roli autorytetu w różnych sprawach, które akurat zajmują opinię publiczną.
Dariusz Rosati dorzuca jeszcze jedną opcję, w jego ocenie bardzo możliwą. Choć zaznacza, że byłego prezydenta raczej nie będzie interesowała "bieżąca działalność", widzi dla niego rolę tuż poza polityką. – Wzorem innych prezydentów, ale na większą skalę, mógłby stworzyć ośrodek myśli politycznej, w którym pracowałby nad projektami reform państwowych. Z doświadczeniem Komorowskiego, jego szerokim, panoramicznym spojrzeniem na sprawy państwowe, mógłby być bardzo użyteczny. Mógłby skupić wokół siebie grono ludzi, którzy przygotowywaliby projekty zmian ustrojowych – mówi.
Raczej nie należy się spodziewać, że przyszłość Komorowskiego poznamy szybko, tuż po przekazaniu obowiązków nowemu prezydentowi. Jego współpracownicy mówią zgodnie – porażka to dla niego druzgocące przeżycie, więc były prezydent pewnie na jakiś czas zniknie ze świecznika.
Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl
