Konkurs na prezesa TVP to nie tylko wybór osoby, która pokieruje największą telewizją w kraju, ale także pomysłu na telewizję publiczną.
Konkurs na prezesa TVP to nie tylko wybór osoby, która pokieruje największą telewizją w kraju, ale także pomysłu na telewizję publiczną. Fot. IxMaster/ Shutterstock.com

O trzy miejsca we władzach Telewizji Polskiej rywalizuje aż 12 osób. Rada nadzorcza TVP właśnie rozpoczęła przesłuchania, których wyniki zostaną ogłoszone 2 czerwca. Pierwsza tura rozmów z kandydatami na członków zarządu i prezesa telewizji często zmieniała się w kabaret. Tylko jeden kandydat poważnie potraktował konkurs i przygotował prezentację pokazującą nie tylko zagrożenia dla TVP, a także sposoby rozwiązania najpoważniejszych problemów.

REKLAMA
logo
Nowy prezes TVP będzie musiał zadbać o atrakcyjny program i finansowanie telewizji. Fot. popular business/ Shutterstock.com

Przesłuchania kandydatów do władz Telewizji Polskiej są jawne, ale obserwującym je dziennikarzom pozwalano wnieść tylko notesy i długopisy. Wszystkie urządzenia nagrywające, laptopy, a nawet telefony komórkowe należało było oddać do depozytu tuż po przekroczeniu progu gmachu TVP. Żeby obejrzeć przesłuchania kandydatów trzeba było także aż dwukrotnie przejść kontrolę wykrywaczem metalu, a w końcu razem z dziennikarzami w sali zamknięto także pracownika ochrony.
Trudno powiedzieć po co podjęto aż takie środki bezpieczeństwa, ponieważ kandydaci i członkowie rady nadzorczej rozmawiali w jednym z gabinetów na szczycie biurowca TVP. Natomiast dziennikarze zostali umieszczeni kilka pięter niżej i mogli oglądać jedynie transmisję z sali przesłuchań.
Trzeba mieć nadzieje, że ktoś z władz telewizji zdecyduje się wyemitować dla szerszej publiczności autoprezentacje kandydatów oraz ich odpowiedzi na pytania. Bo, z nielicznymi wyjątkami, to gotowy materiał na niezły kabareton. Jak choćby pytanie zadanie kandydatowi, który dukał coś o sposobach pracy jednego z regionalnych oddziałów TVP. - Chciałbym zapytać czy ma pan pełne rozeznanie w jakim procesie pan uczestniczy? – nie wytrzymał w końcu jeden z członków rady nadzorczej.
Przesłuchania w nerwowej atmosferze
Pierwszy dzień przesłuchań zaczął się z opóźnieniem. Rano, w nadzwyczajnym trybie, zebrała się rada nadzorcza TVP, aby jeszcze raz omówić listę kandydatów dopuszczonych do trzeciego etapu konkursu na członków zarządu TVP. Zastanawiano się czy do finałowej 12 dołączyć jeszcze trzy osoby, które odpadły wcześniej. Chodziło o Agnieszkę Odorowicz, Jacka Wekslera i Roberta Kozaka. Członkowie rady nie doszli do porozumienia i kiedy zaczęli przesłuchanie było widać, że wciąż jeszcze iskrzy między nimi.
Rozmowy z kandydatami na prezesa rozpoczęto od typowanego na telewizyjnych korytarzach jako czarnego konia tego wyścigu Janusza Daszczyńskiego wieloletniego (1994-1999) członka zarządu TVP. Jego głównym postulatem było „przywrócenie telewizji narracji publicznej”. Proponował również (ten postulat podał jeszcze z ust kilku kandydatów pierwszego dnia), aby TVP przestała rywalizować ze stacjami komercyjnymi, za to skupiła się na działaniu misyjnym zwłaszcza w kwestii programów informacyjnych oraz publicystycznych. Jednak widać było, że miał dłuższą przerwę w pracy TV, bo ewidentnie nie rozumiał najnowszych trendów związanych z mediami „3.0”.
Daszczyński jednak nie tylko mówił długo i rozwlekle, ale także momentami gubił się. – Jezu i co ja teraz powinienem robić? Kontynuować, czy czekać na pytania? – pytał członków zarządu, gdy dostał sygnał, że minął czas autoprezentacji.
logo
O fotel prezesa TVP ubiega się 12 osób, ale dotąd tylko jedna przedstawiła sensowny plan na pracę telewizji. Fot. 1 eldar nurkovic/ Shutterstock.com
Człowiek z wizją
Następny kandydat, Piotr Gaweł (również w przeszłości zasiadał we władzach TVP), w przeciwieństwie do swojego poprzednika zaprezentował się niezwykle dynamicznie. Na wstępnie zapowiedział członkom rady nadzorczej, że rezygnuje z autoprezentacji, ponieważ wszystkie informacje mogą wyczytać ze złożonych w postępowaniu konkursowym dokumentów. – Przygotowałem natomiast prezentację, która dotyczy najważniejszych kwestii związanych z przyszłością telewizji – oświadczył, gdy na ekranie wyświetlił się napis „Zmiana czy zagłada”.
W bardzo obszernej analizie Piotr Gaweł najpierw pokazał członkom zarządu TVP największe problemy TVP, czyli przede wszystkim kwestie związane ze spadkiem oglądalności i związane z tym obniżenie wpływów z reklam. Według jego wyliczeń, jeśli w ciągu najbliższych lat utrzyma się dotychczasowy odpływ widzów, flagowy kanał TVP1 już około roku 2020, będzie miał oglądalność na poziomie niszowych stacji takich jak TV4, czy TV Puls.
Nie skończył jednak na straszeniu. Gaweł w imponującej prezentacji, sięgając do wyników największego prowadzonego w Polsce badanie socjologiczno-psychologicznego „Diagnoza Społeczna” - przedstawił również sposoby korzystania z mediów przez osoby z różnych grup wiekowych i zaproponował szereg rozwiązań, które pomogłyby utrzymać TVP dotychczasową liczbę widzów.
Ani przed nim, ani po nim żaden z kandydatów nie wykonał takiej pracy związanej z prezentacją dla rady nadzorczej.
Obserwatorzy nie mogli poznać wszystkich pomysłów Gawła, ponieważ przewodniczący rady nadzorczej Stanisław Jekiełek, zdecydował o utajnieniu fragmentu prezentacji kandydata na prezesa TVP ze względu na ochronę tajemnicy handlowej. W jawnej części Piotr Gaweł zaproponował innowacyjne rozwiązania takie jak stworzenie „telewizji 3.0”, która byłaby budowana w oparciu o współprace i potrzeby widzów. Dzięki temu zyskałaby młodych widzów, którzy obecnie zamiast telewizji wybierają jako swoje medium Internet.
Ten kandydat również jako jedyny powiedział wprost, że Telewizja Polska musi zarabiać przede wszystkim na reklamach, ponieważ nikt nie zagwarantuje odpowiednich wpływów z abonamentu. Przypomniał, że od dawna mówi się o zreformowania systemu abonamentu, ale politycy kończą swoje działania na mówieniu i ie zmieniają słów w czyn. Gaweł zapewniał, że dzięki jego planom, w ciągu kadencji, przychody spółki wzrosną o miliard złotych.
Podczas prezentacji padła również propozycja zmiany w sposobie promocji programów, tak aby szybko dotrzeć do widzów z informacjami o najważniejszych audycjach i ich tematach. Gaweł postulował także stworzenie nowego kanału TVP Interwencja, który pomagałby widzom rozwiązywać ich problemy, a także przedstawiał najważniejsze dla nich sprawy. Zapowiedział również, że prezes TVP chciałby zwiększyć nakłady na TVP Kultura, TVP Historia oraz TVP Regionalna.
logo
Fot. Antb/ Shutterstock.com
Kandydaci z kosmosu
Dwaj ostatni kandydaci przesłuchiwani w pierwszej turze, czyli Zbigniew Jasiewicz (dyrektor ośrodka TVP w Gdańsku) oraz Jarosław Pachowski (były członek zarządu TVP) mówili długo, ale niewiele, poza uśmiechami na twarzach obserwatorów, z tego wynikało. Sprawiali zresztą wrażenie jakby nie do końca wiedzieli w jakim konkursie uczestniczą i co chcą zrobić. Pachowski opowiadał m.in. o widzach, którzy nie mają w domu telewizorów i związku z tym nie oglądają telewizji (sic!).
Przesłuchania kandydatów skończą się 27 maja. Rada Nadzorcza 2 czerwca podejmie decyzje kogo rekomenduje do władz TVP.