
Premier Indii ma 65 lat lat, jest o dwa lata starszy od Bronisława Komorowskiego. I działa w internecie tak prężnie, że według wszelkich statystyk, wręcz można uznać go za gwiazdę. Lepszy od niego jest tylko prezydent USA. A 79-letni Silvio Berlusconi? Wystarczyło wrzucić na Instagram film z bawiącymi się psiakami oraz 60 innych zdjęć. I natychmiast polubiło go 15 tysięcy ludzi.
Narendra Modi, premier Indii, rocznik 1950. Obecny na Instagramie, Twitterze, Pintereście, YouTube, a także na chińskim serwisie Weibo. Prawdziwy guru mediów społecznościowych, który doskonale wie i czuje, jak porozumiewać się ze społeczeństwem. Obecny nie dzięki urzędnikom i suchym komunikatom. Premier Modi w sieci obecny jest całym sobą. Widać, że to lubi i ma z tego ogromną frajdę.
Pomimo tego, że stoi na czele kraju, w którym z internetu korzysta tylko jedna piąta narodu, jest jednym z najbardziej przyszłościowo myślących przywódców jeśli chodzi o korzystanie z social media w politycznych kampaniach. Czytaj więcej
Bronisław Komorowski - kilka tweetów dziennie
Lee Hsien Loong, premier Singapuru, rocznik 1952. Profil obserwuje ponad 170 tys. ludzi. Dla porównania, oficjalny profil prezydenta RP ogląda tylko 22,5 tys. ludzi, a wyborczy #Komorowski 2015 – 37 tys. Częstotliwość tweetów też nie jest duża. Dwa w ciągu ostatniego dnia. A poprzednie – 19 maja.
Wiek w sieci nie gra roli i każdy polityk powinien to wiedzieć. Tu liczy się wyłącznie treść. Na własnej skórze przekonał się o tym prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan (rocznik 1954). Jeszcze w ubiegłym roku nienawidził mediów społecznościowych. Co więcej, zablokował dostęp do swoich kont, gdy na Twitterze pojawiło się pod jego adresem zbyt dużo zarzutów o korupcję. W tym roku Erdogan zmienił zdanie. Najpierw, w lutym, nieśmiało napisał pierwszego tweeta. Dziś może się pochwalić imponującym wynikiem – jego profil śledzi ponad 6 mln ludzi.
Napisz do autora: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
