Robert Biedroń zapewnia, że kibicuje Andrzejowi Dudzie.
Robert Biedroń zapewnia, że kibicuje Andrzejowi Dudzie. Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Po wygranej Andrzeja Dudy wielu niezadowolonych z wyboru konserwatywnego polityka jedyną nadzieję na liberalnego (czy wręcz lewicowego) prezydenta zobaczyło w Robercie Biedroniu. Włodarz Słupska nie deklaruje, czy wystartuje w 2020 r., bo jak mówi nie ma tak dalekosiężnych planów. Zapewnia jednak, że kibicuje Andrzejowi Dudzie.

REKLAMA
Wobec coraz silniejszej pozycji konserwatystów i druzgocącej klęski SLD i Twojego Ruchu Robert Biedroń zaczął być postrzegany jako ostatnia nadzieja lewicy. Ale sam nie chce określić, czy wystartuje w wyborach prezydenckich za pięć lat, bo jak mówi nie ma tak dalekosiężnych planów. Komplementuje za to Andrzeja Dudę, z którym pracował w komisji i mówi, że charakter prezydenta-elekta nie będzie powodował zaostrzenia wojny polsko-polskiej – mówi w "Gazecie Wyborczej".
Robert Biedroń
prezydent Słupska

Z drugiej strony wiem, że będzie narzucał nam konserwatywny, fundamentalistyczny światopogląd. Tego się boję. Bo Andrzej Duda, podobnie jak PiS, ma poglądy, które są wsteczne. Nie pomagają myśleć o państwie jako o wspólnocie, wzmacniają podziały. Cechy charakteru Andrzeja Dudy kłócą się więc z ideologią, którą wyznaje. Czytaj więcej

Źródło: Gazetalpl
Przekonuje, że lewica w Polsce potrzebuje "mesjasza lub mesjaszki", aby powstrzymać konserwatyzm PiS, do czego zdolność straciła PO. Biedroń zapewnia, że będzie kibicował nowej inicjatywie na lewicy, jeśli taka powstanie, ale sam nie będzie się w nią angażował.
Zakończone wybory prezydenckie wielu określało jako konieczność wyboru między dżumą a cholerą. I nie bez przyczyny, zwłaszcza jeśli chodzi o środowiska lewicowe. W II turze wyborcom przypadło bowiem w udziale decydować pomiędzy kandydatem prawicy liberalnej i kandydatem prawicy skrajnej. Spośród tej dwójki zresztą żaden nie był, nawet dla „swojego” elektoratu, kandydatem idealnym. Tak po ludzku.
Źródło: Gazetal.pl