Rafał Trzaskowski: Musimy pokazać, że cholernie nam zależy i że nie jesteśmy sytymi kotami

Rafał Trzaskowski chce pokazać, że politycy PO nie są "sytymi, zadowolonymi kotami".
Rafał Trzaskowski chce pokazać, że politycy PO nie są "sytymi, zadowolonymi kotami". Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Rafał Trzaskowski, wiceszef dyplomacji i nowa twarz Platformy Obywatelskiej rozlicza 8-letnie rządy swojej partii i wyznacza kierunki zmian, które w nadchodzących wyborach parlamentarnych mają uratować dołującą w sondażach formację. –Tu chodzi o jasną, klarowną opcję i propozycję dla wyborców: przekonanie ich, że dalej warto głosować na PO. (...) Powinniśmy się skoncentrować na tym, żeby lepiej rozmawiać z obywatelami i umieć przekonać ich do tego, że nie jesteśmy sytymi, zadowolonymi z siebie kotami. Jeżeli tego nie zrobimy, to może być niewesoło – mówił w TVP INFO.


Polityk uważa, że PO ma się czym chwalić, a dwie kadencje u steru władzy były udane. Problemem jest za to komunikacja, partia nie potrafi dotrzeć z pozytywnym przekazem do wyborców. – Ale nie za pomocą pewnych wskaźników, bo to najwyraźniej nie trafia do wszystkich wyborców. Trzeba rozmawiać otwartym językiem z obywatelami i to jest to co będziemy musieli robić – stwierdził.

Według niego strategia PO przed zbliżającymi się wyborami ma również pokazać różnicę między partią Ewy Kopacz, a Prawem i Sprawiedliwością, chociaż, jak zaznacza, nie chodzi tutaj o klasyczny chwyt "straszenia PiS-em", tylko o zaakcentowanie tych obszarów, które najlepiej ilustrują rozbieżności programowe.

Trzaskowski domaga się też jasnej deklaracji personalnych od partii Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem polityka PiS powinien zawczasu odsłonić wszystkie karty i powiedzieć, kto zostanie premierem i kto wejdzie do rządu, jeśli ugrupowanie Kaczyńskiego odniesie zwycięstwo. Na razie szef opozycyjnej partii nie wypowiadał się wprost o powyborczym scenariuszu. Kaczyński pytany o ewentualnego następcę unika mówienia wprost. –Sprawa jest otwarta. Nie jest powiedziane, że to ja zostanę premierem - mówił ostatnio w TV Republika.


Wiceszef MSZ powiedział też, że rekordowo wysokie poparcie dla Pawła Kukiza może być chwilowym efektem, a w długofalowej perspektywie, wyborcy powiedzą mu w końcu: sprawdzam. – Teraz jest pytanie, jaką ma ofertę dla obywateli. Bo jeżeli ta oferta ma mówić ja się buntuję, sprzeciwiam się temu systemowi i tak naprawdę nie mam nic do zaoferowania, to w pewnym momencie obywatele zaczną zadawać pytania o wiarygodność – przewiduje.

Źródło: TVP INFO
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...