Kaczyński wybrał Dudę, bo był młodszy od prof. Glinskiego
Kaczyński wybrał Dudę, bo był młodszy od prof. Glinskiego Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Jarosław Kaczyński ujawnia kulisy wyboru Andrzeja Dudy na kandydata naprezydenta. Zdradza, że w przedbiegach rozważał czterech kandydatów, którzy z ramienia PiS mieli zawalczyć o najwyższy urząd. Jak przyznaje, oprócz Dudy w gronie potencjalnych kandydatów był też prof. Piotr Gliński, ten sam, któremu wcześniej chciał powierzyć tekę premiera w projekcie rządu technicznego.

REKLAMA
– Były cztery osoby i były rozważania w ścisłych i szczelnych gronach.Były też badania socjologiczne dotyczące oceny tych kandydatów. No i było moje, chociaż nie od razu prezentowane, przeświadczenie, że najlepiej by było, gdyby to był Andrzej Duda – mówił prezes PiS w wywiadzie dla "Gazety Polskiej".
Kaczyński powiedział też wprost, dlaczego w ostatecznym rozrachunku Andrzej Duda wypadł lepiej od prof. Glińskiego. Zadecydował przesłanki pozamerytoryczne. – A prof. Gliński wypadł tak samo dobrze jak Andrzej Duda. Trudno było jednak przeciwstawić pana profesora Komorowskiemu jako symbol zmiany pokoleniowej.
Lider PiS podziela też obawy prezydenta elekta, który boi się, że rząd będzie w ekspresowym tempie forsował zmiany jeszcze przed jego przejęciem obowiązków od Bronisława Komorowskiego. Andrzej Duda zaapelował nawet niedawno do rządu o to, żeby wstrzymał się z poważnymi pracami do momentu, kiedy wprowadzi się do Belwederu.
Premier Ewa Kopacz odpowiedziała wówczas, że prośba jest niezrozumiała, a rząd "musi pracować, bo za to mu płacą". Teraz Kaczyński zwraca uwagę na to, że takie postępowanie już na samym początku podkopuje wiarę w dobre intencje koalicji rządzącej z Ewą Kopacz na czele. Przykładem takiego działania ma być przegłosowana ostatnio ustawa o Trybunale Konstytucyjnym.
– Forsują ustawy, które mają uniemożliwić jakiekolwiek działania głowie państwa. Ustawa o nominacjach do Trybunału Konstytucyjnego jest tego najlepszym przykładem. (...) Szykują trybunał jednolity politycznie i nastawiony negatywnie wobec prezydenta. Ma po prostu blokować każdą zmianę legislacyjną niewygodną dla PO. To próba ubezwłasnowolnienia przyszłej większości w sejmie i samego prezydenta.
Źródło: Gazeta Polska