
Parlament Europejski zaapeluje o zwrot Polsce wraku prezydenckiego tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem. Nie znajdzie się w nim jednak wezwanie do wszczęcia międzynarodowego śledztwa ws. Smoleńska. Nie pozwolili na to europosłowie PO.
REKLAMA
Jak relacjonuje z Brukseli dziennikarka RMF FM, europarlamentarzyści ponownie zaczęli się interesować sprawą katastrofy smoleńskiej ze względu na inną katastrofę – malezyjskiego boeinga, który został zestrzelony na Ukrainie. – Zwłaszcza wychodzące na jaw rosyjskie oszustwa, jak to ze zdjęciami satelitarnymi, sugerującymi winę Ukraińców, pomaga w zrozumieniu, że także przy TU-154 Rosjanie oszukują – mówi cytowany przez stację ekspert PE.
Dlatego też w przyszłym tygodniu Parlament zaapeluje do Rosji o zwrot wraku Tu-154 oraz czarnych skrzynek samolotu, które pozostają poza Polską. Już drugi raz zablokowano jednak apel o międzynarodowe śledztwo ws. Smoleńska. Zrobili to deputowani PO. "Niektórzy europosłowie PO prywatnie mają jednak z tym coraz większy problem, zwłaszcza że widzą skuteczność i efekty działań swoich holenderskich kolegów" – pisze korespondentka RMF FM.
Posłowie PiS, którzy naciskali, by apelowano zarówno o zwrot wraku, jak i o śledztwo na szczeblu międzynarodowym, narzekają, że w tej sprawie wśród polskich polityków nie ma jedności. Ryszard Legutko z PiS zwraca uwagę, że dla Holendrów sprawa malezyjskiego samolotu jest ponadpartyjna. – U nas w Polsce niestety tego nie ma, wszystkie niejasności są zamiatane pod dywan, a rząd polski broni się wszystkimi siłami, żeby uczynić z tej sprawy – twierdzi.
Źródło: rmf24.pl
