Robert Biedroń: Nie będę mesjaszem polskiej lewicy

Robert Biedroń nie chce zostać mesjaszem polskiej lewicy
Robert Biedroń nie chce zostać mesjaszem polskiej lewicy Fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta
Wyniki wyborów prezydenckich pokazały, że polska lewica nie jest w stanie wystawić obecnie nikogo, kto mógłby zdobyć poparcie szerokiego grona wyborców. Brak lewicowego lidera idzie w parze z rosnącą popularnością Roberta Biedronia. Były poseł nie zamierza być jednak „mesjaszem lewicy”.


O tym, że lewica czeka na przywódcę, który wydźwignąłby ją z kryzysu i ponownie umieścił na pierwszym planie polskiej polityki, Biedroń powiedział w wywiadzie, jakiego udzielił „Gazecie Wyborczej”.

Lewicy potrzeba teraz kogoś, kto poprowadzi lud na barykady, jak za rewolucji francuskiej. Kto uwiedzie ludzi, jak uwiódł swojego czasu Donald Tusk czy, swój elektorat, Jarosław Kaczyński – zauważył prezydent Słupska.

Biedroń przyznał, że dostrzega kogoś, kto mógłby się sprawdzić w takiej roli. Nie chciał jednak wymienić żadnych nazwisk. Podkreślił jedynie, że nie ma na myśli samego siebie. Były poseł skupia się bowiem na rządzeniu Słupskiem, z którym stworzył „trwały, monogamiczny związek partnerski”.

Deklaracja Biedronia z pewnością zawiedzie tych, którzy widzą w nim przyszłego prezydenta Polski. Takich osób nie brakuje, o czym świadczy spora popularność, jaką po drugiej turze wyborów prezydenckich cieszył się w internecie hashtag #robertmusisz, który namawia byłego posła do ubiegania się w 2020 roku o urząd głowy państwa.

O rosnącej popularności prezydenta Słupska pisaliśmy dwa tygodnie temu.

źródło: Wyborcza.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...