
Instytut Pamięci Narodowej nie będzie ścigał Ryszarda Mońki, żyjącego jeszcze uczestnika egzekucji rotmistrza Witolda Pileckiego. Mońko, do osądzenia którego wzywa Tadeusz Płużański, prezes Fundacji Łączka, nie brał bowiem bezpośredniego udziału w wykonaniu wyroku śmierci, a jedynie przy nim asystował.
REKLAMA
Sprawa śmierci Pileckiego, którego komuniści skazali na śmierć i zabili m.in. za prowadzenie działalności wywiadowczej, powróciła do mediów pod koniec maja, w związku z 67. rocznicą egzekucji.
Płużański apelował wówczas o ściganie porucznika Mońki, który w maju 1948 roku był zastępcą naczelnika warszawskiego więzienia przy Rakowieckiej i podpisał się na sporządzonym po wykonaniu wyroku śmierci protokole.
– Panuje całkowita abolicja, zatwierdzona przy Okrągłym Stole. Ryszard Mońko, jeden z zabójców Pileckiego, żyje na wsi pod Hrubieszowem i dostaje co miesiąc emeryturę w wysokości kilku tysięcy złotych – powiedział Płużański „Polsce The Times”.
IPN nie będzie ścigał Ryszarda Mońki
Prokurator Małgorzata Kuźniar-Plota z IPN wyjaśniła „Rzeczpospolitej”, że Mońki nie można oskarżyć ws. śmierci Pileckiego, ponieważ jedynie asystował przy egzekucji i nie brał bezpośredniego udziału nawet w przesłuchiwaniu Pileckiego. Za spust pociągnął „kat z Mokotowa” – zmarły w 1951 roku Piotr Śmietański.
Prokurator Małgorzata Kuźniar-Plota z IPN wyjaśniła „Rzeczpospolitej”, że Mońki nie można oskarżyć ws. śmierci Pileckiego, ponieważ jedynie asystował przy egzekucji i nie brał bezpośredniego udziału nawet w przesłuchiwaniu Pileckiego. Za spust pociągnął „kat z Mokotowa” – zmarły w 1951 roku Piotr Śmietański.
W związku z egzekucją Pileckiego o udział w mordzie sądowym oskarżono w 2002 roku prokuratora ppłk. Czesława Łapińskiego, który zmarł jednak przed wydaniem wyroku. Wówczas Mońko był przesłuchiwany w charakterze świadka i powiedział, że podczas egzekucji Pileckiego stał na zewnątrz budynku, w którym wykonano wyrok.
źródło: „Rzeczpospolita”
źródło: „Rzeczpospolita”
