
Spot Fundacji Mamy i Taty o tym, by nie odkładać macierzyństwa na potem poruszył opinię publiczną. Postanowiłam wypowiedzieć się w kwestii klipu, który moim zdaniem jest krzywdzący, karmi nas stereotypami i marginalizuje rolę ojca. I co się stało? Okazało się, że to ja jestem tą kobietą samotnie oglądającą pusty ogród ze swojego wielkiego domu.
Tylko, że w życiu na wszystko jest czas. Biologii nie przeskoczymy. I kiedy Pani zadaje pytanie w artykule, kiedy jest ten czas ostateczny odpowiadam: 35 lat. Bo taka jest biologia. Każda ciąża po 35 roku życia jest zagrożona. I trzeba mieć to na uwadze. Zresztą - stare to są dobre skrzypce i wino, ale nie rodzice. Nieprawdaż?
Czas ucieka Pani Agato nie tylko w zakresie zegara biologicznego. A praca często sprawia, że wciągając się w tematy często zapominamy o tym co w życiu jest ważne. Satysfakcja z kolejnego wdrożenia, kolejnej konferencji, kolejnego sukcesu, pary butów czy spokojnego minionego weekendu kiedyś może się skończyć a w zaciszu domowym zabraknąć może radosnego świergotu i pisku Malucha, który stawia właśnie swoje pierwsze kroki. O tym jakie to uczucie przytulać swoje Maleństwo, głaskać kiedy zasypia, martwić się, kiedy płacze wiedzą tylko Mamy i Tatusiowie i nie mając dzieci nie ma się zupełnie wyobrażenia o narastającym w nas uczuciu do tych małych istotek, o strachu i lęku o dobro dziecka jak i o niekończenie silnej więzi, która się rodzi po urodzeniu dziecka.
Może ta kampania nie jest skierowana do Pani, Agatko. Może ma poruszyć jakiś promil kobiet, może jedną, która tego impulsu będzie potrzebowała, żeby coś przebudować w swoim życiu. Może nie chodzi tu o dziewczyny, które nie maja z kim, nie chcą z całego serca, albo wbrew wszystkiemu i wszystkim postanawiają inaczej. Mam 43 lata, trójkę dzieci i czasem myślę, że mogłam się mniej bać...
Napisz do autorki: agata.komosa@natemat.pl
