Trzej tenorzy oburzonych. Guział, Wipler i Bosak kandydatami na liderów ruchu Kukiza

Przemysław Wipler chce koalicji partii KORWIN z Pawłem Kukizem
Przemysław Wipler chce koalicji partii KORWIN z Pawłem Kukizem Fot. Facebook / Przemysław Wipler
Różne drogi i środowiska, ale cel ten sam. Piotr Guział, Przemysław Wipler i Krzysztof Bosak ratunku dla podupadających politycznych karier szukają u Pawła Kukiza. Jeśli muzyk pozwoli, na jesień na jego plecach wjadą do Sejmu. Tylko po co mu taka konkurencja?

Zgrani, ale nie za bardzo
Paweł Kukiz od początku, czyli od sukcesu w wyborach prezydenckich, podkreśla, że w jego ruchu nie ma miejsca dla ludzi "umoczonych" w obecnym systemie, dla starych i zgranych twarzy, przeciwko którym zbuntowali się jego wyborcy. Taki też jest pomysł na konstrukcję list wyborczych w nadchodzących wyborach do Sejmu. Młode, świeże postacie z różnych środowisk mają rzucić wyzwanie partyjnym wyjadaczom.

Tyle teoria. A praktyka? Kukiz wciąż zapewnia, że konsekwentnie odmawia rozmów z politykami "establishmentu", a kiedy z propozycją współpracy zadzwonił do niego były poseł PiS Adam Hofman, w odpowiedzi miał rzucić krótkieć: "Poje**ło cię?!". M.in. ta historia wskazywałaby na to, że w kwestii personaliów muzyk pozostanie nieustępliwy i pryncypialny.

Kluczem jest tutaj jednak definicja establishmentu, bo fakt, że na listach muzyka nie ma miejsca dla ludzi PiS czy PO, nie oznacza, że są one zamknięte dla innych postaci, które w polityce pojawiają się od dawna. W kolejce do Kukiza ustawia się bowiem cała grupa działaczy, którzy w politycznych bojach już są zaprawieni, ale jeszcze nie zasłużyli na status "zgranych twarzy". Na jej czele stoją Przemysławem Wipler z partii KORWiN, Piotrem Guział z Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej i Krzysztofem Bosak z Ruchu Narodowego.


Pod rękę z korwinistami
O koalicji Kukiza z Januszem Korwin-Mikkem i jego politycznym zapleczem mówi się najgłośniej. Medialny romans tych dwóch środowisk trwa od kilku miesięcy i towarzyszą mu naprzemiennie podawane informacje o porażkach i sukcesach w kontaktach na linii Kukiz-Korwin. Wydaje się, że po obu stronach zwolenników ewentualnego porozumienia jest równie dużo, co przeciwników. Wipler jest w tej pierwszej grupie i ewidentnie wyrósł na czołowego orędownika jesiennej koalicji kukizowców z korwinowcami.

"Zgoda, Panowanie Janusz Korwin-Mikke i Prezydent Kukiz zgoda! Jesienią razem! Tego oczekują od nas ludzie! Chcemy zmienić system polityczny w Polsce, zgadzamy się w 90 proc. spraw, musimy to zrobić razem!" - apelował na Facebooku jeszcze przed wyborami prezydenckimi.

To on był tym, który delikatnie odciął się do Korwina, kiedy ten zaatakował Kukiza w przedwyborczej debacie i krytykował JOW-y. Wipler jest zwolennikiem proponowanej przez muzyka ordynacji wyborczej. Także z tego względu - nie tylko z powodu negocjacji, jakie toczą się między dwoma środowiskami - przymierza się go do listy wyborczej Kukiza. Dla 37-letniego polityka może być to bardzo kusząca opcja. Do niedawna wydawało się, że to Korwin i jego ludzie mają jak w banku przekroczenie progu wyborczego. Dziś, kiedy Kukiz "wyssał" im elektorat, nie ma dokąd uciekać. Jeśli Wipler chce zostać w Sejmie i nadal mienić się antysystemowcem, Kukiz jest jedynym wyjściem awaryjnym.

Na dziś sprawa wygląda tak, że - jak mówi Wipler - "ruch należy do Kukiza". On i inni korwinowcy naciskają na wspólną listę na jesień i są gotowi nawet wyciąć z niej Korwina, jeśli ma to służyć dobru koalicji. Wipler oficjalnie zastrzega, że jeśli Kukiz nie pokaże dobrej woli, czyli np. nie przedstawi programu, partia KORWiN pójdzie do wyborów samodzielnie.

– Bzdura kompletna – mówił w programie "Tak czy nie" pytany o to, czy sam mógłby przejść do ruchu Kukiza. – Jestem jednym z założycieli partii KORWiN i będę podejmował decyzje razem z Januszem Korwin-Mikkem – dodał. Pytanie, czy to prawda czy tylko taktyka. I czy Wipler rzeczywiście wybierze piękną polityczną śmierć z Korwinem zamiast sejmowej kariery z Kukizem. Internauci, w dużej mierze jego wyborcy, powątpiewają.
Szalupa dla narodowca
Podobnie ma się sytuacja z innym politycznym desperatem. Chodzi o Krzysztofa Bosaka, wiceszefa Ruchu Narodowego, czyli ugrupowania, który ma podobne szanse na wejście do parlamentu, co KORWiN - właściwie żadne. Dla niego i jego kolegów sojusz z Kukizem też wygląda na ostatnią szansę na zaistnienie w polityce. Widać to wyraźnie po tym, jak Bosak komplementuje byłego prezydenckiego kandydata. Na swoim blogu pisał skarżył się nawet na "polowanie na Kukiza", które uskutecznia zarówno prawa, jak i lewa strona sporu.

Bosak zna się z Kukizem, bo współpracowali przy Marszu Niepodległości, kiedy ten drugi wszedł w skład komitetu honorowego. Obaj panowie mówią, że koalicja jest prawdopodobna, może nawet bardziej niż z Korwinem. "Jestem dobrej myśli, dojdziemy do porozumienia w tej sprawie" - mówił Bosak ostatnio na spotkaniu z sympatykami Ruchu w Gdańsku.
Krzysztof Bosak

Jest ważne by wszystkie ugrupowania anty systemowe się zjednoczyły i nie rywalizowały ze sobą odbierając sobie głosy. Jedna wspólna lista do Sejmu mogłaby dać bardzo dobry wynik. Znam Pawła Kukiza, współpracowaliśmy z nim przy różnych okazjach i wiem, że możemy dojść do porozumienia.

Kukizowi będzie łatwo wytłumaczyć, dlaczego wziął Bosaka (może też innych) na listy. Przede wszystkim "łapie się" w zarysowane przez muzyka kryteria. Zadeklarował on, że będzie wystawiał kandydatów 30- i 40-letnich, a Bosak ma 33 lata. Poza tym to chyba najbardziej rozpoznawalna twarz Ruchu Narodowego, i w dodatku twarz antysystemowca, więc wizerunkowo też pasuje. A że Bosak bierze ze sobą spory polityczny bagaż, m.in. przeszłości w Lidze Polskich Rodzin? To może być do przełknięcia.

Warszawski zaciąg
Tak jak Wiplerowi i Bosakowi do Kukiza blisko, tak ten trzeci, który szykuje się do skoku na parlament, jest z kompletnie innej bajki. Chodzi o Piotra Guziała, lidera Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej, która wyjątkowo aktywnie zaangażowała się w kampanię na rzecz JOW-ów. Stoją za tym nie ideały, ale ambicje lidera. Guział pozuje na lidera stołecznych kukizowców.

"Kto z Was, moich sympatyków i kibiców ma ochotę, energię i siłę by pokukizować?” - pyta na Facebooku. I od razu przekonuje, że Kukiz wymyka się podziałowi na prawicę i lewicę, co ma zamknąć usta tym, którzy mówią, że lewicowy Guział nijak ma się do prawicowego Kukiza. "Te podziały już nie mają znaczenia. Jemu chodzi o zmianę systemu z partiokracji zamkniętej od lat w kręgu tych samych twarzy, na system obywatelski, w którym władza dostrzega obywatela i z nim się liczy" - tłumaczy Guział.
Na pierwszy rzut oka aktywność lidera WWS może wyglądać tak, jakby sam mianował się pełnomocnikiem Kukiza i nadał sobie prawo do wypowiadania się w jego imieniu. Wszystko wskazuje jednak na to, że Guział ma zielone światło od lidera. W TOK FM mówił, że przeprowadził z Kukizem dłuższą rozmowę telefoniczną i że chciałby kandydować do Sejmu, choć jeszcze nie otrzymał takiej propozycji. Jeśli Kukiz rzeczywiście nie będzie brał poprawki na ideologiczne podziały, Guział z pewnością dostanie zaproszenie.

Ostatnie słowo należy właśnie do muzyka - tak w przypadku Guziała, jak w przypadkach Wiplera i Bosaka. To on, jak sam przyznał, będzie zatwierdzał listy wyborcze i właściwie jednoosobowo decydował o jesiennych koalicjach. Jeśli na pytanie o wymienionych wyżej polityków odpowie trzy razy "TAK", zyska już doświadczonych i rozpoznawalnych partnerów, którzy "pociągną" mu listę. Z drugiej strony dziś jest Kukiz i spółka, a sukces z Guziałem, Wiplerem i Bosakiem to trzech liderów więcej. Muzyk może dojść do wniosku, że nie ma sensu się z nimi dzielić, skoro wystarczy jego nazwisko, by wejść do parlamentu.. Jedno jest pewne - to on jest dziś panem ich losów.

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...