
Publikując akta ze śledztwa ws. afery taśmowej, Zbigniew Stonoga podpadł wielu politykom Platformy Obywatelskiej. Jednym z nich jest minister sprawiedliwości Borys Budka, który nie sili się na ukrywanie swojej niechęci do Stonogi. – Nie mam szacunku dla tego pana – oznajmił minister na antenie Radia ZET.
REKLAMA
Podczas rozmowy z Moniką Olejnik szef resortu sprawiedliwości nazwał Stonogę „internetowym celebrytą, który zbiera lajki” na Facebooku. – Nie warto o nim rozmawiać – zaznaczył Budka, dodając, że upublicznienie niejawnych akt ukazało także nie najlepszą kondycję prokuratury.
– Doszło do rzeczy strasznej. Każdy, kto spotka się z prokuratorem, zada sobie pytanie: czy zobaczę swoje dane na Facebooku? – powiedział minister, dodając, że prokurator generalny Andrzej Seremet powinien przeprosić za popełnione przez śledczych błędy.
Niechęć do Stonogi, która dała o sobie znać w studiu Radia ZET, jest w pełni odwzajemniana przez biznesmena. W tym tygodniu Stonoga zaoferował paparazzim sowite wynagrodzenie za śledzenie m.in. ministra sprawiedliwości.
Ogłoszenie ukazało się na Facebooku, z którym Stonoga również ma problemy. W czwartek biznesmen poinformował na Twitterze, że Facebook zablokował jego główny profil – obserwowany przez blisko 500 tys. osób.
W wydanym oświadczeniu Stonoga powiedział, że portal działał na wniosek „towarzysza Seremeta”, czyli prokuratora generalnego. – Zdaje się, że będziemy mieli otwarta wojnę – oznajmił biznesmen.
