Stanisław Ciosek podczas konferencji z okazji 20. rocznicy rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu.
Stanisław Ciosek podczas konferencji z okazji 20. rocznicy rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Stanisław Ciosek, wieloletni polski ambasador w ZSRR i Rosji twierdzi, że "w ramach dobrego obyczaju Rosjanie powinni przeprosić wdowę po generale Błasiku, ale nie ma na to w tej chwili żadnych szans".

REKLAMA
Biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie zakwestionowali ostatnio ustalenia rosyjskiego MAK i komisji Jerzego Millera mówiące o tym, że generał Andrzej Błasik w ostatnich chwilach lotu prezydenckiego Tu-154M był w kokpicie i odczytywał wysokość z urządzeń pokładowych. Eksperci z Krakowa nie zidentyfikowali głosu Błasika więc teza o jego obecności w kokpicie stanęła pod dużym znakiem zapytania.
W związku z najnowszymi ustaleniami między innymi posłanka Platformy Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że Rosjanie powinni przeprosić wdowę po generale Błasiku za to, że w ich raporcie znalazło się stwierdzenie, że obecność Błasika w kokpicie przyczyniła się do katastrofy.
Stanisław Ciosek
były ambasador w Moskwie

U nas jest gorączka, której nikt tam w Rosji nie rozumie, bo u nich samolotów porozbijało się niemało.

O to, czy Rosjanie powinni przeprosić i czy w ogóle jest na to szansa zapytaliśmy Stanisława Cioska, byłego ambasadora w Moskwie. Według niego "strona rosyjska powinna w ramach dobrego obyczaju przeprosić, ale tego nie zrobi". - Rosjanie w kategoriach formalnych nie zakończyli jeszcze śledztw więc trudno oczekiwać z ich strony takich gestów - mówi.
Według Cioska "nieuprawnione są żądania, by przeprosiny padły z ust rosyjskiego premiera". - Najpierw powinny się zakończyć śledztwa, a potem możemy oczekiwać przeprosin. Trzeba się uzbroić w cierpliwość. U nas jest gorączka, której nikt tam w Rosji nie rozumie, bo u nich samolotów porozbijało się niemało - twierdzi były ambasador.