Joński: Wyciągnęliśmy dłoń do Napieralskiego. Mam nadzieję, że będzie umiał się zachować i nie zbuduje nic obok

Dariusz Joński, rzecznik SLD przekonuje, że tym razem lewica jest zdeterminowana by się dogadać.
Dariusz Joński, rzecznik SLD przekonuje, że tym razem lewica jest zdeterminowana by się dogadać. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Lewica zdaje się być zdeterminowana jak nigdy, by się porozumieć. – Mówimy "nie ma wroga na lewicy". Wszystkie wcześniejsze urazy i ambicje na bok, budujemy porozumienie i wszyscy tego chcą – mówi w "Bez autoryzacji" Dariusz Joński, rzecznik SLD.


Rozmowy zjednoczeniowe idą w dobrym kierunku czy już pojawiają się problemy, które cały ten proces mogą wykoleić?

Mam nadzieję, że żadne problemy nam nie przeszkodzą w budowaniu szerokiego porozumienia na lewicy. Mam wrażenie, że pierwszy raz od wielu lat jest szansa, by ludzie lewicy, którzy często mieli zbyt wybujałe ambicje, odłożyli to na bok, na półkę i rozmawiali. Teraz, co istotne, przygotowujemy minimum programowe. Nie zaczynamy od list czy nazwy, ale tego, co najważniejsze.

Mamy dwie centroprawicowe kandydatki na premiera: panią Kopacz i panią Szydło i chcemy, by lewica wystawiła kandydata lub kandydatkę, która pokaże inną wizję Polski: prospołeczną, socjalną. Mam nadzieję, że to będzie finał: najpierw program, później listy, nazwa i na końcu kandydat bądź kandydatka, która prowadzi nasze porozumienie. Mam ogromną nadzieję, że to się idzie.

Wszystko idzie w dobrym kierunku, choć przez lata to się nie udawało, a teraz mamy na to tylko dwa tygodnie. Musimy te sprawy osobowe i programowe szybko zamknąć, ale po tych spotkaniach, po rozmowach z osobami, które stały obok SLD i się przyglądały, a teraz przyszły, jestem mocno podbudowany. Jestem przekonany, że lewica pokaże w tych wyborach alternatywę.


Przypominam sobie jak mieliście zacząć współpracę z Twoim Ruchem, były spotkania, uściski dłoni Millera i Palikota, a na końcu wszystko zablokowali szefowie regionów SLD. Teraz tego nie zrobią?

W ostatnią sobotę mieliśmy Zarząd Krajowy SLD poświęcony pierwszemu spotkaniu w OPZZ. On dał zielone światło dla budowania tego porozumienia i to jasny sygnał, że SLD chce zrobić krok do przodu razem z tą grupą stowarzyszeń. Wygrywaliśmy tylko wtedy, kiedy byliśmy zjednoczeni. Mamy tego świadomość.

Jest po raz pierwszy szansa na mocne porozumienie lewicy i ono jest potrzebne. W Łodzi, skąd pochodzę, spotykam się codziennie z problemami ludzi, tam bezrobocie jest wyższe niż w Warszawie czy w Krakowie. Oni chcą, żebyśmy byli razem, chcą wspólnej listy i mogę obiecać, że jako SLD zrobimy wszystko, by do tego doprowadzić.

Cieszę się, że to idzie w dobrym kierunku. Kolejne spotkanie w czwartek, następne w poniedziałek. Te rozmowy programowe się toczą i widać już, że idziemy w kierunku programu opartego na sprawach gospodarczych i społecznych, pracy, zdrowiu, ale też nowoczesne państwo się pojawia. Jestem zbudowany i przekonany, że nam się to po prostu uda.

Paweł Piskorski mówił w "Bez autoryzacji", że chcecie tak długo przeciągać negocjacje, by inni nie zdążyli się przygotować do samodzielnego startu, a później zerwać je i zaoferować lewicy start z waszych list na waszych warunkach.

Może pan Piskorski, który jest liberałem, chce podzielonej, skłóconej lewicy, ale to się nie wydarzy. Rozumiem, że pan Piskorski jest specem od wszystkich partii, choć nie wiem w której dzisiaj jest, ale chcę powiedzieć, że wszystkim nam zależy na porozumieniu. Cieszę się, że wszyscy – także ci, którzy mieli jakieś dawne urazy – zrozumieli, że teraz jest na to czas.

Na razie chcemy iść razem do wyborów, a co później to zobaczymy. Chcemy doprowadzić do tego, by ludzie lewicy nie zostawali w domach. By poszli i zagłosowali na wspólną listę. W poprzednich wyborach nie zawsze tak było, bo byli na nas wkurzeni. Czas wyciągnąć wnioski, teraz to robimy.

Złagodzono karę dla Grzegorza Napieralskiego, on nie powołał nowej partii, choć to zapowiadano. Czy to znaczy, że on i Andrzej Rozenek też usiądą przy tym stole lewicy?

Mówimy "nie ma wroga na lewicy". Wszystkie wcześniejsze urazy i ambicje na bok, budujemy porozumienie i wszyscy tego chcą. Także ci, którzy próbowali budować coś z boku. Ludzie lewicy oczekują jednej listy i to jest najważniejsze i mam nadzieję, że politycy odłożą na bok swoje ambicje. Musimy powstrzymać prawicę.

Ale ma pan sygnał, że Napieralski i Rozenek pojawią się na kolejnym spotkaniu?

Nie wiem, ale rozumiem, że jeśli Grzegorz Napieralski był wczoraj na posiedzeniu sądu partyjnego, została wyciągnięta do niego dłoń, by nie budował nic obok tego zjednoczenia prawie 30 organizacji, to będzie umiał się zachować. W tej jedności jest siła. A jeśli nie, to będzie znaczyło, że nic nie zrozumiał.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
INNPoland 0 0Wielka awaria w popularnym banku. Niektórym klientom wyzerowało konta
Żółty Tydzień 0 0Jeden organ, 500 funkcji. Taka jest wątroba. Jakie choroby mogą ją zniszczyć?
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu
WYWIAD 0 0"Zachowanie Klarenbacha było chamskie". Posłanka Wiosny wyjaśnia, dlaczego uparcie chodzi do TVP
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno