
Między wierszami przemówienia premiera Donalda Tuska na otwarciu konferencji o gazie łupkowym mogliśmy usłyszeć jego analizę sytuacji w Europie. Reklamował nasz kraj jako jeden z najlepszych pod wieloletnie inwestycje, ponieważ w wielu państwach Unii sytuacja gospodarcza jest może i lepsza na papierze, ale mniej stabilna.
REKLAMA
Premier w co drugim zdaniu mówił o stabilności Polski. Podkreślał, że jest ona naszym "głównym atutem". Tłumaczył, że dzisiaj "sama obecność w Unii Europejskiej nie jest gwarancją dobrobytu". Tusk mówi, że przy wielkich inwestycjach obejmujących dziesięciolecia i miliardy dolarów, co zostało przez niego określone "otwarciem epoki energetycznej", najważniejsza jest wiarygodność państwa.
W państwach, gdzie Tusk rozmawiał o wydobyciu gazu łupkowego, mieli mu powtarzać, że "stabilność jest wartością porównywalną z tym, co jest w ziemi". Również ta polityczna - premier przypominał, że wybory do Parlamentu odbędą się u nas dopiero za trzy lata.
Na koniec przemówienia temperatura trochę skoczyła, Tusk powiedział: – Najbliższe dni i tygodnie będą dramatyczne, i w obliczu tych wyzwań Polska będzie miejscem, gdzie tego typu przedsięwzięcia mają sens, i przyniosą dobry skutek.
[Krótko] Grecja powtórzy wybory. Rozbity na wiele frakcji parlament nie wyłonił koalicji
[Krótko] Grecja powtórzy wybory. Rozbity na wiele frakcji parlament nie wyłonił koalicji
Nietrudno się domyślić, że Tusk miał na myśli m.in. złą sytuację Grecji i innych państw Unii. Czy dzięki kontrastowi Polska wygra w walce o inwestorów?

