
"Totalizator Sportowy buduje obiekty sportowe" - to hasło, które przez drugą połowę XX wieku kojarzyło się z instytucją powołaną w celu gromadzenia środków na rozbudowę infrastruktury sportowej w Polsce. Gdy Prezydium Rządu w 1955 roku powoływało do życia Totalizator, nikt nie spodziewał się, jak silnie zwiąże się on z powojenną historią naszego kraju.
REKLAMA
Pan Mieczysław
W ciągu roku od powstania, w całym kraju znajdowało się 17 oddziałów terenowych i sieć podległych im punktów sprzedaży. Wysyłane na początku za pośrednictwem poczty kupony pozwalały obstawiać wyniki meczów piłkarskich. Związek Totalizatora ze sportem był kluczowym założeniem - w wykończonym wojną kraju większość stadionów, boisk i innych tego typu obiektów praktycznie nie istniała. Zyski ze sprzedaży zakładów miały być w zdecydowanej części przeznaczane na odbudowę infrastruktury sportowej.Oferta Totalizatora szybko rosła, a w Dniu Kobiet 1956 roku do warszawskiego oddziału nadesłano pierwszy, poprawnie wypełniony kupon. Jego właściciel, Mieczysław Kamiński spod Siemiatycz, choć losowania nie wygrał, przeszedł do historii - w Warszawie przyjęto go z honorami i zaproszono do pionierskiego sprawdzania losów gry liczbowej Toto Lotek.
W ciągu roku od powstania, w całym kraju znajdowało się 17 oddziałów terenowych i sieć podległych im punktów sprzedaży. Wysyłane na początku za pośrednictwem poczty kupony pozwalały obstawiać wyniki meczów piłkarskich. Związek Totalizatora ze sportem był kluczowym założeniem - w wykończonym wojną kraju większość stadionów, boisk i innych tego typu obiektów praktycznie nie istniała. Zyski ze sprzedaży zakładów miały być w zdecydowanej części przeznaczane na odbudowę infrastruktury sportowej.Oferta Totalizatora szybko rosła, a w Dniu Kobiet 1956 roku do warszawskiego oddziału nadesłano pierwszy, poprawnie wypełniony kupon. Jego właściciel, Mieczysław Kamiński spod Siemiatycz, choć losowania nie wygrał, przeszedł do historii - w Warszawie przyjęto go z honorami i zaproszono do pionierskiego sprawdzania losów gry liczbowej Toto Lotek.
Pierwsza, 3-milionowa wygrana, padła w 1958 roku, a kolejne "szóstki" skreślane były już regularnie. Zatroskana o morale obywateli władza postanowiła jednak wprowadzić górną granicę dla wygranej – 1 milion złotych – by motywacja do ciężkiej pracy (i na przykład posiadania mieszkania) nie spadała. Spadło jednak zainteresowanie graczy – Polacy najwyraźniej nie byli zainteresowani tą "niewielką" kwotą, bo sprzedaż zakładów spadła o blisko 15 proc.!
Demoralizujący wpływ skreślania liczb
Choć może trudno to sobie dziś wyobrazić, w 1960 r. telewizja odmówiła propozycji transmisji losowań – uważano bowiem, że to niemoralne promowanie hazardu wśród młodzieży: Zamiast wychowywać odpowiednią reklamą, organizatorzy za pośrednictwem głupich i hałaśliwych reklam plakatowych, radiowych i kinowych żerują tylko na niskich instynktach ludzkich - pisano w "Życiu Warszawy" w 1957 r.
Demoralizujący wpływ skreślania liczb
Choć może trudno to sobie dziś wyobrazić, w 1960 r. telewizja odmówiła propozycji transmisji losowań – uważano bowiem, że to niemoralne promowanie hazardu wśród młodzieży: Zamiast wychowywać odpowiednią reklamą, organizatorzy za pośrednictwem głupich i hałaśliwych reklam plakatowych, radiowych i kinowych żerują tylko na niskich instynktach ludzkich - pisano w "Życiu Warszawy" w 1957 r.
Przez następne 13 lat losowania odbywały się w domach kultury, gminnych salach, kinach, teatrach czy na stadionach. Przez ten czas skreślanie liczb na blankietach stało się nawykiem dużej części Polaków, nic więc dziwnego, że w końcu telewizja postanowiła wziąć udział w rozwoju tego fenomenu. Kolejne wygrane wśród biednych lub przeciętnie zamożnych obywateli rozbudzały wyobraźnię, sprawiając, że wkrótce "gorączka milionów" ogarnęła zdecydowaną większość społeczeństwa.
Lata 70. i 80. to złote czasy dla Totalizatora. "Toto Lotek" stał się grą niezwykle demokratyczną, zaś klientami kolektur byli głównie najemni ludzie pracy, z wykształceniem średnim i podstawowym.
Lata 90. i turbulencje związane z inflacją przy wchodzeniu w nowy system gospodarczy sprawiły, że zainteresowanie grami spadło. Modernizowano kolektury, wprowadzano nowe maszyny, a także... pracowano nad kampanią reklamową.
W 1991 roku Państwowe Przedsiębiorstwo Totalizator Sportowy podpisało kontrakt z amerykańską korporacją GTECH, by stworzyć system informatyczny mający umożliwić sprzedaż gier w czasie rzeczywistym.
W centrum sieci znajdowały się trzy komputery wyposażone w kilkunastugigabajtowe dyski twarde, stacje taśmowe i "zawrotne” 100 megabajtów pamięci operacyjnej (dla porównania, większość z nas nosi dziś w kieszeni smartfony o mocy przeciętnie nieporównywalnie wyższej).
Miliard dwa razy w tygodniu!
To jednak wystarczyło, by uczynić system najnowocześniejszym tego typu rozwiązaniem w kraju. Rozpoczęto też - słynną dziś - dwuczęściową kampanię reklamową. Pierwsza odsłona pokazywała tajemniczego amerykańskiego przedsiębiorcę, twierdzącego, że jego firma pomogła tysiącom osób stać się milionerami. Wkrótce przedstawiono drugą część kampanii, będącą "receptą" biznesmena na zarobek:
To jednak wystarczyło, by uczynić system najnowocześniejszym tego typu rozwiązaniem w kraju. Rozpoczęto też - słynną dziś - dwuczęściową kampanię reklamową. Pierwsza odsłona pokazywała tajemniczego amerykańskiego przedsiębiorcę, twierdzącego, że jego firma pomogła tysiącom osób stać się milionerami. Wkrótce przedstawiono drugą część kampanii, będącą "receptą" biznesmena na zarobek:
Podkreślano tym samym, że miliarderem (tak wysoka kwota była efektem inflacji, po denominacji oznaczała "już tylko" 100 tysięcy złotych) można zostać dwa razy w tygodniu: w środę i sobotę. Co zrozumiałe, nagrodę odbierano w gotówce; słynna jest już historia pewnej kobiety, która, nie chcąc na siebie zwracać zbytniej uwagi, po pieniądze stawiła się przebrana za bezdomną, ładując je do worka na ziemniaki.
Pomysł na kreatywną kampanię reklamową przyniósł „ruch w interesie”, który z powodu załamującej się sytuacji gospodarczej, ale także przez popularyzację pospolitych form hazardu z Zachodu jak Jednoręki Bandyta, ostygł po okresie PRL-u. Kolejne reklamy, materializujące marzenia każdego z nas, wzmagały trend skreślania liczb.
Każdy grający jest mecenasem
Od momentu wprowadzenia obowiązkowej dopłaty do gier liczbowych w połowie lat 90. do roku 2004 do budżetu odprowadzono ponad 3,5 mld złotych – 80 proc. idzie na wyodrębniony rachunek środków specjalnych Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu, zaś reszta pozostaje w dyspozycji Ministerstwa Kultury. To oznacza, że 19 groszy z każdej złotówki wydanej na gry LOTTO (Lotto, Ekstra Pensja, Multi Multi, Mini Lotto, Keno!) idzie na fundusze kultury i sportu, można więc powiedzieć, że gracze LOTTO są największymi w Polsce mecenasami kultury i sportu!
Od momentu wprowadzenia obowiązkowej dopłaty do gier liczbowych w połowie lat 90. do roku 2004 do budżetu odprowadzono ponad 3,5 mld złotych – 80 proc. idzie na wyodrębniony rachunek środków specjalnych Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu, zaś reszta pozostaje w dyspozycji Ministerstwa Kultury. To oznacza, że 19 groszy z każdej złotówki wydanej na gry LOTTO (Lotto, Ekstra Pensja, Multi Multi, Mini Lotto, Keno!) idzie na fundusze kultury i sportu, można więc powiedzieć, że gracze LOTTO są największymi w Polsce mecenasami kultury i sportu!
Dzięki temu, przez ostatnie 60 lat wybudowano, wyremontowano lub zmodernizowano prawie wszystkie obiekty sportowe w Polsce. Mowa głównie o pływalniach, salach gimnastycznych i halach sportowych, krytych lodowiskach, stadionach i boiskach oraz obiektach specjalistycznych, w tym skoczniach i trasach narciarskich, torach kajakowych, kortach tenisowych i całych kompleksach sportowych.
Mimo że w 2004 r. ustawodawca narzucił na Totalizator Sportowy obowiązek wspierania kultury, to spółka działania te prowadzi już nieprzerwanie od początku lat 70. Do wiekopomnych sukcesów zaliczyć należy choćby pomoc w odbudowie Zamku Królewskiego po wojnie.
Ale właściciel marki LOTTO organizuje także wszelkiej maści imprezy; od „Muzeum Utraconego”, przez Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena po "Polonię" Paderewskiego na 25. lecie Wolności na scenie Teatru Wielkiego Opery Narodowej.
Przed dekadą Totalizator umożliwił udostępnienie szerszej publiczności szczególnego obrazu pędzla XVI-wiecznego El Greco „Ekstaza św. Franciszka” w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach. Spółka sfinansowała zakup systemu zabezpieczającego obraz.
Trudno sobie wyobrazić, by to wszystko było możliwe, gdyby nie rzesze graczy. To oni na przestrzeni ostatnich 60 lat przyczynili się do tego, jak dziś wyglądają zabytki i obiekty sportowe na terenie całej Polski!
Artykuł powstał przy współpracy z Totalizatorem Sportowym.
