"Zausz firmę!". Nie wierz w to, że każdy musi założyć własny biznes. Większość nigdy nie powinna tego nawet próbować

Ks. Jacek Stryczek dołączył do specyficznego grona ludzi przekonujących, że założenie własnego biznesu to najlepszy pomysł na życie.
Ks. Jacek Stryczek dołączył do specyficznego grona ludzi przekonujących, że założenie własnego biznesu to najlepszy pomysł na życie. Fot. Łukasz Krajewski / Agencja Gazeta
Od lat pełno takich, którzy twierdzą, że jeśli nie masz pracy, to wystarczy, że założysz własną firmę. Teraz dołącza do nich ks. Jacek Stryczek, który swoim najnowszym happeningiem przekonuje, że stanie się przedsiębiorcą to prosta droga nie tylko do wyjścia z biedy, ale i bogacenia się. To bzdura. Nie wierzmy tym, którzy przekonują, że założyć firmę może każdy. W rzeczywistości jest bowiem wręcz przeciwnie - większość z nas nigdy nie powinna nawet tego próbować. A dla wielu tych, którzy własny biznes założyli, lepiej byłoby, gdyby go zamknęli nim wpadną w kłopoty.


"Zamknij firmę. Stań się bezrobotnym i oddaj się pod opiekę państwa. Wtedy masz szansę stać się dobrym człowiekiem" - napisał ks. Jacek Stryczek w swoim ironicznym manifeście w obronie pokrzywdzonych w Polsce - jego zdaniem - ludzi biznesu i niedocenianiu tego, jak wielkie możliwości daje założenie własnej firmy. Wszystko to po części prawda. Biznes (szczególnie innowacyjny) miewa nad Wisłą niepotrzebne kłopoty, a założenie własnej firmy może dać dostatnie życie...


Problem w tym, że może, ale nie musi. A ks. Jacek Stryczek i zafascynowane nim media kolejny raz mówią Polakom o przedsiębiorczości tak, jakby nadeszły czasy, w których własną firmę to w zasadzie powinien mieć każdy. Tymczasem prawda jest taka, że od tysięcy lat absolutne podstawowe reguły w tym względzie są niezmienne i sprawiają, że jedynie niewielu do prowadzenia własnego biznesu się naprawdę nadaje.


Gdy podjęcie ryzyka założenia własnej firmy, czy poddania się presji na tzw. samozatrudnienie może wpędzić w poważne problemy do końca życia, przypominamy te kilka podstawowych rzeczy potrzebnych do prowadzenia firmy. Których nie wystarczy zastąpić wiarą w zaklęcia typu wszechobecne w sieci "zausz firmę", pozytywnym myśleniem, ani największą nawet pracowitością.

Kapitał

Kapitalizm od ponad 25 lat uchodzi w Polsce za jedyną receptę na biedę. I co do zasady to prawda, bo gospodarka wolnorynkowa rozwija się najlepiej i w najbardziej naturalny sposób generuje nowe miejsca pracy. Jak sama nazwa wskazuje, by stać się kapitalistą, potrzeba jednak kapitału. Tego, co jest dziś bardzo często przemilczane przez orędowników masowego zakładania firm. I pomijane przez tych, którzy dają się im skusić.


Pół biedy, gdy prawdziwy kapitał udaje zaciągnięty kredyt, wsparcie ze strony państwa i fundusze europejskie. Problem w tym, że większość polskich "firm" powstała raczej bez grosza choćby takiego kapitału. - Obecnie mamy w Polsce 1,78 mln firm, ale aż 1,2 mln z nich to samozatrudnieni... - wyznał szczerze przed rokiem wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński. Samozatrudnieni, czyli dla GUS, ZUS i US przedsiębiorcy, ale w rzeczywistości to zmuszeni do przejścia na outsourcing, podwykonawstwo stoczniowcy, hutnicy, murarze, mechanicy, kierowcy, a ostatnimi czasy nawet nauczyciele z prywatnych szkół i uczelni, czy dziennikarze.

Czyli ludzie, którzy nie otworzyli działalności gospodarczej dlatego, że mieli kapitał, który chcieli przedsiębiorczo pomnażać, a zostali po prostu postawieni przed wyborem utrata pracy w ogóle, lub utrata jedynie etatu i samozatrudnienie. No i gdzie tu przedsiębiorczość? Nie powinniśmy tak nazywać ani szantażu ze strony wielkich firm i zakładów, którego ofiarą padłą większość samozatrudnionych. To nazywa się cwaniactwem. Walką o przetrwanie powinniśmy natomiast określać wykwit jednoosobowych działalności gospodarczych, które tuż po powstaniu wracają do "dawnego" miejsca pracy.

Świadomość ryzyka

Jest w historii biznesu kilka pięknych historii o tym, jak do założenia firmy wystarczyły dobry pomysł i równie dobre chęci, a z tego wyrosły potęgi takie, jak założony przez Steve'a Jobsa Apple. Orędownicy masowego zakładania firm powtarzają tylko te, ale zupełnie zapominają, że można naliczyć wręcz miliony zupełnie innych historii przedsiębiorców, którzy zaczynali mając całkiem przyzwoity kapitał, ale interesy nie poszły po ich myśli, rynki niespodziewanie zmieniły się lub zamknęły i tracili wszystko.

Zapominamy bowiem, że własna firma to równie dobry sposób na wzbogacenie się i wielokrotne powiększenie majątku, co i poniesienie wielkich strat, a być może wpadnięcie w długi. Tu znowu wracamy do tego, iż prawdziwy przedsiębiorca musi mieć kapitał, którym zaryzykuje. A najlepiej, by oprócz tego miał jeszcze inne fundusze, które mogą pomóc zamortyzować mu straty i spłatę wierzytelności, gdy interesy pójdą zupełnie inaczej niż planował.

Znajomość prawa

To chyba jeden z najważniejszych powodów narzekania wielu polskich przedsiębiorców. Narzekają oni, że są uciskani i piętnowani przez urzędników, związki zawodowe lub media, ale bardzo często ich kłopoty wynikają po prostu z tego, iż nie znają obowiązujących przepisów prawa skarbowego, administracyjnego, czy prawa pracy.

Przecież wielu z tych utyskujących, że państwo ich "oszukało", lub "okradło" to w rzeczywistości ludzie, którzy prowadząc firmę próbowali po prostu nagiąć lub złamać prawo. Często nie mając nawet tego świadomości. Jednak ignorantia legis non excusat. Kiedy w kłopoty przez złamanie prawa wpada przeciętny człowiek, mówi się o zasłużonej karze. Kiedy mowa o przedsiębiorcy, podnosi się larum, że "piętnują biznes".

Skądinąd, na co innego niż napiętnowanie zasługuje przedsiębiorca, który nie wie, ile musi odprowadzać składek na ZUS, jak wiele podatku powinien zapłacić, a może i zapomnieć wypłacić pensji pracownikom lub przeciągać uregulowanie faktur...? Jeżeli nie wie, jak się z tym uporać lub go na funkcjonowanie w takich warunkach nie stać, naprawdę własnej firmy zakładać nie powinien.

Czas

Biznes nie jest dla każdego także z tego powodu. Na prowadzenie nawet najprostszej własnej działalności gospodarczej potrzebny jest czas. Potrzeba go tym więcej, im więcej spraw związanych z działaniem firmy jest na głowie jednej osoby. Z własnej firmy równie trudno wychodzi do domu szef wielkiego zakładu, co i samozatrudniony.

Temu pierwszemu, choć od podstawowych spraw ma podwładnych, na głowie pozostaje mu tysiąc innych kwestii związanych z nowymi kontraktami, czy płynnością działania przedsiębiorstwa. Ten drugi, nawet jeśli pracuje zwykle dla jednego kontrahenta, sam musi uporać się z księgowością, opłatami, całą tą robotą papierkową. Jeśli ma kilku pracowników, dochodzą kolejne obowiązki. Jeśli marzy się o własnej firmie, do czego namawia ks. Jacek Stryczek, warto przed spełnieniem tych marzeń policzyć także to, czy "stać" nas na nie także czasowo.

Słuchaj ekonomistów, a nie Korwina i księży...

Rzucone kiedyś w jednej ze zdominowanych przez tzw. kuców popierających "konserwatywno-liberalne" poglądy Janusza Korwin-Mikkego hasło: "zausz firmę" urosło już do rangi jednego kultowych internetowych memów. Zwolennicy tzw. dzikiego kapitalizmu, który ostro krytykował niedawno papież Franciszek, nie ustają jednak w forsowaniu właśnie tej recepty na wszelki współczesne bolączki. Po ostatnim manifeście ks. Jacka Stryczka tylko dostali nowy wiatr w żagle.

Nim jednak przyjdzie komuś do głowy, że to naprawdę jedyne wyjście i że zwykła praca u kogoś rzeczywiście nie jest grą wartą świeczki, zastanów się, czy rad na temat przedsiębiorczości warto słuchać z ust osób, które samemu utrzymywane są przez podatników, rodziców lub z Funduszu Kościelnego. Może lepiej o przedsiębiorczości uczyć się od specjalistów. Choćby, od prof. Grzegorza Kołodki, który o "ciśnieniu na zakładanie firmy" mówił niedawno tak:
Prof. Grzegorz Kołodko
ekonomista, był wicepremier i dwukrotny minister finansów

Im więcej z nas będzie prowadziło własną działalność gospodarczą, tym lepiej dla tych ludzi i polskiej gospodarki. Ale absolutnie nie każdy powinien mieć własną firmę. Przede wszystkim, nie wszyscy się do tego nadajemy. Należy mieć pewne cechy charakterologiczne, trzeba mieć pewną wiedzę... Czytaj więcej

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl