
Żadnych struktur i programu. Koncentracja nie na wyborach parlamentarnych, a na wrześniowym referendum. O tym mówił Paweł Kukiz w swoim przemówieniu podczas "zjazdu woJOWników" w Lubinie. – Musicie być cierpliwi. Musimy iść do urn referendalnych. Nie możecie się konfliktować – mówił do swoich działaczy i współpracowników.
Fani Pawła Kukiza mają dziś swoje święto. W Lubinie muzyk zainaugurował właśnie kampanię przed referendum ws. JOW-ów. Jednocześnie stanowczo zaprzeczał, by "zjazd woJOWników", jak ochrzczono imprezę, miał być kongresem założycielskim jego partii. To na wrześniowym głosowaniu w sprawie ordynacji wyborczej ma koncentrować się cała uwaga.
Musimy iść na referendum, nie możemy się konfliktować, wszyscy jesteśmy równi. Kiedy odsuniemy ludzi, którzy sprzedali Polskę, napiszemy konstytucję dla nas, przestaniemy być krajem kolonialnym, pracujemy na innych. Oni się pogubili, to referendum to jedyna szansa na zmianę konstytucji, jeśli to zmarnujemy, to słuszne pretensje będą mogły mieć nasze dzieci i wnuki. Więcej takiej szansy mieć nie będziemy. Oni umocnią się i zniszczą nas. Zachowajmy jedność.
Będę chciał zaprosić wszystkich antysystemowych kandydatów do startu z naszych list. Pana Korwina, panią Ogórek, pana Kowalskiego, pana Brauna.
Start kampanii referendalnej
Już przed rozpoczęciem zjazdu zwolenników Kukiza było jasne, że przekaz imprezy skupi się na referendum. Jak relacjonuje Karolina Wiśniewska z naTemat, przy wejściu do hali w Lubinie pojawił się mini infoBus, którego właściciele – Kukizowcy z Pułtuska – udzielali na jego temat podstawowych informacji. – Musimy mieć minimum 51 proc., żeby to wygrać – mówił prowadzący. Dziękował Pawłowi Kukizowi i Bezpartyjnym Samorządowcom z Dolnego Śląska za zorganizowanie spotkania, ale przekonywał, że „Kukiz to nie tylko bezpartyjni samorządowcy, ale mnóstwo jego fanów z całej Polski”.
– Są wśród nas tacy, którzy przez wiele lat nie chodzili do wyborów. Teraz pokazaliśmy, że możemy i trzeba pójść za ciosem – przekonywał woJOWnik z Pułtuska, który początkowo liczył chyba na to, że uda mu się zaistnieć jakoś na samej konwencji, lecz Patryk Hałaczkiewicz powiedział „nie”.
