Paweł Kukiz wezwał swoich sympatyków i współpracowników, by się nie konfliktowali. W Lubinie zorganizowano "zjazd woJOWników"
Paweł Kukiz wezwał swoich sympatyków i współpracowników, by się nie konfliktowali. W Lubinie zorganizowano "zjazd woJOWników" Fot. Kamila Kubat / AG

Żadnych struktur i programu. Koncentracja nie na wyborach parlamentarnych, a na wrześniowym referendum. O tym mówił Paweł Kukiz w swoim przemówieniu podczas "zjazdu woJOWników" w Lubinie. – Musicie być cierpliwi. Musimy iść do urn referendalnych. Nie możecie się konfliktować – mówił do swoich działaczy i współpracowników.

REKLAMA
"Strategia" zamiast programu
Fani Pawła Kukiza mają dziś swoje święto. W Lubinie muzyk zainaugurował właśnie kampanię przed referendum ws. JOW-ów. Jednocześnie stanowczo zaprzeczał, by "zjazd woJOWników", jak ochrzczono imprezę, miał być kongresem założycielskim jego partii. To na wrześniowym głosowaniu w sprawie ordynacji wyborczej ma koncentrować się cała uwaga.
– Za parę miesięcy wejdziemy do parlamentu. Obiecywałem, mówiłem, że miesiąc po kampanii spotkamy się tutaj, by rozmawiać o ruchu, ale nie będziemy o tym dziś mówić. Bo dostaliśmy prezent w postaci referendum. O ruchu będziemy rozmawiać, gdy będziemy mieć pewność, że zrealizujemy JOW – powiedział na wstępie swojego przemówienia Kukiz.
– Program to oszustwo wyborcze. Nasz ruch ma cechować etyka i transparentność. To ustrój jest problemem, umożliwia zdrajcom sprzedaż Polski obcemu kapitałowi. Można się ich pozbyć radykalnie lub demokratycznie. wybieramy drugi sposób. Jeśli przekroczymy zaporowy próg 50 proc. będziemy rozmawiać o tym co dalej – stwierdził.
Muzyk zwracał się bezpośrednio do tych, którzy odpowiadają za tworzenie jego ruchu w poszczególnych regionach. Wezwał, by nie tworzyli konfliktów. W dość chaotyczny sposób podkreślał, że nie można zmarnować szansy, jaka stoi przed "woJOWnikami".
Paweł Kukiz

Musimy iść na referendum, nie możemy się konfliktować, wszyscy jesteśmy równi. Kiedy odsuniemy ludzi, którzy sprzedali Polskę, napiszemy konstytucję dla nas, przestaniemy być krajem kolonialnym, pracujemy na innych. Oni się pogubili, to referendum to jedyna szansa na zmianę konstytucji, jeśli to zmarnujemy, to słuszne pretensje będą mogły mieć nasze dzieci i wnuki. Więcej takiej szansy mieć nie będziemy. Oni umocnią się i zniszczą nas. Zachowajmy jedność.

Kukiz na koniec jeszcze raz powtórzył, że nie ma zamiaru tworzyć programu. Będzie tylko "strategia osiągnięcia celu". – Ale nie ja będę je tworzył, ale eksperci: Robert Gwiazdowski, Florek z Fakro, drobni przedsiębiorcy. To oni, a nie jakiś Kukiz, mają stanowić prawo – dodał.
PAWEŁ KUKIZ

Będę chciał zaprosić wszystkich antysystemowych kandydatów do startu z naszych list. Pana Korwina, panią Ogórek, pana Kowalskiego, pana Brauna.


Start kampanii referendalnej
Już przed rozpoczęciem zjazdu zwolenników Kukiza było jasne, że przekaz imprezy skupi się na referendum. Jak relacjonuje Karolina Wiśniewska z naTemat, przy wejściu do hali w Lubinie pojawił się mini infoBus, którego właściciele – Kukizowcy z Pułtuska – udzielali na jego temat podstawowych informacji. – Musimy mieć minimum 51 proc., żeby to wygrać – mówił prowadzący. Dziękował Pawłowi Kukizowi i Bezpartyjnym Samorządowcom z Dolnego Śląska za zorganizowanie spotkania, ale przekonywał, że „Kukiz to nie tylko bezpartyjni samorządowcy, ale mnóstwo jego fanów z całej Polski”.
logo
Fot. Karolina Wiśniewska
„Trzeba pójść za ciosem”
– Są wśród nas tacy, którzy przez wiele lat nie chodzili do wyborów. Teraz pokazaliśmy, że możemy i trzeba pójść za ciosem – przekonywał woJOWnik z Pułtuska, który początkowo liczył chyba na to, że uda mu się zaistnieć jakoś na samej konwencji, lecz Patryk Hałaczkiewicz powiedział „nie”.
logo
Fot. Karolina Wiśniewska
[photo