Polacy na zagranicznych wakacjach. Oto sześć powodów, dla których tak bardzo się za siebie wstydzimy

Polak kocha spędzać czas na plaży.
Polak kocha spędzać czas na plaży. Agencja Gazeta/Arkadiusz Wojtasiewicz
Polak na zagranicznych wakacjach to niewyczerpany temat. Tymczasowi rezydenci Hiszpanii, Egiptu czy Tunezji lubią popisać się odwagą, pomysłowością i tym, jak dobrze się bawią. Szkoda, że inni ludzie muszą się za nich wstydzić.



1. Wariatuńcie w telewizji, czyli Polak w ciepłych krajach

Po ataku terrorystycznym w Susie Polacy zostali ewakuowani z kurortu. Niektórzy narzekali, że natychmiast musieli się spakować – byli zawiedzeni. Furorę w sieci zrobiła relacja TVN24 z tunezyjskiego lotniska, na której widać grupę naszych turystów. Rozbawieni, roztańczeni, w strojach plażowych. Eksponujący opalone torsy, krzyczący.

Trochę wiocha, ale nie od dziś wiadomo, że Polak który znajdzie się w kadrze musi się odpowiednio zaprezentować. Przede wszystkim musi pokazać, że jest wyluzowany, fajny, nie wstydzi się kamery. Problem w tym, że dosłownie kilka dni wcześniej, 40 kilometrów od lotniska doszło do tragedii – terrorysta zabił 39 osób. Mając to na uwadze, bardzo rażący jest brak empatii ze strony naszych rodaków. W ciepłych krajach liczy się tylko zabawa, nikt nie może im tego zabronić.

2. Kuźniar luzuje się w Stanach, czyli jak najwięcej za darmo!

– Na podróż z dzieckiem wcale nie jest trudno się spakować, nie trzeba brać wanienek, krzesełek i bóg wie czego jeszcze. Fotelik samochodowy? Nie ma sensu – stwierdził Kuźniar. – Do Kanady i USA nie braliśmy żadnych gadżetów. Pojechaliśmy do Walmartu, kupiliśmy wszystko, co było nam potrzebne, a pod koniec podróży wszystko oddaliśmy, mówiąc, że nam nie pasowało – to wyznanie opublikowane w Grazii wywołało palące rumieńce wstydu na twarzach większości Polaków.


Prezenter, który może pozwolić sobie na wakacje w Ameryce Północnej robi przekręty w najpopularniejszym markecie w Stanach. Tylko po to, żeby „przyoszczędzić” i nie dźwigać, oraz żeby mieć poczucie, że się wykołowało Amerykę. Co ciekawe prezenter prowadzi swój własny portal podróżniczy. Oprócz informacji i ciekawostek można znaleźć tam również oferty wycieczek. Czy podczas takich wczasów przeprowadzane są kursy z tego, jak wygodnie spędzić urlop nie wydając złotówki?

3. Tureccy policjanci pobici, czyli Polak lubi zaszaleć

Pijany Polak pobił siedem osób w tureckim kurorcie, w tym dwóch policjantów. Zdenerwował się, bo chwilę przedtem dowiedział się, że jego pijana żona paraduje nago przy basenie. W związku z tym polska para ma pięcioletni zakaz wjazdu na teren Turcji. Musieli wrócić do Anglii, w której mieszkają na co dzień.

Przedtem rozpoczęli, jak to się pięknie w takich sytuacjach określa, libację. Przeszkadzali innym turystom. Polak po prostu zdenerwował się, że obudzono go, aby powiedzieć mu o szalonym wybryku małżonki. W poskromieniu pary pomógł tylko gaz łzawiący. – Ktoś nam musiał wsypać coś do drinków! – tłumaczyli potem.

4. All Inclusive, czyli nigdzie się nie ruszam znad basenu, przynieś mi drinka

Polsatowski serial „Pamiętniki z wakacji” doskonale obrazował polską kulturę turystyki all inclusive. Darmowy dojazd, darmowe jedzenie, darmowe drinki, gry i zabawy z animatorami. Polacy potrafią wycisnąć tę cytrynę do ostatniej kropli. Efekt jest taki, że w najpopularniejszych kurortach Europy chodzą pijani albo skacowani mieszkańcy Polski, którzy z kieszeni wyciągają owoce i kanapki, które zrobili sobie na zapas podczas darmowego śniadania.

Efektem tego typu turystyki jest to, że mimo pobytu w obcym kraju, nie widzą żadnego zabytku, nie mają pojęcia o kulturze. Tylko leżą na plaży i sączą kolorowy syrop z alkoholem.
5. PO - PRO -SZĘ CO-LĘ, czyli dlaczego nie rozumiesz po polsku

To chyba najbardziej absurdalne zachowanie Polaków na urlopie. Sprawa pozornie prosta. Mówimy po polsku, rozumiemy co mówimy do siebie, czyli wszyscy inni też powinni. Kto z nas nie był świadkiem takiej sytuacji. Zdezorientowana obsługa hotelu, barmani i inni turyści, którzy padli ofiarą Polaka, który mówi nie zna słowa po angielsku.

Bardzo wyraźnie, głośno, czasem gestykuluje. Po chwili poirytowani są wszyscy, na nic zdają się tłumaczenia w języku angielskim, że rozmówca nie ma bladego pojęcia co Polak mówi. A polski turysta zdenerwowany, że ten tępak nie rozumie. Jeśli nie uda się dojść do porozumienia Polak odchodzi wkurzony, wyzywa jeszcze rozmówcę od głupków, a przedtem zadaje mu pytanie „No czego nie rozumiesz? Zimna woda pod prysznicem! Nie rozumiesz?”
6. Lotniskowi cwaniacy
– Ostatnio jak wracałem na urlop do Polski, przy odbiorze bagażu z taśmy jeden Polak powiedział do żony, ale bardzo głośno: Gdzie te cholerne bagaże, bo zaraz komuś za**bie. Aż mnie zgięło – mówi Tomek, były pracownik Okęcia. – Kiedyś też pewna kobieta biegała jak opętana po lotnisku i krzyczała, żeby zatrzymać samolot, który już kołował. Spóźniła się na lot do Bristolu, krzyczała, że leci do syna – opowiada.

– Pamiętam jak puszczaliśmy jakiś czarter i ludzie żeby wejść do samolotu mieli załadować się do autobusu, nie do rękawa. Ale Polacy wszystko wiedzą lepiej i sami otworzyli sobie linki zabezpieczające wejście do rękawa i chcieli wejść do samolotu, którego tam nie było – wspomina Tomek.

– Jak się zorientowali, że coś jest nie tak, to wzięli schody dla obsługi naziemnej i szli naokoło i w końcu trafili do tego busa. Metodą prób i błędów. Jak szczury w labiryncie – opisuje Tomek. Pamiętam też mistrza strategii. Na odprawie okazało się, że ma przeterminowany paszport albo dowód. I nie mógł w związku z tym lecieć. Powiedział więc żonie, żeby leciała sama z dziećmi. A jak już ich wysłał, to się przyznał, że wiedział, że ma nieważne dokumenty, tylko chciał sobie sam posiedzieć w domu – dodaje.

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Tomasz Raczek zwraca uwagę na szczegóły kultowego już filmu

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
INNPoland 0 0Wielka awaria w popularnym banku. Niektórym klientom wyzerowało konta