Warszawskie struktury Platformy Obywatelskiej rozpoczynają szkolenia z korzystania z Twittera.
Warszawskie struktury Platformy Obywatelskiej rozpoczynają szkolenia z korzystania z Twittera. Fot. Facebook.com/JSzostakowski

Kampania internetowa nie była do tej pory mocną stroną Platformy Obywatelskiej. Jej członkowie postanawiają więc wyciągać wnioski i organizują szkolenie z korzystania z Twittera. O ile sam pomysł jest dobry, a w obliczu nowej kampanii i popularności mediów społecznościowych wręcz konieczny, tak pierwsze efekty pokazują, że z jego realizacją jest już znacznie gorzej.

REKLAMA
Na plan pierwszy – teoria
Twitterowe szkolenie przeznaczone było tylko dla członków warszawskich struktur Platformy Obywatelskiej. Wzięło w nim udział około 20 osób, a prowadził je jeden z członków lokalnej PO, który – jak mówi w rozmowie z naTemat radny Jarosław Szostakowski – zna się na korzystaniu z Twittera i ma doświadczenie w szkoleniach i pracy z ludźmi. Jego nazwiska zdradzić jednak nie chce.
Na plan pierwszy warszawscy działacze Platformy dużą dawkę teoretycznych informacji: czym jest Twitter, dlaczego warto tweetować i jak skutecznie to robić. – Spotkanie miało charakter wykładowy, było bardzo udane, więc niewykluczone, że niebawem odbędą się kolejne – zapowiada radny Szostakowski. Szczerze przyznaje, że Platforma w internecie do tej pory działała raczej mało aktywnie, kampania na poziomie ogólnopolskim dopiero się konkretyzuje, więc oni nie chcą czekać i postanawiają sami organizować się już dziś.
Bezlitośni internauci
Pomysł dobry – w końcu w internecie, w ogniu kampanii każdy „cięty”, błyskotliwy wpis może okazać się na wagę złota. Tak samo, jak każdy nieprzemyślany szybko zostaje wyciągnięty, a potem długo odbija się przysłowiową czkawką. Internauci szybko post radnego znaleźli i zrobili z niego odpowiedni pożytek:
Nie da się ukryć, że w tym przypadku internauci mają rację. Platformie Obywatelskiej i tak mocno dostało się za zapowiedź szkolenia hejterów, którą nie tak dawno złożyła premier Ewa Kopacz. Twitterowe wpadki Platforma powinna zachować dla siebie – aby sprawdzić, co poszło nie tak i wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski. Publiczne chwalenie się nimi w mediach społecznościowych nie wygląda dobrze i pokazuje, że pierwsza lekcja albo była nieudana, albo została zwyczajnie niezrozumiana. Tak czy owak, przed działaczami PO jeszcze dużo, dużo pracy.
Mimo że Platforma stara się wyciągać wnioski i nadrabiać aktywność w sieci, potknięć nie brakuje, zwłaszcza w ostatnim czasie. Wystarczy przypomnieć podejrzanych zwolenników partii rządzącej o japońskim pochodzeniu, którzy w ostatnich dniach wyjątkowo aktywnie wspierali PO na Twitterze. Noriko, Yumiko i Bussho zostali uznani za najnowszy pomysł "platformersów" na podreperowanie wizerunku partii Ewy Kopacz.