
Mimo wcześniejszych zapowiedzi, politycy Prawa i Sprawiedliwości nie będą "karać" majętnych Polaków za to, że osiągnęli sukces. Na niedzielnej konwencji programowej partii wycofano się z pomysłu opodatkowania najbogatszych rodaków - których roczne wpływy przekraczały 400 tys. zł.
REKLAMA
Wprowadzenie podatku dochodowego miało być krokiem w kierunku lewicowego elektoratu, ale ostatecznie zrezygnowano z tych planów. Kluczowe miały okazać się opinie eksperckie w czasie konwencji, choć nie brakuje głosów, że rozstrzygnięcia w tej kwestii zapadły już wcześniej.
Jeszcze przed konwencją prof. Piotr Gliński, który kieruje radą programową partii, nie wykluczał takiego scenariusza. Dopiero jednak w niedzielę jeden z ekspertów - prof. Konrad Raczkowski - przekonywał o "nieefektowności" ewentualnej nowej stawki podatkowej.
Rezygnacja z wprowadzenia podatku od zbytku ucieszyła szefa Jarosława Gowina, wyborczego koalicjanta Kaczyńskiego. – To jest dowód na partnerski charakter tej koalicji – ocenił szef Polski Razem.
PiS oraz SLD walczą o tę samą grupę elektoratu - chcą zdobyć głosy biedniejszej części społeczeństwa. Już po zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyścigu prezydenckim wśród bogatszych Polaków nie brakowało głosów sceptycyzmu.
– Znani prezesi zapowiadają emigracje, ogłoszono żałobę w bankach i sieciach handlowych. Tylko patrzeć jak na fali populizmu PiS przykręci im śrubę, realizując obietnice ulżenia osobom z kredytami frankowymi, wprowadzaniem dodatkowych podatków dla banków i hipermarketów, zamknie handel w świętą niedzielę – pisał Tomasz Molga w naTemat.
Źródło: TVP Info
