
W ciągu kilku najbliższych tygodni ma zakończyć się faza testowania nowych fotoradarów, które następnie ustawione zostaną na wybranych skrzyżowaniach. Wśród urządzeń rejestrujących m.in. przejazd na czerwonym świetle, znajdą się kamery pomiarowe i poglądowe, ale o ich obecności nie będą informowały kierowców żadne znaki. Eksperci komentują „mandaty posypią się lawinowo”.
REKLAMA
– Pierwsze z wymienionych urządzeń, kamery pomiarowe, będą mogły rejestrować markę, model, kolor i tablice rejestracyjne samochodu. Drugie, poglądowe, będą jednocześnie nagrywały film i robiły zdjęcie – informują mundurowi w rozmowie z serwisem moto.onet.pl.
Wszystkie fotoradary ustawione zostaną na wytypowanych we współpracy z ekspertami skrzyżowaniach, które policja uznaje za najbardziej niebezpieczne. Takie plany dotyczą m.in. Mazowsza, Śląska, Dolnego Śląska i Lubelszczyzny.
Miejsca, w których znajdować się będą fotoradary, nie będą jednak oznakowane. – Znaki nie są tu potrzebne. Ten system jest dla kierowców rozpoznawalny, bo mamy tu do czynienia z szeregiem umieszczonych wzdłuż drogi kamer i to już samo w sobie daje kierującemu informację o monitorowaniu tego konkretnego odcinka – informuje aspirant sztabowy Jan Misiak z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Zgierzu.
System ma ruszyć w ciągu kilku najbliższych tygodni.
To nie jedyne zmiany, jakie czekają kierowców w najbliższym czasie. Jak pisaliśmy w naTemat kilka dni temu, chronieni dotąd immunitetem posłowie mają wkrótce zacząć odpowiadać i płacić za popełnione wykroczenia drogowe. Samorządy stracą zaś możliwość korzystania z mobilnych fotoradarów.
Zmiany czekają też użytkowników autostrady A1. Wzorem ubiegłorocznych rozwiązań bramki na autostradzie – znajdujące się między Gdańskiem a Toruniem – będą otwierane, jeśli natężenie ruchu osiągnie zbyt wysoki poziom. Takie rozwiązanie ma podnieść bezpieczeństwo na wiodącej nad morze autostradzie, która jest szczególnie intensywnie użytkowana w okresie wakacyjnym.
Źródło: Onet.pl
