Trzydniowa konwencja PiS w Katowicach była wizerunkowym sukcesem, ale merytorycznie pozostawiała wiele do życzenia.
Trzydniowa konwencja PiS w Katowicach była wizerunkowym sukcesem, ale merytorycznie pozostawiała wiele do życzenia. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Każda dotychczasowa konwencja Prawa i Sprawiedliwości uznawana była za bezwzględny sukces – zarówno wizerunkowy, jak i organizacyjny. Doskonały pomysł, jeszcze lepsza realizacja i duża dawka pozytywnej energii, która była w stanie przykryć ewentualne niedociągnięcia w warstwie merytorycznej. W przypadku ostatniego trzydniowego posiedzenia w Katowicach znanego hurraoptymizmu brak, a główna bohaterka Beata Szydło zbiera kolejne „baty” za to, że jej program nie spina się finansowo. Ganią nie tylko polityczni konkurenci.

REKLAMA
Politycy PiS nie potrafią liczyć
Trzydniowa konwencja w Katowicach miała być kolejnym „turbodoładowaniem” dla zdobywającego kolejne punkty w sondażach PiS-u. Tymczasem fala krytyki, która dosięgła opozycji zaskakuje. „Na tym etapie i tak wiadomo, że najważniejszy jest obrazek, a ten był dobry – przekonywał jeden z naszych rozmówców” – w artykule „Rzeczpospolitej” jeden z uczestników wydarzenia, który nie do końca miał rację.
Obserwator sceny politycznej – bez względu na to czy korzystał z mediów internetowych, czy tradycyjnych otrzymał w poniedziałek przekaz prosty: PiS obiecuje zdecydowanie ponad miarę, nie zwraca uwagi na realne możliwości i nieodpowiedzialnie nie jest w stanie dokładnie obliczyć swoich deklaracji. Oprócz tego, okazało się, że Zjednoczona Prawica tak bardzo „zjednoczona” jak zapowiadano nie jest, co potwierdził pierwszy konflikt na linii PiS-liberalny Jarosław Gowin.
Anna Cieślak-Wróblewska
"Rzeczpospolita"

Kandydatka PiS na premiera przez ostatnie tygodnie w odpowiedzi na pytania o finansową realność wyborczych obietnic odsyłała do konwencji programowej PiS. Po przedstawieniu przez nią wyliczeń można czuć się rozczarowanym. Czytaj więcej

Kłopotliwe konkrety
Prawo i Sprawiedliwość udowodniło, że od strony wizerunkowej opanowało organizację wielkich konwencji do perfekcji. Trzy dni, kilkadziesiąt paneli dyskusyjnych i ponad 200 ekspertów debatujących w myśl niezłego hasła „Myśląc Polska”. Idealny obraz świetnie przygotowanej do rządzenia spójnej drużyny nieco się rozmazał w chwili, kiedy o finansowych szczegółach swojego programu mówiła kandydatka PiS na premiera, a upadł zupełnie dzień po, kiedy poddany został pierwszym analizom.
Początkowo, zamiast analizy wystarczył nawet krótki wywiad, który z Marcinem Mastalerkiem oraz Adamem Bielanem przeprowadziła Karolina Hytrek-Prosiecka. Dziennikarka TVN24BiS postanowiła zapytać o szczegóły dotyczące zapowiedzianego zwiększenia ściągalności podatków, czym obu polityków wprawiła w niemałe zakłopotanie.
Potem było tylko gorzej. „Wyliczenia Beaty Szydło – nierealne (…) mają sporo luk i naciąganych założeń”– przekonywała piórem Anny Cieślak-Wroblewskiej poniedziałkowa "Rzeczpospolita", podpierając się opiniami ekspertów, którzy punkt po punkcie udowadniali, że koszty obietnic PiS – zarówno w kwestii dodatków na dzieci, jak i zmian emerytalnych są po prostu źle wyliczone.
Prof. Stanisław Gomułka, ekonomista
"Rzeczpospolita"

 Zupełnie jednak nie wiem, skąd się wzięła kwota 7 mld zł jako koszt podwyżki kwoty wolnej. Moim zdaniem będzie to kosztować znacznie więcej. Czytaj więcej

PO odpowiada na przekaz:„Szydło prawda”
Krytyka środowisk pozapolitycznych to przysłowiowy „miód na serce” partii rządzącej, którzy do długiej listy zarzutów ochoczo dorzucają swoje. – Koszty obietnic są dramatycznie niedoszacowane. A przychody są pisane palcem na wodzie – mówiła na poniedziałkowej konferencji Joanna Mucha. Cała Platforma przekaz szybko podchwyciła i zaczęła udostępniać w mediach infografiki mające na celu udowodnić, że deklaracje wiceszefowej PiS to jedynie „Szydło Prawda”.
Ludwik Dorn

PiS daje przesadzone obietnice i wszyscy to wiedzą, łącznie z jego wyborcami. Czytaj więcej

Opinii krytycznych nie trzeba jednak szukać w szeregach największych politycznych wrogów. Wystarczy wsłuchać się w głos wydobywający się z własnych szeregów. Wątpliwości co do wyliczeń nie krył w poniedziałek jeden z czołowych polityków prawicy Jarosław Gowin, który przyznał, że wyliczenia ws. VAT trzeba skorygować o jakieś 1,5 mld zł, za co zresztą został przez prezesa Kaczyńskiego.
Jarosław Gowin

Jest takie założenie, jakby wysokość VAT-u wynosiła 23 proc., a przecież wiadomo, że chociażby VAT na żywność jest niższy. Efektywny VAT to jest 17-18 proc. Tutaj trzeba skorygować te wyliczenia o jakieś 1,5 mld zł. Czytaj więcej

Konwencji w Katowicach do udanych zaliczyć nie można – a przynajmniej nie w takim wymiarze, jak pozostałe. Kilkadziesiąt paneli dyskusyjnych stanowi bezsprzecznie nową jakość w polityczno-eksperckiej debacie o Polsce i z pewnością przyniosło garść cennych danych i mądrych merytorycznych wniosków. Do głównego przekazu przebiło się jednak przede wszystkim wystąpienie Beaty Szydło, a ono do końca przemyślane (a raczej przeliczone) nie było.

Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl