
Ryszard Petru wyjaśnił telewidzom, dlaczego zadłużył się niegdyś we frankach, a następnie przewalutował ten kredyt na złotówki. Okazuje się część odpowiedzialności za bankowe perypetie ekonomisty ponosi Donald Tusk. – Wziąłem kredyt we franku po 2,35 zł, uwierzyłem Tuskowi, że będziemy wchodzić do strefy euro – wytłumaczył Petru.
REKLAMA
Lider stowarzyszenia NowoczesnaPL odpowiedział w ten sposób na materiał stacji TVP Info, w którym przypomniano, że w lipcu 2011 roku polecał on osobom lubiącym ryzyko kredyty we frankach.
Ekonomista, który w tym samym czasie odradzał przewalutowanie kredytów na złotówki, swoje raty spłacał wówczas właśnie w złotówkach, bowiem jeszcze w 2008 roku przewalutował zaciągnięte wcześniej zobowiązanie.
Do podjęcia takiego kroku skłonił go rosnący kurs franka. – Uznałem, że za dużo tracę, nie byłbym w stanie dalej spłacać tego kredytu – zaznaczył lider NowoczesnejPL.
Dlaczego Petru nie polecił wtedy innym frankowiczom, by poszli w jego ślady? – Nie mogę powiedzieć: zróbcie to samo, co ja. Dlatego, że to jest rekomendacja – tłumaczył ekonomista.
Następnie Petru powtórzył, że biorąc kredyt we frankach, miał przed oczami obietnicę złożoną przez premiera Donalda Tuska. Obietnica była istotna, ponieważ euro zachowuje się w stosunku do szwajcarskiej waluty w stabilniejszy sposób niż złoty.
– Wtedy był pan chyba jedynym, który wierzył Donaldowi Tuskowi – zauważył z rozbawieniem Andrzej Rozenek, lider Biało-Czerwonych. Petru zapewnił, że uwaga posła jest całkowicie bezpodstawna.
– Wszyscy uwierzyli. W 2008 roku Donald Tusk ogłosił, że w 2012 wejdziemy do strefy euro – przypomniał lider NowoczesnejPL.
źródło: TVP Info
