Maskotki przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich (z lewej) i Paraolimpijskich (z prawej) w Rio de Janeiro
Maskotki przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich (z lewej) i Paraolimpijskich (z prawej) w Rio de Janeiro http://www.rio2016.com/

„Pokażcie nas w Rio” - apelowali nasi paraolimpijczycy, domagając się, aby TVP wyemitowała relację z przyszłorocznych Igrzysk w Brazylii. Akcja zakończyła się sukcesem i stacja zapowiada, że za niecały rok będziemy mogli zobaczyć na ekranach krew, pot i łzy naszych sportowców. Ile kosztuje ich sukces, czy czują się doceniani i czyją sportową karierę warto śledzić? Odpowiada Łukasz Szeliga, nowy prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego.

REKLAMA
Został niecały rok. Jak idą przygotowania do Igrzysk w Rio de Janeiro?
Jeszcze wiele nam brakuje, abyśmy mogli zakończyć te przygotowania. Myślę tutaj o funduszach, które pozwoliłyby na taką liczbę dni treningowych i zgrupowań, jaką zaplanowali sobie trenerzy przygotowujący zawodników do startu w Igrzyskach. Niestety, do dziś naszym jedynym „sponsorem” jest Ministerstwo Sportu. Bardzo brakuje nam tych sponsorów, którzy mogliby odmienić oblicze polskiego sportu paraolimpijskiego przez finansowe wsparcie zakupów sprzętu, procesów treningowych i wszystkiego, co niezbędne.
Ile brakuje pieniędzy?
Obejmując funkcję prezesa Komitetu Paraolimpijskiego wiedziałem, że to potężne wyzwanie, ponieważ ta instytucja mocno niedomaga. W porównaniu z komitetami innych państw, to można powiedzieć, że dopiero na nowo tworzymy tą instytucję. Na dziś tam w ogóle nie ma środków finansowych. Jedyne pieniądze to te wypłacane zawodnikom za wyniki sportowe. Oczywiście, w roku Igrzysk mamy dodatkowe środki na wyjazd i start w tej imprezie, ale – porównując nasze podwórko z Wielką Brytanią, którą stawia nam za wzór resort sportu – to okazuje się, że nasi kolarze mają do zagospodarowania około 50 tys. rocznie, a Brytyjczycy w przeliczeniu 11 mln zł.
Podobnie jest z wydatkami Ministerstwa Sportu na sport olimpijski i paraolimpijski, tu jest niewyobrażalny rozdźwięk. Gdyby nie pomoc indywidualna pomoc sponsorska dla zawodników, pomoc klubów i wolontariuszy, to nie byłoby mowy o dobrych wynikach sportowych. Widać więc dobrze, jak ciężka jest sytuacja, zarówno zawodników, jak i samego Komitetu Paraolimpijskiego, który jest na granicy możliwości funkcjonowania.
logo
Polscy sportowcy na zimowych Igrzyskach w Soczi 2014 www.pzsnstart.eu
Jak daleko w tyle jesteśmy? Co mają - dajmy na to - Amerykanie czy Włosi, a na co nie mogą liczyć nasi sportowcy?
Cały świat sportu paraolimpijskiego zbroi się bardzo mocno. W krajach lepiej rozwiniętych wszystkie te technologie, z których później korzystają zawodnicy, powstają często we współpracy z największymi korporacjami. Dla przykładu Włosi - opracowując sprzęt do biegów narciarskich na siedząco - korzystają z pomocy Ferrari. A nasi narciarze biegowi posiłkują się metodami chałupniczymi. Proszę też pamiętać, że wsparcie finansowe dla zawodników nie jest duże, więc - poza uprawianiem sportu wyczynowego - muszą pracować zawodowo, utrzymywać siebie, rodziny, a i tak jeszcze oczekuje się od nich ponadprzeciętnych wyników sportowych.
I odnoszą sukcesy pomimo braku pieniędzy... Determinacja czy kompleksy?
Odnoszą sukcesy, ponieważ mamy wspaniałą kadrę szkoleniową, która wie, jak sięgać po medale. Praktycznie w każdej dyscyplinie sportu mamy takich fachowców. Natomiast nie zmienia to faktu, że trener - przy współpracy z kadrą zawodową - jest w stanie zaspokajać potrzeby swoich wychowanków jedynie na poziomie 30-40 proc. tego, co jest niezbędnym minimum. Trudno tak o efektywną pracę, która będzie się przekładała na medale i świetne wyniki sportowe.
Wiele rzeczy można oczywiście wypracować dzięki pasji zawodnika, trenera, wielkiej pomocy klubu sportowego i ludzi dobrej woli, ale to często nie wystarcza. Brakuje systemowych rozwiązań, a możliwości naszych zawodników i naszej kadry szkoleniowej są o wiele większe, niż dotychczas. Hamują nas pieniądze i bez zastrzyku finansowego nie jesteśmy w stanie wyrobić podstawowego minimum.
logo
logo Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego
Pamiętam powrót polskich paraolimpijczyków z Igrzysk w Londynie, trzy lata temu. Było skromnie, bez wiwatów i wielkiej fety, mimo że zdobiliśmy tam 36 medali. Nikt nie świętował sukcesów. Jest poczucie niedocenienia?
Oczywiście, że jest. W Polsce media i ludzie opamiętali się i zwrócili na nas uwagę dopiero, kiedy okazało się, że mamy w dorobku tyle medali, że szykuje się jeden z lepszych wyników w historii. Było bardzo miłe, kiedy wracaliśmy z tamtej Paraolimpiady i ludzie przypadkowo spotykani na lotnisku nam gratulowali. Miła była też refleksja prezydenta, który „na szybko” zaprosił do siebie kadrę paraolimpijczyków, choć pierwotnie nie miał tego w planie. Ale były i rzeczy smutne, jak słowa Donalda Tuska, który powiedział, że „Paraolimpiada budzi różne wzruszenia, ale nie są to emocje porównywalne z olimpiadą”. Dla mnie to była mocno niezrozumiała postawa. Czy ten medal jest jakiś gorszy?
Co sprawia, że tak trudno pozyskać sponsorów?
Sponsorzy kierują się prostą zasadą. Angażują się w popularne dyscypliny, które ludzie chcą oglądać i mogą je zobaczyć w telewizji. Sytuacja jest o tyle trudna, że dużą wagę przykładają do emisji antenowych. I tu mamy błędne koło, bo sport paraolimpijski nie jest pokazywany. Telewizja Polska nie ma pieniędzy, żeby kupować relacje z Igrzysk Paraolimpijskich. Nie chciałbym zmienić się w zgorzkniałego, rozgoryczonego człowieka, ale widzę to w ten sposób: skoro nasi Paraolimpijczycy przygotowują się do startu w najważniejszej imprezie międzynarodowej rangi - a nie do zawodów podwórkowych - to rolą instytucji publicznej jest przecież pokazywać, jak radzą sobie reprezentanci kraju.
Wszystko wskazuje, że w przyszłym roku TVP wyemituje w końcu relację z Igrzysk Paraolimpijskich w Rio. Spodziewa się Pan dużej oglądalności?
I jeśli tak się faktycznie stanie, to będzie dla nas jedyna okazja, żeby się pokazać. Jeżeli nie ma Paraolimpijczyków w telewizji, to prosto przekłada się na brak zainteresowania sponsorów. Jego logo widniejące na koszulce zawodnika to trochę za mało. Proszę przypomnieć sobie Londyn sprzed trzech lat. Polska była jednym z dwóch cywilizowanych krajów, które nie transmitowały tamtych Igrzysk Paraolimpijskich, w telewizji pokazano jedynie szczątkowe fragmenty. A z mojej współpracy i badań Renault HandiSport Team wynika, że Polacy chcą oglądać relację z Paraolimpiady. Ponad 75 proc. widzów sportowych jest na „tak”, a wśród tych, którzy nieco mniej interesują się sportem, ten współczynnik również jest wysoki. Proszę wziąć pod uwagę, że w Polsce mieszka 5 mln ludzi z jakimś stopniem niepełnosprawności. To ogromna grupa, która ma też swoich przedstawicieli w sporcie.
logo
Ceremonia otwarcia Igrzysk Paraolimpijskich w Londynie w 2012 roku fot. Przemek Wierzchowski/Agencja Gazeta
Wróży Pan naszym sportowcom taki sam sukces, jaki odnieśli w Londynie? Czy w Rio będzie raczej odwrotnie?
W Londynie zajęliśmy dziewiąte miejsce w klasyfikacji medalowej. Przywieźliśmy 36 złotych medali, w tym 14 złotych i 13 srebrnych i to był spektakularny sukces, ale - niestety - nie mamy wielkich szans powtórzyć go w Rio. Trzeba pamiętać, że w Brazylii w grę wchodzą jeszcze inne czynniki, takie jak różnica klimatyczna i zmęczenie organizmu, bo Igrzyska odbywają się po drugiej stronie globu. Nie stać nas – podobnie jak inne reprezentacje – żeby jeździć na zgrupowania klimatyczne, przystosowywać się do tamtejszych warunków.
Krótki przewodnik dla tych, którzy ze sportem paraolimpijskim mieli dotąd słabo do czynienia. Kto wyrasta na gwiazdę, kogo trzeba zobaczyć, czyją sportową karierę śledzić?
Otóż mamy dużo takich nazwisk, praktycznie w każdej dyscyplinie. Od lekkiej atletyki przez pływanie i szereg innych sportów, aż po kolarstwo. I tu kilka przykładów: Maciej Lepiato (lekkoatletyka), Joanna Mendak (pływanie), Rafał Wilk (kolarstwo). Ale - jak wspomniałem - to tylko przykłady i jest ich dużo więcej. Szerszą prezentację całej plejady mistrzów polskiego sportu paraolimpijskiego zaprezentujemy szczegółowo niebawem.
logo
Maciej Lepiato, mistrz świata i mistrz paraolimpijski w skoku wzwyż, który przygotowuje się do Igrzysk w Rio de Janeiro 2016 fot. Renault HandiSport Team