
Nie tylko filmowcy mają bzika na punkcie technologii 3D. Fascynacji możliwościami druku 3D ulega także świat designu. W Londynie trwa właśnie wystawa, której kuratorzy postanowili poddać artystycznej wiwisekcji romans wzornictwa z nowymi technologiami.
REKLAMA
Sprzęt do drukowania 3D to już podstawa funkcjonowania każdej artystycznej uczelni. Za jego pomocą studenci mogą zmaterializować swoje projekty, przenieść je z bloków kreślarskich czy tabletów w realną przestrzeń. Drukarki 3D zostały wymyślone właśnie po to, by usprawnić proces powstawania prototypu. Zamiast atramentu, drukarki te potrzebują tworzywa – najczęściej stosowanym jest gips, ale drukować można także z wosku, polimerów, celulozy. Obiekt, który ma zostać wydrukowany, dzielony jest przez maszynę na przekroje poprzeczne. To z nich, spojonych według pierwotnego założenia, powstaje produkt końcowy.
Brzmi to jak opis działania laboratorium albo fabryki podzespołów, a nie pracowni artystycznej. Nowe technologie wnikają jednak coraz silniej w projektowanie, są jego narzędziem i tematem. Druk 3D nie jest dziś tylko, jak zakładano pierwotnie, podpórką do ćwiczeń nad prototypami przedmiotów, które później zostają „normalnie” wypuszczone do produkcji. Zdarza się, że drukarka 3D stoi na szarym końcu procesu produkcyjnego lub jest wsparciem dla innych urządzeń high-tech.
Projektanci dostrzegli także urodę wytworów druku 3D. Wystawa „Send to print / Print to send” w londyńskiej Aram Gallery dowodzi niezbicie, że przestrzenne kombinacje z tworzywa mogą wyglądać fascynująco. W Wielkiej Brytanii temat druku 3D jest „hot” co najmniej od poświęconej zagadnieniom drukarskim konferencji IMPACT 6, która odbyła się w 2009 roku, w Bristolu. Branżowe blogi (np. London Printwork’s Trust) właśnie na Bristol wskazują, kiedy piszą o gorączce 3D. Wśród twórców, zaproszonych przez Aram Gallery do wzięcia udziału w ekspozycji, znaleźli się m.in. Michael Eden i Markus Kayser. W galerii zobaczyć można także prace Freedom of Creation , Superfusionallab oraz Serie.
Patrząc na dokonania projektantów można zadać sobie pytanie: Gdzie kończy się działalność artystyczna, a zaczyna rzemieślnicza? Czy nowe technologie nie zastępują przypadkiem projektantom inwencji twórczej? Czy laboratoria projektowe nie zabijają czegoś autentycznego w designie? Wystawa „Sent to print / Print to send” jest próbą otwartej, ale jednak odpowiedzi, na te i na inne pytania. Jej twórcy ewidentnie negują zasadność rozgraniczania pomiędzy designem a nowymi technologiami. Dzisiaj to jedno i to samo – takie przesłanie przyświeca wystawie. Granice pomiędzy sztuką i rzemiosłem się zacierają, a projektanci wciąż testują własne możliwości podboju świata. Na szczęście, bez względu na przebieg procesu produkcji, na początku każdego projektu jest mózg. A tego drukarka, póki co, nie ma.
The Aram Gallery, 110 Drury Lane Covent Garden London
