Joanna Mucha zapewnia, że PO nie będzie miała problemów z rozliczeniem wyjazdów Ewy Kopacz.
Joanna Mucha zapewnia, że PO nie będzie miała problemów z rozliczeniem wyjazdów Ewy Kopacz. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

PiS krytykuje Ewę Kopacz i rząd za rzekome wysokie koszty wyjazdów na posiedzenia Rady Ministrów. – Politycy PiS widzą jak dobrą robotę wykonuje teraz pani premier Ewa Kopacz (...) Ponieważ politycy PiS są bezsilni w merytorycznym krytykowaniu tej pracy, postanowili krytykować jedyne, do czego mogą w jakikolwiek sposób się przyczepić, czyli kosztów – mówi w "Bez autoryzacji" Joanna Mucha, rzeczniczka sztabu PO.

REKLAMA
Prezydent ogłosił wybory, zaczęła się oficjalna kampania. Jak będą rozliczane takie wyjazdy Ewy Kopacz, jak ten weekendowy? Jako kampania wyborcza czy praca premiera?
Joanna Mucha: Odpowiedź jest prosta: te, które będą wiązały się z pełnieniem funkcji premiera będą tak rozliczane, a te, które są dodatkiem, kampanią, będą rozliczane w jej ramach. Przechodziliśmy już przez te tematy już wiele razy, mamy przetarte ścieżki. Premier Tusk też wsiadał do Tuskobusa i z rozdzieleniem tych dwóch funkcji nigdy nie było problemu, więc nie spodziewam się, żeby teraz był jakiś problem.
Politycy PiS pytają ile Kancelarię Premiera kosztują podróże pani premier pociągami i wskazują, że to zwykła kampania, a nie praca rządowa.
Politycy PiS widzą jak dobrą robotę wykonuje teraz pani premier Ewa Kopacz i jak bardzo dobrze ta działalność jest oceniana przez wyborców. Polacy lubią determinację, Polacy lubią ciężką pracę. Ponieważ politycy PiS są bezsilni w merytorycznym krytykowaniu tej pracy, postanowili krytykować jedyne, do czego mogą w jakikolwiek sposób się przyczepić, czyli koszty.
Fakt, nigdy wcześniej nie organizowaliśmy wyjazdowych posiedzeń rządu, ale warto sobie zadać pytanie, czy taniej jest zawieźć kilkunastu ministrów do jakiegoś miasta, czy kilkaset osób - samorządowców, ludzi związanych z regionem, przywieźć do Warszawy, żeby porozmawiać z nimi o istotnych kwestiach.
Pomyłka Ewy Kopacz ws. poziomu bezrobocia przypomniała o umowach śmieciowych. Kiedy PO ogłosi swój pomysł na rozwiązanie tego problemu?
Tak jak zapowiadaliśmy, najprawdopodobniej ogłosimy nasz program na początku września i on będzie wychodził naprzeciw temu problemowi. Rzeczywiście, te wynagrodzenia nie pozwalają na godne życie. Od długiego czasu mam przekonanie, że te formy zatrudnienia są w Polsce mocno nadużywane, rzadko się zdarza, że umowa zlecenie jest prawdziwą umową zlecenie, a umowa o dzieło prawdziwą umową o dzieło. Zmiany w tym sektorze są niezbędne, my je zaproponujemy.
Jak jako ekonomistka ocenia pani propozycję Partii Razem, która chce ustalenia minimalnej stawki godzinowej wyższej dla umów cywilnoprawnych niż dla etatów? Dzięki temu etaty po prostu mają się bardziej opłacać niż umowy cywilnoprawne.
Nie znam tej propozycji, pierwszy raz słyszę o niej od pana. Minimalna stawka godzinowa obowiązuje w wielu krajach, nie jest już niczym nadzwyczajnym, więc podchodzę do tego pomysłu z dużą sympatią, ale przede wszystkim trzeba to wszystko dokładnie przeliczyć. To ciekawy pomysł, do przeanalizowania, do sprawdzenia.
Platforma jest w newralgicznym momencie układania list. Małgorzata Kidawa-Błońska mówi, że to wyborcy powinni ocenić bohaterów taśm. To znaczy, że powinni wystartować z tych samych okręgów i tych samych jedynek, co cztery lata temu?
Jestem w tej trudnej sytuacji, bo Włodzimierz Karpiński jest z mojego okręgu, więc nie chcę, żeby to, co powiem było odczytywane w tym kontekście. Po drugie nawet z tonu pana pytania i dużej liczby komentarzy można odnieść wrażenie, że osoby te popełniły jakieś przestępstwa. Tymczasem są to osoby, które są ofiarami działalności przestępczej i jak wynika z dotychczasowych działań prokuratury nikomu nic nie zarzucono.
Na tyle, na ile wiem, część spośród tych osób podjęła decyzję o wycofaniu się ze startu albo rozważa takie decyzje. To ludzie, którzy podnieśli najwyższą polityczną cenę za czyny nagrywającego ich przestępcy. Rzadko w polityce zdarza się taka sytuacja. Trzeba im dać czas na przemyślenie swojej przyszłości, na wyciągnięcie wniosków.
A które z tych osób mogą się wycofać z polityki?
Mówię o Jacku Rostowskim, który to już ogłosił. Nie mówię nic tajnego. A jeśli pozostali zdecydują się na start – a podejrzewam, że w przypadku kilku osób taka decyzja może się pojawić – powinno być tak, jak mówi Małgosia Kidawa-Błońska: wyborcy ich ocenią, wyborcy zdecydują. Każda z tych osób ma duże grono bardzo wiernych wyborców.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl