
– Nie ma w Polsce problemu rozwarstwienia albo jest wydumany. Jeśli jest jakiś problem, to jest to zbyt wielki odsetek osób żyjących na granicy ubóstwa – stwierdził dr Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". Nie ma, bo z punktu widzenia bogatego bankowca, polskie rozwarstwienie nie stanowi problemu.
Wskaźnik rozwarstwienia pokazuje jednoznacznie, że problem rozwarstwienia w Polsce istnieje, choć dla bankowca rzeczywiście może być wydumany. Dla Jacka Żakowskiego jednak, to właśnie wizja Polski Jakuba Borowskiego jest oderwana od rzeczywistości. Zdaniem publicysty, trudno jest w nią uwierzyć, widząc z jednej strony inwazję luksusowych aut na ulicach Warszawy, a z drugiej rosnące wkurzenie wyborców. – Nie wystarczy, jak dr Borowski, spojrzeć w jedną tabelkę, by zrozumieć, co się dzieje dookoła – napisał w swoim felietonie Jacek Żakowski.
Czasem trzeba użyć kilku tabelek i dających głębsze objaśnienia książek. To prowadzi do ważnego dla ministra nauki wniosku: nie wystarczy uczyć ekonomistów ekonomii. Trzeba ich uczyć czytania książek z innych dyscyplin, bez których ekonomia staje się buchalterią bezradną wobec rzeczywistości. Czytaj więcej
Rozwarstwienie, a więc zdaniem niektórych, pewna niesprawiedliwość społeczna, jest od lat przedmiotem uwagi i działań Piotra Ikonowicza. I tym razem lewicowy działacz zaskakuje. – Ja bym się zgodził, że tego rozwarstwienia nie ma – słyszę od Ikonowicza. W Polsce, zdaniem Ikonowicza, dochodzi do znacznego spłaszczenia dochodów w dół. – Mamy znakomitą większość społeczeństwa, które klepie biedę i elitę, która patrzy na to z góry oczami pana dr Borowskiego – mówi działacz społeczny.
Miarą rozwarstwienia jest także przeżywany wiek. Przeprowadzono badania, w poszczególnych dzielnicach Warszawy. Okazało się, że mężczyzna na Pradze Północ ma szansę pożyć 15 lat krócej niż mężczyzna mieszkający na Wilanowie. Mówimy o ludziach żyjących na dwóch brzegach tej samej rzeki w tym samym mieście. Czytaj więcej
Dr Jakub Borowski, stwierdził, że "jeśli jest jakiś problem, to jest to zbyt wielki odsetek osób żyjących na granicy ubóstwa". I tu, zdaniem Ikonowicza istota problemu jest nieco inna. – Zwykło się uważać, że bieda dotyczy ludzi, którzy nie mają pracy. Tymczasem istotą polskiej biedy jest to, że mamy odsetek "working poor" (pracujących biedaków) na poziomie amerykańskim. – To ludzie, którzy wprawdzie pracują, ale z płacy nie są w stanie utrzymać rodziny – zauważa.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
