Piwo to najbardziej popularny napój alkoholowy o tej porze roku. Zwłaszcza na koncertach, imprezach na świeżym powietrzu i festiwalach. Mało kto z nas zastanawia się ile kalorii w siebie wówczas wlewamy...
Piwo to najbardziej popularny napój alkoholowy o tej porze roku. Zwłaszcza na koncertach, imprezach na świeżym powietrzu i festiwalach. Mało kto z nas zastanawia się ile kalorii w siebie wówczas wlewamy... Fot. Pabak Sarkar / http://bit.ly/1I7cZm2 / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e

Napoje alkoholowe są bardzo zdradliwe nie tylko ze względu na zawarte w nich procenty. Ale i kalorie! Picie piwa to strzał w kolano dla osób, które próbują dbać o linię i mieć szczupłą sylwetkę. Które trunki są bardziej kaloryczne niż desery - sprawdzamy.

REKLAMA
Puste słowa czy puste kalorie
Powiedzenie: piwo z rana jak śmietana zna każdy, choć nie każdy zaczyna poranek od piwa. Nawet ten wakacyjny. Ale dziś tematem nie są skutki picia alkoholu w ogóle, tylko zagadnienie, które znamy równie dobrze jak wspomniane już powiedzenie. Czyli: puste kalorie. Co to właściwie znaczy?
– „Puste kalorie” w przypadku alkoholu oznaczają to, że pijąc go dostarczamy organizmowi samej energii, jednak bez żadnego bonusu w postaci składników odżywczych, takich jak witaminy, białko czy składniki mineralne. Ponadto stosując różnego typu dodatki w postaci syropów, likierów czy cukru zwiększamy kaloryczność trunku co z pewnością nie pozostaje obojętne dla naszej figury – mówi Magdalena Czyrynda-Koleda, dietetyk z Dietosfery.
Puste kalorie można by więc zastąpić tymi bardziej wartościowymi, których latem mamy w Polsce pod dostatkiem. Czyli owocami i warzywami. Oprócz witamin i minerałów, mają moc przeciwutleniaczy zwanych antyoksydantami, które są kapitałem młodości i zapobiegają starzeniu się organizmu. Ale żadna malina czy jeżyna nie da takich efektów, jak zimne piwo wypite na plaży czy kieliszek Prosecco przed kolacją.
logo
Letni zestaw obowiązkowy? Ale jaka bomba kaloryczna! Fot. Nicu Buculel / http://bit.ly/1Vln9JO / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq
Piwo kontra wino
Latem często pytanie nie brzmi pomiędzy: wypić piwo czy nie wypić, ale bardziej czy zdecydować się na piwo, drinka, a może wino białe lub musujące. Jeżeli stawiacie na rozsądny dobór menu w stosunku do kalorii, które macie plany spożyć, najlepiej jest przyjrzeć się dokładnej kaloryczności napojów alkoholowych.

Kaloryczność napojów alkoholowych

- białe wino słodkie 120 ml - to 110 kcal
- białe wino wytrawne 120 ml - to 80 kcal
- wino musujące 100 ml - to ok. 80 kcal
- czerwone wino wytrawne 120 ml - to 80 kcal
- czerwone wino półsłodkie 120 ml - to 90 kcal[/i]
- czerwone wino słodkie 120 ml - to 115 kcal
- wódka czysta 50 ml - to 110 kcal
- whisky 50 ml - to 110 kcal
- piwo bezalkoholowe 0,33 l - to 80 kcal
- piwo jasne pełne 0,33 l - to 230 kcal
- piwo ciemne pełne 0,33 l - to 250 kcal

– W kwestii piwa warto dokonać podziału na jasne i ciemne, ponieważ to pierwsze jest mniej kaloryczne. Około 0,5 litra piwa dostarcza w granicach 250 kcal. Decydując się na piwo, zwracajmy uwagę na etykiety. Wydaje się bowiem, że na pierwszym miejscu w składzie powinien znajdować się chmiel. Niestety nie zawsze..Coraz częściej wśród głównych składników króluje słód jęczmienny, który dostarcza organizmowi tylko dodatkowej dawki cukru prostego, którego i tak w codziennym menu nie brakuje – ostrzega Magdalena Czyrynda-Koleda.
–Jeśli zaś chodzi o wino to tutaj również warto zwrócić uwagę na jego rodzaj. Najlepszym wyborem jest czerwone wytrawne, gdyż zawiera najmniej kalorii (1 lampka 150 ml to około 100 kcal) i dodatkowo jest bogate w przeciwutleniacze, czyli związki, które mają dobroczynny wpływ na nasz organizm. Obniżają poziom „złego cholesterolu”, wspomagają pracę układu krążenia oraz są nieocenione w profilaktyce nowotworowej. Nie oznacza to jednak, że od dziś dla zdrowotności powinniśmy każdego dnia wypijać butelkę wina. „Diabeł tkwi w szczegółach” i w przypadku alkoholu jest nim zdrowy rozsądek – wyjaśnia dietetyk
W dodatku picie alkoholu pobudza apetyt i potęguje uczucie głodu (choć znam kilka osób, które najadają się samym piwem). I nie wiem czy przypadkiem podjadanie do alkoholu nie jest największą zmorą osób, które walczą z tak zwanym mięśniem piwnym. – Dodatkowe kilogramy nigdy nie biorą się znikąd. Najczęściej na nie sami pracujemy. Jak wspomniałam wcześniej alkohol to „puste kalorie”. Jeśli jednak pijemy go z głową, okazjonalnie i w określonych ilościach nie jest on przyczyną wspomnianego „mięśnia piwnego”. Często niestety w parze z kolejnym kieliszkiem czy kuflem procentowego trunku idzie wzmożony apetyt. Sięgamy wtedy po słone, kaloryczne przekąski typu chipsy, orzeszki, paluszki czy tłuste, ciężkostrawne dania – tłumaczy Magdalena Czyrynda-Koleda.
Problem dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn. Sama byłam kiedyś posiadaczką dwóch fałdek piwnych, ale przymusowy detoks od "browarów" (okazało się, że nie toleruję większości składników, w tym zbóż i chmielu) zlikwidowały mój brzuszek raz na zawsze. I znam wiele kobiet, które mają podobny model przybierania na wadze. Winowajcą często jest alkohol, w tym piwo. Ale mało która z nas potrafi sobie powiedzieć stop. Szczególnie latem.
logo
Piwo ciemne ma więcej kalorii niż to jasne. Fot. Kate Haskell / http://bit.ly/1KgEbCR / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Alternatywa dla bąbelków
Oczywiście nie będę nikogo pouczać na temat szkodliwości picia alkoholu, bo zdania są podzielone. Najdłużej żyjący ludzie zwykle popijają małe ilości czerwonego wina lub mocnego trunku każdego dnia. Zresztą ci najzdrowsi – podobnie, więc nie jestem zwolenniczką całkowitej abstynencji (chyba, że ktoś ma problem alkoholowy). Uważam jednak, patrząc na najbliższe i dalsze grono rodziny i przyjaciół, że w Polsce pije się dużo i często. Kto wie, może nawet nieco za dużo i zbyt często.
Rzadko kto odmawia spożywania alkoholu i jedynym wytłumaczeniem niepicia na imprezie są dwie kwestie: ciąża lub prowadzenie samochodu. Natomiast choroba czy dieta nie są wystarczającymi argumentami. Jeżeli prowadzisz rozrywkowy tryb życia i jesteś osobą towarzyską, zamiast wymyślać kolejne powody, dla których nie masz ochoty na browar, sięgnij po inne trunki. I podobnie jak w przypadku szybkich dań typu fastfood, o których pisałam niedawno w artykule pod tym linkiem, wybierz mniejsze zło.
W tym wypadku oznacza to po prostu: mniej kalorii. Genialnym zastępstwem bąbelków z piwa są te z wina musującego. Ma ono wyższy stopień zawartości alkoholu, ale wypija się go znacznie mniej (chyba, że ktoś pije z gwinta na wyścigi, w Sylwestra), jest mniej kaloryczne i mniej rozpycha żołądek. Oczywiście pod golonkę się nie nadaje, za to pasuje do serów, włoskich wędlin i lekkich letnich dań.
Jeszcze lepszą alternatywą – mniej kaloryczną i niżej „oprocentowaną” jest tak zwany szprycer, czyli białe wino z wodą gazowaną. Gasi pragnienie, jest chłodne, więc przyjemne w ciepłe wieczory i zawiera znacznie mniej kalorii. Ciężko się też takim trunkiem upić, jest więc dobre dla osób, które wolą trzymać się w pionie.
logo
Koktajle to pułapki dla osób na diecie. Bezpieczniej jest zamówić białe wino z wodą sodową Fot. Regan76 / http://bit.ly/1MDlwBg / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
A najbardziej zdradliwe puste kalorie i promile „tkwią” w kolorowych koktajlach. Najgorzej jest więc rozsmakować się w słodkich "drinkach z parasolką" – uwaga na ofertę all inclusiv w hotelach (!). Nie dość, że nie czuć, kiedy się takim trunkiem upijasz, to jeszcze nie wiadomo czy nie jest bogatszy w kalorie niż twój obiad, podczas którego zrezygnowałaś z węglowodanów, żeby mieć lepszą figurę.
Najlepiej jest więc zastąpić wysokoprocentowe drinki białym winem z wodą mineralną, albo alkohol popijać wodą z sokiem z cytryny czy plastrem pomarańczy. Cukier zawarty w sokach z kartonu i syropach jest bardzo kaloryczny. A takim koktajlem się nie najesz.
– Często niestety wyjeżdżając latem na urlop odpoczywamy nie tylko od codziennych obowiązków, lecz także od zasad racjonalnego odżywiania. Robimy wszelakie, jedzeniowe „kombinacje alpejskie”, serwując sobie jednego dnia 3-4 drinki w towarzystwie kolejnego gofra, hot-doga, czy zapiekanki. Uważam, że wszystko jest dla ludzi, jednak od Nas zależy jakich wyborów dokonamy. Jeśli mamy ochotę na przykład na wino to wypijmy je do kolacji, a nie między posiłkami. Lody wybierzmy na przegryzkę, a nie jako dodatek, zaraz po daniu głównym. Jednym słowem dokonujmy świadomych, żywieniowych decyzji, które zaowocują tym, że po lecie nie będziemy znowu musieli „przechodzić na dietę”, tylko będziemy się cieszyć nadal swoją piękną, zdrową sylwetką – podsumowuje dietetyk Magdalena Czyrynda - Koleda.

Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl