
Napoje alkoholowe są bardzo zdradliwe nie tylko ze względu na zawarte w nich procenty. Ale i kalorie! Picie piwa to strzał w kolano dla osób, które próbują dbać o linię i mieć szczupłą sylwetkę. Które trunki są bardziej kaloryczne niż desery - sprawdzamy.
Powiedzenie: piwo z rana jak śmietana zna każdy, choć nie każdy zaczyna poranek od piwa. Nawet ten wakacyjny. Ale dziś tematem nie są skutki picia alkoholu w ogóle, tylko zagadnienie, które znamy równie dobrze jak wspomniane już powiedzenie. Czyli: puste kalorie. Co to właściwie znaczy?
– „Puste kalorie” w przypadku alkoholu oznaczają to, że pijąc go dostarczamy organizmowi samej energii, jednak bez żadnego bonusu w postaci składników odżywczych, takich jak witaminy, białko czy składniki mineralne. Ponadto stosując różnego typu dodatki w postaci syropów, likierów czy cukru zwiększamy kaloryczność trunku co z pewnością nie pozostaje obojętne dla naszej figury – mówi Magdalena Czyrynda-Koleda, dietetyk z Dietosfery.
Latem często pytanie nie brzmi pomiędzy: wypić piwo czy nie wypić, ale bardziej czy zdecydować się na piwo, drinka, a może wino białe lub musujące. Jeżeli stawiacie na rozsądny dobór menu w stosunku do kalorii, które macie plany spożyć, najlepiej jest przyjrzeć się dokładnej kaloryczności napojów alkoholowych.
Kaloryczność napojów alkoholowych
- białe wino słodkie 120 ml - to 110 kcal
- białe wino wytrawne 120 ml - to 80 kcal
- wino musujące 100 ml - to ok. 80 kcal
- czerwone wino wytrawne 120 ml - to 80 kcal
- czerwone wino półsłodkie 120 ml - to 90 kcal[/i]
- czerwone wino słodkie 120 ml - to 115 kcal
- wódka czysta 50 ml - to 110 kcal
- whisky 50 ml - to 110 kcal
- piwo bezalkoholowe 0,33 l - to 80 kcal
- piwo jasne pełne 0,33 l - to 230 kcal
- piwo ciemne pełne 0,33 l - to 250 kcal
Oczywiście nie będę nikogo pouczać na temat szkodliwości picia alkoholu, bo zdania są podzielone. Najdłużej żyjący ludzie zwykle popijają małe ilości czerwonego wina lub mocnego trunku każdego dnia. Zresztą ci najzdrowsi – podobnie, więc nie jestem zwolenniczką całkowitej abstynencji (chyba, że ktoś ma problem alkoholowy). Uważam jednak, patrząc na najbliższe i dalsze grono rodziny i przyjaciół, że w Polsce pije się dużo i często. Kto wie, może nawet nieco za dużo i zbyt często.
Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl
